Ostatnio szczęście mi dopisywało

w losowaniach candy. Na blogu Akademii Rękodzieła wygrałam "motek" Zpagetti, a u Wiedźminki książkę. Tak prezentują się wygrane:

Oba moteczki były tak samo ładnie nawinięte, ale szarego dopadł Chłopiec robiąc z niego w pokoju istne zasieki ;-) Podstępnie pod osłoną nocy oba motki ukryłam przed dzieckiem, żeby mi nie poplątało...


Drugi "motek" dokupiłam z pasmanterii Bocian korzystając z darmowej dostawy candy ;-) Jak widzicie "motki" są okazałe, każdy waży 0,8 kg! Pierwszy raz mam do czynienia z tym produktem i byłam nieco zdziwiona, że są to tak jakby paski dzianiny, a nie przędza.W niczym to jednak nie przeszkadza, ba!, daje nawet więcej możliwości wykorzystania produktu. Szydło odpowiedniej wielkości też już nabyłam i niebawem rozpocznę dzianie ;-)



A to prezent od Wiedźminki.

Książka zapowiada się ciekawie, ale raczej nie skuszę się na kolejne 11 części, żeby się dowiedzieć jak się ta historia skończy... Pozostając w klimacie książki przypomniał mi się film o podobnej tematyce. "Goonies". Znacie? Uwielbiałam go, miałam przegrany na VHS i z siostrą tak go oglądałyśmy, że dokładnie znałyśmy dialogi. Nawet jak ktoś nie widział tego filmu, to z pewnością kojarzy hit Cindy Lauper "Girl just wanna have fun".
I tak myśląc sobie, że szczęście mi sprzyja w grach liczbowych i korzystając z pokaźnej kumulacji lotto oraz poddając się namowom Chłopca (no tak, macie rację, ja sama nie wiem, skąd u 4-latka ciągoty do hazardu) zagrałam, a co! Za 3 złote. I jakoś szczęście sobie mnie opuściło ;-).  Najwyraźniej moje "szczęścia" chodzą parami!

Komentarze

Prześlij komentarz