Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z 2012

Nowy Rok

powitam w kapciach*, piernikiem i winem musującym.



Nigdy nie lubiłam tej nagonki na "cudowną zabawę sylwestrową", tego przymusowego dobrego nastroju i tego, żeby gdzieś wyjść. Tym bardziej się cieszę na spędzenie go w domu.

A postanowienia noworoczne? Postanawiam być bardziej radosna i szczęśliwa. Na przekór wszelkim smutkom i smutkotwórcom. Ale czy takie postanowienia mają moc?

* ale w sukience i makijażu ;-)

A tyle planów było

na dekoracje świąteczne i prezenty hand made i ciasteczka piernikowe  i właściwie tylko w planach pozostało. Na przyszły rok. W tym roku z chłopcem zrobiłam tylko aniołki wg. przepisu z szuflady.



A to już praca wspólna - moja, Chłopca i babci ;-)


Ale za to udało mi się trochę popracować na obrazkiem-niespodzianką. Oto efekty:


 Czasu mam już naprawdę niewiele, więc trzymajcie kciuki żebym zdążyła. A na co, to Wam opowiem jak zdążę ;-)

TUSAL - cz.12

Im bliżej końca zabawy, tym dni mijają szybciej. Ostatnia odsłona słoika TUSAL-owego:



W tle kolejny element mojego obrazka-niespodzianki. A tu w pełnej krasie:


Do końca obrazka została mi jeszcze jedna postać, backstiche, ramka i napisy. Żeby tak jeszcze doba chciała się wydłużyć i nie trzeba było wstawać w  środku nocy (czyt. o 6-stej). Mimo wcześniejszych planów nie zrobiłam żadnych ozdób świątecznych i nie upiekłam pierników...  Zrobiłam za to upominek TUSALowy, teraz tylko pozostaje mi go wysłać.




Ciężkie noce

Po ponad czteroletnim spaniu z Chłopcem w jednym łóżku - powiedziałam dość i uczę go spać samodzielnie.

Poniedziałek wieczorem:
- Kochanie śpij w swoim łóżeczku i proszę Cię nie przychodź do mnie w nocy, dobrze?
- Ale mamo! Co jeśli się będę bał?
- Nie bój się, nie ma czego, przecież jesteśmy tu obok.

Około 22 telefon. Numer nieznany. Po odebraniu automat informuje mnie, że rozmowa odbędzie się na mój koszt.  Czym prędzej oodrzucam połączenie.  Małż zły, bo telefon go zbudził.

Wtorek rano - Chłopca budzę w jego własnym łóżku. Rozpiera mnie zadowolenie, że się udało.

Wtorek wieczorem:
- Kochanie śpij w swoim łóżeczku i proszę Cię nie przychodź do mnie w nocy, dobrze?
- Ale mamo! Co jeśli się będę bał?
- Masz tu swojego pieska, jak się obudzisz to przytul się się do niego i śpij dalej. Dobranoc.

Po 3 minutach:
- Mamo, nie mogę zasnąć!
- Leż spokojnie to zaśniesz....

Po kolejnych 3 minutach:
- Ale mamo, nie mogę zasnąć
- Nic nie mów to zaśniesz....

Po kolejnych 3 minutach:
- Mamo, nie…

Podróżuję

przez świat odwiedzając blogi. Moje najnowsze "odkrycie" to polecony przez Ulę blog fotografa Therona Humphrey'a Maddie on things . Na uwagę zasługuje niebywała pomysłowość aranżacji zdjęć i super cierpliwy pies.


Więcej na blogu: http://maddieonthings.com.

Sweter de luxe czyli jak ozdobić ubranie

Z kursu cohenny <znajdziecie go TU> nauczyłam się robić wachlarze. Można ten wzór wykorzystać do wykonania zakładki, ale prawdę powiedziawszy dzierga się go tak przyjemnie, że czułam niedosyt po wykonaniu tylko siedmiu segmentów. Pomyślałam, że można by użyć tak wykonanej koronki do ozdobienia odzieży.


Wybór padł na rozpinany sweterek w jasnobeżowym kolorze, a zdecydowała o nim mała plamka na ściągaczu, którą chciałam pod koronką ukryć.


Najmniej wdzięczną pracą było przyszycie koronki do sweterka, bo trzeba było to zrobić w taki sposób, żeby ściągacz nadal był w pewnym stopniu elastyczny.
A oto efekt:


* tytuł posta oczywiście to żart ;-)

W podziękowaniu

blogowej koleżance wysłałam ptaszki.



Nie wiem tylko czy dotarły, czy podróż ich nie zamęczyła i, to chyba najważniejsze, czy wywołały uśmiech na buzi ;-)
*** Dziękuję za odwiedziny i komentarze. Życzę Wam udanego weekendu!

Prawdziwa historia

Nasz wieczorny rytuał wygląda tak, że Chłopiec się kąpie, kładzie do łóżka, ogląda Pingwiny z Madagaskaru (w towarzystwie taty i, często chociaż nie zawsze, mamy), potem słucha bajki czytanej przez rodzica, a na końcu, jeśli tym rodzicem jestem ja - życzy sobie opowiedzenia prawdziwej historii.

W moim repertuarze są następujące historie z życia wzięte:
1. Jak do naszego bloku przyjechała straż pożarna, bo sąsiad wstawił do odgrzania obiad i zasnął
2. Jak  zapomniałam wsypać proszku do prania do pralki i nastawiłam pranie
3. Jak będąc małą dziewczynką rozcięłam sobie brodę uderzając w parkiet
4. Jak odwiedzając przyszywaną ciocię poszłam nie do tej klatki
5. Jak wpadłam do wanny wypełnionej wodą, w której mama płukała pranie
6. Jak hodowałam w słoiku ślimaki i one rozlazły się po całej firance w dużym pokoju
7. Jak ciocia Aga dała dyla z przedszkola (i to dwa razy!)

Ale ostatnio byłam wieczorem tak zmęczona, że na żądanie prawdziwej historii powiedziałam, że nie mam siły. Wtedy Chłopi…

TUSAL - cz. 11

Niespodziewanie okazało się, że już nów.


Podczas gdy...

ja krzyżykuję (na przykład coś takiego:

Chłopiec wytwarza bałagan:


* miałam zamiar wziąć udział w listopadowym wyzwaniu fotograficznym na blogu Sen Mai, i na potrzeby tegoż wyzwania pstryknęłam tą fotkę. Ale jednak nie wzięłam udziału...

*** Bardzo dziękuję Wam za odwiedziny na moim blogu, mimo mojej osłabionej aktywności blogowej!

We wnętrzu

torebki, rano w piątek 26.10. kryły się:
czapka niemowlęca (która trafiła do mnie przypadkiem i teraz ją noszę ze sobą w celu oddania), para rękawiczek, chusta, notes/kalendarz, portfel, telefony, przenośna apteczka, mleko zagęszczone niesłodzone*, faktura za gaz (na szczęście opłacona), chusteczki higieniczne, zestaw długopisów (zawsze mi się gdzieś ukrywają w torebce i podejrzewam, że nie mam żadnego - a tu proszę! jaka kolekcja), płócienna torba na zakupy, napój dla dziecka**, chałwa dla malża*** i wafelek dla mnie****, klucze, papiery różne, w tym awizo na dawno odebraną przesyłkę, dwa ziarna, dokumenty w okładce, błyszczyk, pendrive i gumka do włosów.

W torebce też znajdowały się: pomięte paragony, opakowanie po kinder bueno, gumach rozpuszczalnych, mało używane (ale jednak) stłamszone chusteczki. Wyrzuciłam to wszystko nie uwieczniając na zdjęciu, ze względu na wątpliwą fotogeniczność.

A czemu w ogóle to zbiorowisko sfotografowałam? W odpowiedzi na akcję ogłoszoną na blogu zielo…

Dorosłość

W głębi duszy nie czuję się jeszcze zupełnie dorosła. Mogę sobie więc pozwolić na coś takiego:


Moje nowe kapcie zeberki zajęły miejsce myszek ;-)

Pierwsze próby

wydziergania kwadratów używając kordonka wyszły tak:


Wiem, że daleko im do doskonałości, ale dzierga się je tak przyjemnie, że jak tylko dokończę pozaczynane obrazki xxx zakupię włóczkę i zrobię poszewkę na poduszkę, a może nawet i pled! Choć to ostatnie może bardzo się rozciągnąć w czasie.

Wczoraj dotarła do mnie przesyłka od anuk_pl z wygraną w candy książką. Oprócz tego anuk_pl obdarowała mnie mnóstwem pięknych rzeczy własnoręcznie wykonanych: serduszkiem, kwadratem, słodką girlandką i bransoletką. Żółty samochodzik sprawił dużą niespodziankę i radość Chłopcu.  Bardzo dziękujemy!




Odstresowywacz

Szydełko, szycie i druty jako lekarstwo na stres ;-) Oj przydałoby mi się zażyć kilka dawek!

A jak patrzę na śliczności to mam ochotę od razu chwycić za "narzędzia".


Z poduchami powinnam dać radę ;-)



Za to fotele to już projekty dla zaawansowanych...




A jak się Wam podobają abażur i girlanda. Mnie urzekły!



Wszystkie zdjęcia pochodzą ze strony http://www.facebook.com/WeLoveWool. Znajdziecie tam o wiele więcej cudnych rzeczy!

Podróż sentymentalna

do czasów studenckich. Od razu wyjaśnię - tego posta piszę na zamówienie Koleżanki. Bo obiecałam. Wiosną wczesną. Że pokaże jej Kortowo, takie jakie jest teraz.  

Kiedy zaczynałam studia przed wjazdem stała tablica ART - teraz UWM. Powiewają flagi. A dawna pętla nie jest już pętlą, tylko parkingiem. Nie ma też sklepu z pączkami i kolekturą Lotto. Tych pączków to mi autentycznie szkoda.


Rektorat. Nie potrafię powiedzieć czy się zmienił...


Idąc dalej drogą od Rektoratu po lewej stronie mijamy szpaler tablic informujących, co kupiono z funduszy unijnych i budynek Biologii.

 Kiedy studiowałam to był budynek nowej biblioteki. Teraz nie jest ani nowy, ani nie jest już biblioteką. 

A za takie perełki Kortowo uwielbiam.

Ulica Oczapowskiego. Coraz więcej budynków jest odnowionych i cieszy oko piękną cegłą.

Stołówka. Teraz nawet jest kilka zestawów do wyboru i dają noże. Oprócz niej w tym samym budynku pizzeria. Na niższym poziomie - to co było - klub Arton.

Kotłownia w stanie przebudowy.T…