sobota, 25 marca 2017

Sposób na niechciany sweter

Jeśli chodzi o ubrania, czasem podążam za mottem "zanim wyrzucisz, potniesz czy sprujesz, sprawdź, co może z tego wyjść"* wynik działania jest różny, i czasem zniechęca przed podejmowaniem kolejnych prób, a czasem obiecujący. Życie.

  Jasny, bawełniany sweter w warkocze, leżał od dobrych dwóch sezonów w kącie na półce w mojej garderobie i czekał na przerobienie na poszewkę na poduszkę. Taką zimową, w klimacie skandynawskim. Sweter odłożyłam, bo przestałam darzyć go miłością, gdyż bezlitośnie przy nakładaniu ścierał mi z twarzy makeup. Golfem. I dusił. I jak tu kochać go dalej? (Zdjęcia kompletnego swetra straciłam wraz z kilkoma giga zdjęć z powodu awarii dysku, ale był to super typowy golf, wiec z łatwością sobie go wyobrażacie).

I już w przypływie weny wyjęłam go, rozłożyłam płasko na podłodze i chwyciłam za nożyczki. I ciach ciach ciach, wycięłam golf i ..... się zatrzymałam z myślą, że może jeszcze będzie nadawał się do noszenia, a poszewkę zawsze zdążę zrobić. 
Dekolt podłożyłam i voila! Sweter wrócił do obiegu :-)


Sweter przerobiłam w listopadzie. Najczęściej nosiłam go na koszulę z kołnierzykiem, o tak:


 Moja mina wyrażająca myśl:"Czy to już pora na malowanie sufitu?" 
I na koniec trochę wiosny w domu.


* motto wymyśliłam sama. Ale może ktoś inny też go wymyślił. 

Miłej soboty!

niedziela, 19 marca 2017

Urodziny bloga


Dokładnie 6 lat (!) temu opublikowałam drugi post na tym blogu i mimo, że intensywność publikowania postów przez te lata oraz ich tematyka była różna, nie żałuję ani jednego. Wczoraj sobie trochę powspominałam i przejrzałam posty. Była to swoista podróż sentymentalna. 
Gdy zaczynałam pisać, mój syn miał niewiele ponad trzy lata, dziś to już uczeń. Kiedyś różne rzeczy robiłam dla niego lub z nim, teraz on sam wymyśla i wykonuje różne rzeczy i pokazuje mi efekt swoich prac, na przykład maski przeciwgazowe o różnych konstrukcjach czy model domu w płomieniach (fascynacja strażą pożarną trwa). Czym zająć moje dziecko? Nożyczki, taśma klejąca, papier lub pudełko kartonowe i nie usłyszę od niego przez 2 godziny tak znienawidzonych niegdyś słów: "nudzę się, mamo".



 Ten rysunek Chłopiec wykonał na zajęcia pozalekcyjne i niestety na tych zajęciach go zostawił (bardzo go żałował, a my razem z nim).

W trakcie tych wszystkich lat odwiedzałam różne blogi i często były one dla mnie inspiracją do rękodzieła: obrazków krzyżykowych, ozdób z filcu, biżuterii, w tym też sutaszu, decoupage (w tą technikę nigdy naprawdę się nie wkręciłam, onieśmielona ilością klejów, lakierów itp.), szycia, szydełkowania na początku drobnych ozdób, poszewek na poduszki, a ostatnio zabawek. Wiem, że w każdej z tych dziedzin mogę się jeszcze wielu rzeczy nauczyć i doskonalić. Teraz doskonalę szydełkowanie owcy.

  
w trakcie pracy znienacka skończyła się włóczka na brzuszek


Wiele razy w postach pojawiały się też książki, i pewnie będą nadal. Ta, która zrobiła na mnie ostatnio wrażenie to "Wyznania gorszycielki" Ireny Krzywickiej. 


 Brałam udział w zabawach blogowych: candy, wyzwaniach, SAL, TUSAL, dzięki czemu dodawałam nieco ekscytacji do mojego życia. Pokazywałam moje rośliny i dzięki temu wiem, że amarylis zakwitnie w tym samym czasie, co rok temu


Po prawej, znaleziona przypadkiem u koleżanki z pracy, pilea, tak poszukiwana na jesieni


Przez lata zmienił się mój stosunek to zakupów: od ekscytacji i chęci podzielenia się z Wami, co fajnego udało mi się kupić, do ciągot w kierunku minimalizmu i maksymalnego wykorzystania tych ubrań, które już są w szafie (moje tygodniowe capsule wardrobe czy wyzwanie 10x10 zima). Ha,ha, ha! minimalistą nie był z pewnością autor (autorka?) tego zadania z zeszytu ćwiczeń do 3 klasy z matematyki:




Dziękuję Wam za ten spędzony ze mną czas i każdą poświęconą chwilę na napisanie komentarza!
 
   

czwartek, 16 marca 2017

Wiosenny przypływ sił

Po długim okresie marazmu i zniechęcenia do blogowania, poczyniłam kilka działań w moim otoczeniu wartych odnotowania i uwiecznienia. Wzorem blogerek wnętrzarskich, książki poukładałam kolorami na półkach, nie bacząc prawie na ich tematykę, zdjęłam z gałązek modrzewiowych gwiazdki i inne ozdoby świąteczne, a zawiesiłam ptaszki i motylka. Na fali przypływu energii, uporządkowałam też kilka szuflad, w tym jedną ze wszystkimi rzeczami, z którymi nigdy nie wiadomo co zrobić. Część z nich wylądowała w koszu. Wiosna w domu pełną gębą. 



Drzewko w doniczce to dzieło Ivalii tworzącej teraz piękne wianki << klik>>. Chustecznik na maszynie to z kolei prezent od Dory, a żółciutkie żonkile dostałam od moich panów z okazji Dnia Kobiet.
 

Wreszcie, zachciało mi się zabrać na spacer aparat i poszukać wiosny. Pierwsze zwiastuny znalazłam...


oraz rowerzystę :-)



Nic tak nie uszczęśliwia dziecka, jak proste przyjemności, na przykład huśtawka ze starego węża strażackiego, zawieszona na wielkim drzewie na stacji kolejowej. W tle ja, w jeszcze mało wiosennym odzieniu. 


Chociaż dnie są coraz dłuższe, poza domem zastał nas zmierzch.


Bardzo dziękuję Wam za przemiłe komentarze pod poprzednim postem!

sobota, 25 lutego 2017

Owieczka




Wreszcie zrealizowałam punkt, który na mojej rękodzielniczej liście był od bardzo dawna. Szydełkowe zabawki. Padło na owieczkę, którą pokazała na swoim instagranie @anuk_pl. Tutorial jak wykonać zabawkę dostępny jest na youtube << TU >>.


Gdybym wiedziała, że zabawki dzierga się tak przyjemnie, ech, już dawno bym się za nie zabrała :-) I tak, tradycyjnie, najdłużej zajęło mi szycie, a raczej przyszycie, do siebie poszczególnych części ciała owcy. 


 Zdjęcie z cyklu: Przed i Po, lub znajdź trzy szczegóły, którymi się różnią owieczki :-)


Powiem Wam, że połknęłam bakcyla i już dziergam następną. Albo nawet dwie następne, ale o tym następnym razem.




poniedziałek, 20 lutego 2017

Wyzwanie 10x10 zima

czyli bawiłam się z Kameralną :-). Zadanie polegało na stworzeniu 10 stylizacji na kolejne 10 dni, mając do dyspozycji 8 sztuk ubrań i 2 pary butów. O szczegółach wyzwania przeczytacie na blogu Doroty << TU >>, a  << TU >> znajdziecie jej podsumowanie i wnioski. 

Ubrania, jakie wybrałam do wyzwania to: sukienka, spódnica, sweter zakładany przez głowę, 2 swetry rozpinane, spodnie, bluzka i koszula w kratkę. 


 Mimo tego, że ubrania były w różnych kolorach bardzo dobrze mi się je zestawiało i ani się obejrzałam, a minęło 10 dni, a ja wciąż miałam pomysły na kolejne zestawienia. 



Moje ulubione zestawy to sukienka z białą bluzką pod spodem i spódnica z beżowym swetrem (ha! tego nie widać, ale pod szalikiem jest biała bluzka). 
Czasem miewam poczucie, że nie mam się w co ubrać, i nic mi nie pasuje. Wyzwania, takie jak to, pozwalają spojrzeć na posiadane rzeczy "świeżym okiem" i docenić drzemiący w nich potencjał.  Wybieranie rano ubrań, z tak okrojonego zestawu, jest bardzo proste i zajmuje tylko chwilkę. I, przy okazji, mamy już gotowca na wyjazd. 
A które zestawy podobają się Wam najbardziej?
 

czwartek, 8 grudnia 2016

Wymianka świąteczna w Klubie Twórczych Mam - podsumowanie

Chociaż do Gwiazdki jeszcze sporo czasu, ja już pochwalę się świątecznym prezentem! Wymiankowym, z zabawy zorganizowanej na blogu Klub Twórczych Mam 

Założeniem zabawy było wysłanie do kolejnej osoby z listy prezentu składającego się z książki, własnoręcznie wykonanej kartki świątecznej i małego upominku, też własnej produkcji. 

Zobaczcie co dostałam od Iwony, piszącej bloga Prezent Sam w Sobie



Jestem zachwycona karteczką i zawieszką! Oglądam i oglądam i nadziwić się nie mogę :-) Piękne i kunsztowne. Nie tylko, że nie dostałam takiej karteczki nigdy dotąd, ba! nawet takiej na żywo nie widziałam! Książka wygląda na ciekawą i pewnie niebawem zacznę ją czytać. Bardzo dziękuję! 



Ja przygotowałam prezent dla Ani z Zapiecka.


Szczerze, to wahałam się czy wziąć udział w tej wymiance, bo nie umiem robić kartek.... nie czuję tego klimatu, papier ze mną  nie współpracuje, a klejem obklejam wszystko..... dookoła. Ale się zapisałam. Potem przeszukałam internet pod kątem kartek świątecznych. Spodobał mi się ten projekt Pinjacolady i on był inspiracją dla mojej kartki. 

Oczywiście, przed wysłaniem, kartkę wypełniłam :-) 

Kto ciekawy, kto co od kogo dostał, musi zajrzeć do Klubu Twórczych Mam :-)

sobota, 5 listopada 2016

Wyniki candy

Wczoraj był dla mnie bardzo radosny dzień, wieńczący wiele lat pracy. Mam nadzieję, że dzisiaj ja sprawię radość osobie, która otrzyma ode mnie cukiereczki :-)

Do losowania szczęśliwego numerka wykorzystałam Chłopca, który mając do wyboru liczby od 1 do 14 (bo tyle osób było chętnych na candy) wytypował numer 










9!

Gratuluję Shauni i poproszę maila z adresem do wysyłki!
Było mi bardzo miło się z Wami bawić :-) 




Udanego wieczoru :-)

sobota, 29 października 2016

Szydełkowa torebka i TUSAL październikowy

Moja mała siostrzenica ma niedługo urodziny. A że elegancka z niej panienka, pomyślałam, że przyda się jej torebka. Mam cichą nadzieję, że się jej spodoba :-)

Żeby nie było nudno, z każdej strony torebka jest nieco inna, choć utrzymana w tej samej tonacji kolorystycznej. 

Można prezentować tą stronę:



lub tą:


A w środku jest "dyniowa" podszewka, żeby nie gubić drobiazgów




Torebkę zgłaszam na wyzwania:

kolorystyczne w Klubie Twórczych Mam 


oraz #12 dynia kontra wrzos na blogu DIY zrób to sam


Odpowiadając na pytanie "dynia czy wrzos" ja mówię "wrzos i dynia!". W torebce połączyłam wrzosy z dynią zainspirowana ich barwą :-)

Jestem bardzo zadowolona z efektu. Danielko, gratuluję! Zgadłaś co zamierzałam udziergać z tych włóczek. 


I na koniec mój TUSAL-owy słoiczek, ostatnio nieco dokarmiony włóczkami.


Dziękuję za Wasze komentarze. Serce rośnie jak je czytam :-)

wtorek, 25 października 2016

Podsumowanie wyzwania 100 konkursów

W sierpniu podjęłam wyzwanie 100 konkursów i wytrwale je realizowałam na fb, instagramie, zabawach blogowych i portalach internetowych. 


  

Były w tym konkursy fotograficzne, wymagające znalezienia odpowiedzi na pytania, wyrażenia opinii oraz loterie, gdzie zwycięzca był wybierany w drodze losowania (w tym loteria paragonowa). 


moja praca na jeden z konkursów
Na niektóre z nich poświęciłam dużo czasu (przykład powyżej) na inne mniej, ale zawsze starałam się przyłożyć do zadania :-)

Pierwsza wygrana przyszła szybko, bo  już w drugim tygodniu trwania wyzwania. Był to konkurs Kukbuk'a, polegający na opisaniu jak spędzam kreatywnie czas z dzieckiem.



Druga nagroda to niespodzianka od Lasów Państwowych, za dołączenie do grona obserwatorów (jako 2000). Nie był to konkurs, ale stało się to za sprawą zdjęcia, które zamieściłam na instagramie, biorąc udział w konkursie organizowanym przez inny profil. Więc - dla mnie się liczy :-)



Trzecia nagroda to całe pudło kosmetyków od Klaudii z bloga She - wolf Spokojne życie dzikiej kobiety za odpowiedź na pytanie o najpiękniejsze wspomnienie tych wakacji. 


Rękawica do masażu była na mojej liście "do kupienia", tylko wiecznie o niej w sklepie zapominałam. Dzięki Klaudii już mam i używam codziennie :-) 
Jednym z ostatnich konkursów było wyzwanie na blogu Klub Twórczych Mam "Zrobione z Mamą" - Witaj szkoło! Witaj przedszkole!". Nasze, moje i Chłopca, prace mogliście zobaczyć w tym poście , zostały wyróżnione I miejscem :-)



Podczas trwania wyzwania nie miałam za to w ogóle szczęścia w loteriach.

Kilka uwag, które mogą być pomocne, jeśli chcecie rzucić się w wir konkursów:

1. Uważajcie na konkursy na fb. Kilka razy zdarzyło się, że dostałam informację wskazującą na wygraną. Jedyne co należało zrobić to zarejestrować się na stronie i zgodzić na wysyłanie płatnych smsów. Słaby interes. Czytajcie regulaminy, bo może ta zabawa drogo kosztować. 

2. Fajne konkursy widziałam na portalach Dojrzała Kobieta, Granice, Wizaż  i myślę, że będę od czasu do czasu zaglądać na te portale, żeby zagrać.

3. Konkursy to zabawa :-) nie trzeba w każdym wygrać. Jeśli źle znosicie porażki, to no cóż, nie polecam tej zabawy. 

Pochwalicie się swoimi wygranymi? 

sobota, 22 października 2016

Tym razem błękit i granat

Bardzo Wam dziękuję za pozytywne przyjęcie mojej poszewki z szopem. Jest mi bardzo miło! Trochę mnie jednak ten wzór c2c zmęczył i z przyjemnością wróciłam do mojej ulubionej formy czyli kwadratów babuni. Żeby nie było tak jak zawsze, nauczyłam się nowej jego wersji, w której płatków jest 16 a nie 12 i są bardziej wypukłe. 

Tak prezentuje się gotowa:



I w towarzystwie szopa:



A ja już dziergam coś nowego. I nie, nie będzie to poszewka.  Zgadniecie co powstanie?


Przypominam o moim candy! Czekam na zgłoszenia do 4. listopada  <<< KLIK >>>

niedziela, 9 października 2016

Zapraszam na jesienne candy

Czytelników, którzy lubią zabawy blogowe, zapraszam na moje jesienne candy. Do wygrania książka wprowadzająca w tajniki filcowania i nowa metalowa ramka (pasuje na zdjęcia formatu 9 x 13 cm). Czy znajdzie się ktoś chętny?


Zasady:
1. Wyraź w komentarzu, pod tym postem, chęć wzięcia udziału w candy.
2. Napisz, jakie jest Twoje hobby, pasja lub ulubiony sposób na spędzanie tzw. wolnego czasu. 
3. Jeśli prowadzisz bloga, udostępnij na nim informację o moim candy (banerek do pobrania powyżej), a jeśli nie - udostępnij tą informację na fb lub instagramie
4. Zapisy trwają do 4 listopada. Wyniki ogłoszę w ciągu tygodnia w oddzielnym poście. 
5. Wygrywa jedna osoba. Wysyłka nagród na adres na terenie Polski. 
6. Zostań obserwatorem mojego bloga, jeśli naprawdę podoba Ci się to, co na nim publikuję. 

sobota, 8 października 2016

Poszewka SZOP

lub inaczej "co się odwlecze to nie uciecze

W poduszce z wizerunkiem szopa zakochałam się od pierwszego wejrzenia na blogu Majaleny <<TU>> i byłam bardzo szczęśliwa, gdy okazało się, że Majalena przygotowała tutorial jak wykonać taką poduszkę <<TU>> .  Szybko nauczyłam się wzoru przeplatanego (znanego też jako c2c corner to corner) i wykonałam poduszkę z kotwicą. Potem nastały wakacje pełne podróży i szydełkowanie poszło w odstawkę. Wraz z nastaniem września zaczęłam pracę nad poszewką i w ciągu miesiąca ją udłubałam. I teraz z kanapy patrzy na mnie zwierz.



Gdy przyszyłam udzierg do plecków poduszki, moje dziecię zapytało: "A dla kogo ta poszewka będzie?" - taki jest przyzwyczajony do tego, że rozdaję moje dzieła :-) Ta poduszka zostaje u mnie, ale już tworzę kolejną na prezent:


Kolory zdecydowanie moje, ale i dziewczyny, z myślą o której szydełkuję poduszkę. Wciąż są to kwadraty babuni, ale nieco inne niż robiłam to tej pory <<TU>> czy <<TU>>. Szydełkowanie uzależnia, ale chcę trwać w tym nałogu!