wtorek, 30 sierpnia 2011

Na candy zapraszam!

Postanowiłam osłodzić nieco koniec lata przez zorganizowanie candy. Będzie to moje pierwsze candy, w pewnym sensie powitalne, ale chcę się także odwdzięczyć za to, że los był dla mnie łaskawy i udało mi się wygrać 2 candy. Poza tym uwielbiam brać udział w candy, a teraz będę miała możliwość poczucia emocji jakie towarzyszą organizatorce.

Przygotowałam broszkę materiałową w pastelowych kolorach. Myślę, że przypomni o lecie, gdy za oknem  zrobi się szaro i smętnie.






Jeśli mój cukiereczek przypadł Ci do gustu, to:
1. Zostaw komentarz pod tym postem z chęcią wzięcia udziału w zabawie
2.  Wstaw na swoim blogu, w pasku bocznym lub w poście, informację o moim candy w postaci poniższego podlinkowanego zdjęcia:




3. Czekaj na losowanie i sprawdź jego wynik.

Na zapisy czekam do 06.10 do północy, a losowanie odbędzie się 07.10. W zabawie mogą wziąć udział zarówno osoby prowadzące bloga, jak i te, które blogów nie posiadają. Anonimowych komentatorów proszę jednak o podpis (imię lub inicjały lub nick lub mail,  itp.).  Zapraszam!

poniedziałek, 29 sierpnia 2011

TUSAL

Zgodnie z zasadami zabawy TUSAL-owej nadszedł moment pierwszej obowiązkowej odsłony słoika ze "starymi nędznymi nićmi" ;-). Tak się prezentuje od góry. Zeby nie było wątpliwości, co tu się gromadzi:


A tyle niteczek udało mi się zebrać:


Resztki pochodzą z obrazka:


 Piękna pogoda, jaką mieliśmy w niedzielę sprawiła, że nie mogłam się powstrzymać przed robieniem zdjęć. 







 Jesień też jest piękna, ale mi już teraz szkoda lata.

czwartek, 25 sierpnia 2011

Wygrałam candy, kupiłam książkę i .....

Wygrałam candy, kupiłam książkę i dalej xxx kawoszkę. Ale po kolei. Candy organizowała Kasia na blogu Niebieski Kot - pracownia artystyczna Katarzyny Wojnar. Do wygrania był piękny filcowy kotek, a Kasia dorzuciła jeszcze filcową podkładkę pod kubek w pięknym czerwonym kolorze. Kotek jest cudny, wspaniale ufilcowany i na  dodatek posiada karabińczyk, dzięki któremu istnieje możliwość jego zawieszenia. Początkowo przywiesiłam go do kluczy, jednak po głębszym namyśle stwierdziłam, że noszenie go w torbie z milionem innych rzeczy nie wyjdzie mu na zdrowie i szukam dla niego innego, bezpieczniejszego miejsca. A oto co dostałam:







 
Twoje wyroby Kasiu są naprawdę perfekcyjne i bardzo Ci jeszcze raz dziękuję.
Żeby podszkolić nieco warsztat nabywałam drogą kupna książkę "Magia Filcowania".


 Jakiś czas temu była ona do wygrania na blogu Pracownia Kreatywności.  Książka jest pięknie wydana na błyszczącym papierze, aż miło jest ją przeglądać. W przystępny sposób autorki opowiadają o materiałach wykorzystywanych do filcowania i pokazują jak zrobić kulki,  dredy, kwiatki w technice filcowania na mokro i sucho. Książką jestem zachwycona i już się nie mogę doczekać na kolejne, zapowiadane, tomy.

Żeby nie było, że tylko sobie oglądałam - postęp w moim obrazku:

środa, 17 sierpnia 2011

wtorek, 16 sierpnia 2011

Z potrzeby chwili, z resztek i z nudów

Z potrzeby chwili powstała poniższa broszka. Z potrzeby posiadania czegoś, co można ofiarować w prezencie...


Ta z kolei jest prezentem dla mnie samej i powstała z resztki koronki, z której wcześniej zrobiłam kolczyki. Niestety, nie zrobiłam im zdjęcia, a już poszły w świat....


A oto dzieło mojego dziecka, którego ostatnio ulubionym powiedzeniem jest: "Mamusiu! Nudzę się!". Nudzi się nawet wtedy, gdy zasypia.....

piątek, 5 sierpnia 2011

serca w wazonie

Serca w wazonie na mojej pierwszej xxx zakładeczce.


Zakładka oddana już w dobre ręce łącznie z tym naszyjnikiem z korala i turkusów:

czwartek, 4 sierpnia 2011

Królisia i inne cuda

Taką oto piękną Królisię wygrałam w candy u Basi na blogu zakleta w robotkach. Jestem bardzo szczęśliwa, bo: primo: Królisia jest przepiękna, a secundo:  to pierwsza wygrana rzecz w moim ponad 30-letnim życiu, nie licząc 10 PLN w Lotto.


Królisia nie przyjechała do mnie sama, ale z "posagiem": biscornu (które mój Trzylatek rozpoznał jako podusię Królisi), notesikiem i pysznymi herbatkami. Drobiazgi - niespodzianki - piękne! Chyba z pół godziny oglądałam biscornu i podziwiałam maleńkie krzyżyczki i formę tego cacka.


Nie tylko ja się bardzo ucieszyłam z przesyłki, ale również i mój Chłopiec był nie mniej szczęśliwy ;-)



Żeby Królisia się dobrze u nas poczuła zaraz poznaliśmy ją z koleżanką:


Basiu, sprawiłaś mi i mojemu synkowi wielką radość! Bardzo Ci dziękujemy!

wtorek, 2 sierpnia 2011

recycling

Przyznaję - nie napracowałam się przy tym wisiorze.... znalazłam go rok temu jako ozdobę, przyczepionego do bluzki w nie najlepszej kondycji, na wyprzedarzy w sh. Wystarczyło tylko zdjąć niekompletną zawieszkę i przełożyć go na łańcuszek i voila!