Przejdź do głównej zawartości

Ciężkie noce

Po ponad czteroletnim spaniu z Chłopcem w jednym łóżku - powiedziałam dość i uczę go spać samodzielnie.

Poniedziałek wieczorem:
- Kochanie śpij w swoim łóżeczku i proszę Cię nie przychodź do mnie w nocy, dobrze?
- Ale mamo! Co jeśli się będę bał?
- Nie bój się, nie ma czego, przecież jesteśmy tu obok.

Około 22 telefon. Numer nieznany. Po odebraniu automat informuje mnie, że rozmowa odbędzie się na mój koszt.  Czym prędzej oodrzucam połączenie.  Małż zły, bo telefon go zbudził.

Wtorek rano - Chłopca budzę w jego własnym łóżku. Rozpiera mnie zadowolenie, że się udało.

Wtorek wieczorem:
- Kochanie śpij w swoim łóżeczku i proszę Cię nie przychodź do mnie w nocy, dobrze?
- Ale mamo! Co jeśli się będę bał?
- Masz tu swojego pieska, jak się obudzisz to przytul się się do niego i śpij dalej. Dobranoc.

Po 3 minutach:
- Mamo, nie mogę zasnąć!
- Leż spokojnie to zaśniesz....

Po kolejnych 3 minutach:
- Ale mamo, nie mogę zasnąć
- Nic nie mów to zaśniesz....

Po kolejnych 3 minutach:
- Mamo, nie mogę zasnąć!
- ....... [cisza]
- Mamo, nie mogę zasnąć!
Ja dalej nic. Wreszcie przestał się odzywać.

W nocy słyszę kroki. Otwieram oczy. Chłopiec nachyla się nade mną i mówi, że chce mu się pić. Idziemy do kuchni. Jest 2:10. Daję mu wodę. Woda o temperaturze jest za zima. Chłopiec chce ciepłą. Podgrzewam. On pije. Odprowadzam do łóżka. Utulam do snu.
Nieco później. Znowu kroki. Chłopiec się nachyla nade mną.
- Mamo, chcę jeszcze pić.
- Idź do kuchni, na stole stoi twój kubeczek i się na pij, a potem wracaj do łóżka i śpij.
Słyszę pstryknięcie. Wnioskuję, że włączył sobie światło. Nie słyszę drugiego pstryknięcia sugerującego zgaszenie światła. Nie otwieram oczu. Chcę spać. Słyszę znowu Chłopca, szepcącego mi do ucha.
- Już!
- To zgaś światło i idź spać.
Po chwili:
- Szukałem, ale nigdzie nie ma światła...
- To dobrze. To idź do swojego łóżeczka spać. (wiem, wiem, powinnam go odprowadzić, ale nie miałam siły)

Po dłuższej chwili Chłopiec znowu pojawia się przy moim łóżku, tym razem w ręku trzymając pluszowego psa, którego nazywa Rudy (bo mylą mu się nazwy psa i czołgu z Czterech Pancernych).
Ja zrezygnowana przesuwam się i wpuszczam go do łóżka. Długo się wierci, ale nic nie mówi i wreszcie zasypiamy.

Jakiś czas później, nadal jest noc, Chłopic zdenerwowany opowiada mi prawie łkając swój sen.
- Mamo, byliśmy na zakupach. Ja oglądałem zabawkę, a jak się odwróciłem to ciebie już nie było. Zgubiłem się, buuuuuuu
- Słoneczko, to tylko zły sen. Nie zgubiłeś się, śpijmy.....
Zasypiamy, choć ja mam wrażenie, że bardzo płytko, bo albo Małż mnie przygniata ręką (ciężka jest i ciężko mi się oddycha), albo Chłopiec napiera na mnie nogami.

Wreszcie 6:00. Ja nic. Nie mogę się podnieść. 6:20 wstaję. Zła jak osa. Oczy napuchnięte. Chłopiec śpi jak zabity do 7:10. Budzę go i na wpół śpiącego ubieram, przelewa mi się przez palce.... Jedziemy do przedszkola.
A jak mocno spał mój Małż? Dość mocno - z nocnych działań miał świadomość tylko opowieści Chłopca o złym śnie.... I jak tu nie zazdrościć?

A to najdziwniejsza rzecz z jaką zasnął Chłopiec.... rura.

Dobranoc!




Komentarze

  1. Teraz pewnie spanie z synkiem trochę Ci przeszkadza, ale zobaczysz jeszcze zatęsknisz za tym:)
    Jagoda,mama 14-latka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe czasami się śmieję, że Chłopiec będzie spał z nami do pełnoletności, a potem się wyprowadzi ;-)

      Usuń
  2. Hihi mam tak samo. Co noc tup...tup...tup....a rankiem zapuchnięte oczka .Uda się za entym razem:)Buziole:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie i za Ciebie trzymam kciuki!

      Usuń
  3. ah jej...skąd ja to znam...te ciężkie ręce mężowatego, jego mocny sen, nogi starszego wbijające się w każdą część ciała i dodatkowo nocne "mammmmooooo, mleeeeka" młodszego. Eh a teraz w dodatku kaszle i katary... Dużo cierpliwości życzę i zapraszam może moje candy poprawi humor?? www.firuraszkiaszki.blogspot.com Pozdrawiam Aszka.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję za zaproszenie - już lecę!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Follow by Email

Popularne posty z tego bloga

Jak zmniejszyć dekolt bluzki i dopasować spodnie w pasie

Zpagetti

TUSAL październik i moje nowe sukulenty