Przejdź do głównej zawartości

Kulinarnie na czerwono

Mam takie dni, gdy gotowanie jest moją pasją (choć nie zdarzają się one częściej niż raz na dwa tygodnie ;-) Wtedy zamiast gotować z pamięci, szukam nowych przepisów w książkach i w internecie. A czasem inspiracją jest jakiś produkt, który znajdę w sklepie. I tak właśnie było z karmazynami. Sklep rybny odwiedzam od czasu do czasu (teraz częściej niż jeszcze rok temu), ale zamrożone karmazyny spotkałam po raz pierwszy. Po konsultacji, z Panią Sprzedawczynią, w kwestii ilości ości - wzięłam. Po rozmrożeniu zaczęłam je skrobać i okazało się, że usunięcie łusek jest dużo trudniejsze niż np. ze pstrąga. Przy ich usuwaniu dodatkowo trzeba uważać na kolce na grzbiecie, które są bardzo ostre.


Po przygotowaniu rybek zawinęłam je w folię aluminiową razem z pietruszką, ząbkiem czosnku i łyżką masła i upiekłam w piekarniku. Po upieczeniu okazało się, że mięso tej ryby jest białe, o zwartej konsystencji, chude i bardzo małą ilością ości. Mi smakowało, mężowi nie. "Ta ryba nadaje się do akwarium, nie na kolację"-orzekł.



drugim eksperymentem kulinarnym minionego tygodnia była zupa krem marchewkowo-porowa. Zachęcona przez panią la môme sięgnęłam do przepisu ze strony www.kwestiasmaku.com. Chociaż nie jestem fanką gotowanej marchewki, zupa wyszła smakowita. Polecam!




Komentarze

  1. marchewkową robię bardzo często, widzę ,że nie tylko ja sypię nasionka....pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmmm...karmazyna chyba nigdy nie spożywałam, pora więc spróbować:)Powinnam się pospieszyć, bo latem ryb mam aż za nadto:) Mam nadzieję, że w wakacje pojemy je sobie razem:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Zawsze po publikacji posta z niecierpliwością czekam na Wasze komentarze. Daj mi proszę znać, co sądzisz o tym, o czym piszę...

Popularne posty z tego bloga

Spódnica z sukienki

W kratkę

Jak zmniejszyć dekolt bluzki i dopasować spodnie w pasie