Przejdź do głównej zawartości

Posty

Podsumowanie wyzwania 10 x 10 jesień

Najnowsze posty

W kratkę

Po kilku słonecznych dniach przyszły deszcze czyli pogoda w kratkę... Ale nie tylko pogoda, bo i rzecz, o której dziś opowiem.  A było to tak. Dawno temu, pewnie jakieś cztery miesiące nazad, zajrzałam do second handu, szybciutko, tak w przelocie,  i szybko też zakupiłam, jak mi się wtedy wydawało, sukienkę w kratkę. Spojrzałam na rozmiar na metce, przyłożyłam do siebie i stwierdziłam, że pasuje. Nie zniszczona, nie zmechacona, bez dziur, właściwie nowa. Po nałożeniu w domu, refleksja, że może jednak trochę przykrótka... No, ale przecież są sposoby! Ruszyłam więc na poszukiwanie taśmy, koronki, czegoś (?) do doszycia,  żeby ją wydłużyć. Wybór padł na bawełnianą koronkę, w kolorze żółtym, której kupiłam tyle, żeby wystarczyło na doszycie na dole i przy rękawach. Panie w pasmanterii poradziły, żeby przed przyszyciem koronkę wyprać. Wyprałam. Wyprasowałam. I przy prasowaniu, które nie jest moim ulubionym zajęciem, kolejna refleksja, że tą doszytą koronkę po każdym praniu trzeba będzie p…

Spódnica z sukienki

Gdzieś w okolicy czerwca zamarzyłam o plisowanej spódnicy. Czarnej, nie za długiej i nie za krótkiej. Zwiewnej i nie za drogiej. Wiem, to ostatnie to bardzo subiektywna kwestia. Nie byłam gotowa na wędrówki po galeriach miejskich i sklepach internetowych, gotowa byłam za to na nią trochę poczekać, bo wydała mi się ubiorem idealnym na jesień/zimę, i trochę się natrudzić. Tak, postanowiłam ją zrobić sama. Ale przecież nie od samego początku, nie, plisowanie materiału nie wchodziło w grę. Znalazłam prostsze rozwiązanie - znaleźć spódnicę lub sukienkę do przerobienia. O, na przykład taką. Koszt 11 złotych.
A potem zaczęła się zabawa: rozdzielenie wierzchniej, plisowanej części sukni od podszewki, przycięcie do odpowiedniej długości (o, to było trudne, materiał się przesuwał, marszczył i nie współpracował), i przyszycie do gumy (z odzysku, z tej spódnicy).   Efekt całkiem zadawalający. Pomijając fakt nadmiernej transparentności. Podszewka, która była z sukienką też wydawała mi się zbyt p…

Urok rzeczy robionych ręcznie

Kiedyś swetrów robionych ręcznie, wtedy przez moją Babcię, miałam dużo. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że stanowiły większość posiadanych przeze mnie.  Ostatni raz Babcia zrobiła dla mnie sweter jak byłam na II czy III roku studiów i mam go do dzisiaj. Chociaż go nie noszę, bo zrobił się jakiś przykrótki (inna teoria - wydłużyły mi się od roboty ręce ;-), to nie mogę się z nim rozstać i leży na półce. Sweter, który mam na sobie na zdjęciu dosłałam od Babci, ale mojego męża, jako półprodukt. Wszystkie części były zrobione, ale brakowało kawałka przodu i wykończenia. Nie jestem biegła w robieniu na drutach, więc samodzielne dokończenie swetra nie wchodziło w grę.... Na szczęście mam obeznaną w robótkach wszelakich dobrą koleżankę, która dokończyła dla mnie sweter Babci. Najczęściej noszę go na biały t-shirt z długim rękawem lub bluzkę z kołnierzykiem, bo włóczka jest trochę gryząca. Na blogu sweter pojawił się już kiedyś <<< KLIK >>>. W zestawie z tą spódnicą zadebiuto…

Irlandia - 14 dni zwykłego życia

Jeszcze trochę żyję urlopem i moim pomieszkiwaniem u siostry w Irlandii. Wiodłam tam spokojne życie*, wyznaczone rytmem aktywności dzieci i porami posiłków.
Jak przystało na osobę dążącą do minimalizmu, podróżowałam z walizką cabin size (ha! nie bez znaczenia był fakt podróżowania Ryanairem) i miałam do dyspozycji 2 pary spodni (granatowe i czarne), 2 podkoszulki (biała i w paski), 2 sukienki/tuniki (niebieska i ze wzorem) i legginsy, ciemnoniebieski sweter zakładany przez głowę i sweter rozpinany, oraz kurtkę. To, czego nie zabrałam ze sobą, a bardzo mi brakowało, to chustka na szyję! Przy wietrznej pogodzie (czyli przez jakąś połowę czasu) korzystałam z pożyczonej od siostry. A także z jej swetra, bo był cieplejszy niż mój :-) Generalnie, to były też wakacje od myślenia o ubraniach, stylu i tym podobnych sprawach. Było wygodnie, przyzwoicie i ciepło.
Miejscowość, w której mieszka moja siostra to Castleconnell, bardzo urokliwe miasteczko.


To co lubię bardzo, podobnie jak symetrię, to …