środa, 22 lutego 2012

Misz-masz totalny

Dzisiaj będzie totalny misz-masz. Po pierwsze - dotarła do mnie przesyłka z wygranym u Revi candy. Nawet jeśli nie widać tego dobrze na zdjęciu to musicie mi uwierzyć, że ilość koralików naprawdę jest imponująca. Oj, będzie się działo (a raczej działało ;-).  Wszystkie koraliki i duże i małe - piękne i na pewno się przydadzą. Bardzo dziękuję!


Innym prezentem jaki dostałam, a właściwie to nie ja, ale Chłopiec (ale skoro mieszkamy razem to poniekąd i ja) jest ptaszyna. Uszyła i udziała ją moja Mama, która po dość długiej przerwie na nowo odkryła przyjemność płynącą z robótek. Jak tak dalej pójdzie, założę specjalną etykietę i zacznę dokumentować poczynania rękodzielnicze Mamy ;-)


A teraz czas na dzieło moje i synka. Inspiracją, aczkolwiek dość daleką był pomysł  Mysek prowadzącej blog W poMyskowym Świecie na wykorzystanie rolek po papierze toaletowym.  Buzia (czyt. uśmiech) kota - pomysł i wykonanie: 100% Chłopiec.


A żeby już w ogóle multitematycznie się zrobiło to coś z działu kulinarnego. Co prawda nie są tak smaczne jak te nasze, polskie, czerwcowe, ale ... nie mogłam im się oprzeć... czyż nie wyglądają uroczo?



Tak! Mi też już chce się wiosny! Wszystkim, którzy dotarli do końca postu, przypominam o wciąż trwającym candy ładnym i prostym oraz konkursie-zagadce. Zapraszam!

wtorek, 21 lutego 2012

TUSAL - cz. 2

Podobnie jak w poprzedniej edycji TUSAL'A, tempo w jakim przybywają mi w słoiku resztki nie jest imponujące.


Resztki filcowe pochodzą z broszki, a mulina i obwoluty z materiałów jakie wykorzystuję do dwóch obrazków: z kubeczkami i obrazka-niespodzianki. Na obrazku kubeczkowym nadal jestem przy ramce, ale już (?!) haftuję drugim kolorem. Mam trochę wątpliwości, czy dobrze go dobrałam (bo oczywiście kolory dobierane według widzi mi się, a nie klucza), ale ponieważ żywię ogromną niechęć do prucia, więc już tak zostanie.  


A tu, proszę, zbliżenie na ramkę, żeby nie było wątpliwości czy jest tam jakiś drugi kolor.


Mimo, że druga robótka jest niespodzianką, to na tym etapie mogę ją jeszcze spokojnie pokazać. Ta dam: 24 niebieskie kwadraty.


Postępy w pracy jak widzicie, bardzo średnie, ale cóż! Takie są efekty jak się czyta książki i internet, zamiast wyszywać ;-).

sobota, 18 lutego 2012

Czytam

O tym, że uwielbiam czytać książki kucharskie wspomniałam w moim profilu. Najbardziej lubię te Nigelli Lawson. Szczerze mówiąc najczęściej tylko je czytam, a dość rzadko korzystam z zamieszczonych w nich przepisów. Ale czasem jednak tak.


Były czasy, gdy czytałam bardzo dużo i kilka książek jednocześnie. W liceum podział mojego czasu wyglądał mniej więcej tak: szkoła, lekcje, książki, reszta. Teraz, 18 lat później jest inaczej: praca, dziecko/dom, robótki i reszta (no i w tej reszcie, nawet po tv są książki). Sytuację ratuje nieco Synek, który bardzo lubi słuchać jak mu czytam przed snem. Ostatnio jego ulubioną lekturą są bajki na dobranoc.


Szczerze polecam tę książkę. Bajeczki, ale bardziej w formie historii z życia wziętych niż bajek zaczynających się od "za lasami, za górami, dawno, dawno temu ...", są dość krótkie (na jedną stronę), zrozumiałe dla maluchów i pouczające zarazem. Zdecydowanie pełnią funkcję edukacyjną. Nauka z nich płynąca jest prosta - nie zawoalowana tak jak w niektórych "starych bajkach" (jak np. w bajce "O rybaku i złotej rybce", w której rybka na początku proponuje, że spełni każde życzenie rybaka, a potem po trzecim "strzela focha" i wszystko mu odbiera). Dzięki bajce o wróżce, która zabiera zabawki pozostawione na noc w nieładzie, Synek zaczął sprzątać. W tym miejscu razem z Synkiem serdecznie pozdrawiamy Karolkę i Huberta, od których Synek tą książkę dostał.


Głównym dostawcą lektur ostatnimi czasy jest mój małż., od którego dostałam na walentynki tą książkę:



Trochę się bał mojej reakcji, czy to aby właściwy prezent na taką okazję. Okazało się, że tak - bo bardzo mi się podobała. Kryminał, powiedziałabym: klasyk swojego gatunku, dopiero w ostatnim rozdziale okazuje się kto jest zabójcą ;-) Czyta się go bardzo przyjemnie, oprócz wątku kryminalnego jest też wątek matki i niemowlęcia - moim zdaniem rewelacja. Żadny tam przesłodzony opis szczęścia, zamiast tego brutalna, ale jednak, prawda o zmęczeniu, irytacji i problemach z karmieniem piersią. Zatem lektura godna polecenia także świeżo upieczonym mamom.

piątek, 17 lutego 2012

z innej beczki

Przykładacie uwagę do ubioru? Macie własny styl czy ciągle go jeszcze poszukujecie? A może słuchacie rad innych w kwestii doboru stroju. Ja jestem pod silnym wrażeniem tego filmu:



Oglądając go dziękowałam w duchu mojej Mamie i Babci, za to że nigdy mnie nie krytykowały, jak również mojemu Tacie, dla którego jestem córką, a nie kimś/czymś, z czego dopiero można by zrobić kobietę, po nałożeniu maseczki na "ryj". Chociaż czasem nie jestem zadowolona z tego jak wyglądam, to nie wysłuchuję krytycznych  uwag na temat mojego wyglądu ani od rodziny ani znajomych. Wiem, mam po prostu szczęście trafiać na ludzi dających mi prawo do samodzielnego podejmowania decyzji w co się ubrać. Chociaż, kto wie, pewnie czasem przydałaby się jakaś sugestia. W domu, przed lustrem, strój wydawawał się ok, ale teraz patrząc na zdjęcie nie jestem o tym przekonana. Też tak macie?




P.S. Serdecznie witam wszystkich nowych obserwatorów!

wtorek, 14 lutego 2012

Walentynki od mojej Mamy i zagadka

Nawet nie wiedziałam, że z mojej Mamy taka romantyczka. Wszystko, co zobaczycie poniżej to jej dzieła. Swoją miłością obdarza mnie nie od święta, ale codziennie. Myślę, że dziś dobra okazja, żeby publicznie powiedzieć: Kocham Cię Mamo!

ciasteczka owsiane mojej Mamy


I jeszcze jedna walentynka, jaką dostał od Babci Chłopiec. I bardzo był zachwycony!


Dla mnie 14 lutego to szczególna data. Dziewięć lat temu spotkałam w bardzo miłych okolicznościach przyrody (drzewa z dojrzewającymi pomarańczami) miłość mojego życia.  Rok później się pobraliśmy i od tego czasu nazywam go moim mężem. Bardzo go kocham i nie wyobrażam sobie życia bez niego!
A teraz obiecana zagadka: gdzie się poznaliśmy? Na odpowiedzi z nazwą miejsca (kraj), w formie komentarza pod tym postem, czekam przez kolejne 2 tygodnie (czyli do 28.02). Wśród osób, którym uda się odgadnąć, wylosuję jedną, dla której ufilcuję broszkę-kwiata, w wybranej przez nią wersji kolorystycznej. 

wtorek, 7 lutego 2012

Seriale, seriale...

Do zabawy serialowej zostałam zaproszona przez anuk_pl z bloga Cóż wiesz o pięknie.



Zasady:
1. Zamieść logo zabawy na swoim blogu
2. Napisz kto Cie zaprosił
3. Zaproś co najmniej 5 osób prowadzących blog.
 4. Wymień (i opisz) swoje ulubione seriale.

 Moim ulubionym serialem są "Gotowe na wszystko" ("Desperate Housewives"). Właściwie za wszystko: intrygę (i to niejedną), wartką akcję, za obsadę, humor i ciuchy. Kubeczek (tak naprawdę to wielki kubeł) dostałam do mojego T. na rocznicę ślubu. Wiedział, że mi się spodoba. 


A co poza "Gotowymi.."? Oglądałam "Usta usta", "39 i pół", " Dr House", a przez wiele lat byłam wręcz uzależniona  od "M jak ... " wiadomo co ;-) Piszę w czasie przeszłym, bo albo seriale się pokończyły, albo zniknął gdzieś przymus ich oglądania. Teraz chętnie ogłądam paradokumenty (?), najczęściej na TLC (o ludziach z manią gromadzenia śmieci), Discovery ("Dr G. lekarz sądowy") czy TVN Style (programy Goka Vana, "Show House"). Ale chyba nie o takie produkcje w tej zabawie chodzi.

Do przyłączenia się do zabawy zapraszam:
Anię z bloga Pracownia Filcer
Paskudkę
Maggie
Bulmę
Pelasię

No to idę włączyć tv! Miłego wieczoru!

poniedziałek, 6 lutego 2012

co z kulek wyszło

Pierwsza próba nie zyskała mojej akceptacji: ślimaczki z gotowego filcu wydały mi się zbyt "ciężkie", a centralne położenie ceramicznego koralika zbyt oczywiste.


Po modyfikacji wielkości ślimaczków i zmianie położenia ceramicznej kuleczki (tak Aniu - to jedna z Twoich!) korale wyglądały tak i już bardziej mi się podobały:


Potem dołożyłam wstążkę i wyszło coś takiego:


Niby ok, ale może by jeszcze kwiatka dołożyć? Na przykład takiego:


Z tymi  kwiatkami z koła to w ogóle tajemnicza dla mnie sprawa. U innych podobają mi się niesamowicie, ale te moje jakoś mniej. Poza tym stwierdziłam, że przy kulkach wygląda zbyt ... hmmm .... okazale.


A może by tak zrobić mu płatki?


Chyba lepiej, ale przy koralach nadal średnio.


Ponieważ nie posiadam niestety ani manekina ani Mademoiselle ich rolę przejęło oparcie kuchennego krzesła. Ale nie o tym, nie o tym! Kwiatek posiada zapięcie broszkowe, i na szczęście, może stanowić byt niezależny od korali. A Wam podoba się?

sobota, 4 lutego 2012

Miły wieczór

Towarzystwo przyjaciół, ciepła kolacja i słodki deser - czego chcieć więcej? Chyba tylko tego, żeby takie spotkania częściej się zdarzały!

Na pierwszy rzut poszedł "kojący stir-fry" inspirowany przepisem Nigelli Lawson z Nigella Expresowo. Danie wyprodukowane przeze mnie w mojej osobistej kuchni. Inspirowany, bo nie identyczny. 


A potem przeszliśmy do deseru:


Deser robi moja przyjaciółka M.

Żadne tam gotowce.  Deser robiony w obecności biesiadników.




Nie wiem jak się ten deser nazywa - autorka nie zdradziła. Ja nazywam go deserem zaskakującym i śmietankowym.


O piękną oprawę stołu zatroszczyła się gospodyni.

Miłego wieczoru i udanej, ciepłej (!), niedzieli!

czwartek, 2 lutego 2012

SAL kubeczkowy

Zaczęłam obrazek z kubeczkami - ale na razie jest tylko zewnętrze obramowanie


hehehe właściwie to nie ma się czym chwalić. Ukulałam też kilka filcowych kulek,


ale co z nich wyjdzie to:

środa, 1 lutego 2012

dla ukojenia


...nerwów zapraszam na rosołek. Chociaż jestem osobą raczej spokojną i wyważoną, a przynajmniej wiele osób ma o mnie takie zdanie, są dni kiedy mnie trafia - zaczynam się złościć i .... no niestety, kląć jak szewc (w tym miejscu przepraszam mojego Pana szewca i ewentualnie wszystkich innych spokojnych i nieklnących szewców). Kiedy emocje opadną, zastanawiam się czy to się kiedyś zmieni? Czy przestanę się tak pienić? Przecież dobrze wiem, że denerwować się to mścić się za głupotę innych na własnym zdrowiu.  Na jakąś jogę się powinnam zapisać czy co? A Wy jak macie? Też dajecie się ponosić emocjom negatywnym czy znacie jakieś skuteczne sposoby opanowania nerwów?