poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Goście

Mili. Z samego rana przyszli. Na poczęstunek. Sprawili, że przez cały piątek miałam dobry humor. Czasami tak niewiele potrzeba ;-)



wtorek, 24 kwietnia 2012

Kadzidłowo

Dobrze czasem oderwać się od uciążliwej codzienności i choćby kilka godzin spędzić w nieznanym miejscu. Zachwycić się czymś, zobaczyć poznać. Moja przyjaciółka mówiła, że jak gdzieś wyjeżdża to czuje jak jej mózg odpoczywa. Ja czuję, jak pracuje na zupełnie innych obrotach.



Do Kadzidłowa (koło Rucianego-Nidy) wybraliśmy się jeszcze przed Świętami. Nie dajcie się zwieść słoneczku - było bardzo wietrznie (stąd moje "oryginalne" nakrycie głowy. Zawsze wybiorę opcję "ciepło" niż "elegancko"). Pojechaliśmy tam, żeby obejrzeć jeleniowate, bo jest to miejsce, gdzie są one hodowane. Ale zobaczyliśmy dużo więcej zwierząt. W końcu to Park Dzikich Zwierząt.



Ten mały jeleniowy  ma nie tylko poroże, ale i kły. 


Drapieżne ptaki, mimo że za siatką, to budziły respekt. 
Zachwycił mię kolor piórek tego ptaszka. Zwróćcie uwagę, jakie długie ma palce.

Gdy tylko pojawiliśmy się na tym pastwisku, wszystkie zwierzaki zaczęły się zbliżać.
Sielsko, nieprawdaż?

Puchacz.
Oprowadzał nas fantastyczny przewodnik, opowiadający o zwierzętach i ich zwyczajach. Jednak nie polecam tej wycieczki jeśli wasze dzieci są bardzo małe. Chodzi się dość długo (zwłaszcza na możliwości młodziutkich latorośli), a pomiędzy poszczególnymi pastwiskami są "drabinki", które trzeba sforsować. Małe nóżki będą miały z tym problem. Niektóre dorosłe nóżki, już trochę mniej sprawne, raczej też.

Łoszak czyli młody łoś. Był usposobiony bardzo przyjacielsko i najwyraźniej głaskanie po nosie sprawiało mu przyjemność. Mama łoszaka takimi pieszczotami i naszym towarzystwem wcale nie była zainteresowana.


W Parku były też sarny, które nieźle mnie nastraszyły, biegnąc wprost na mnie. Prawie udało mi się wywołać panikę (hihihi, tak cała ja) wśród innych zwiedzających. Widzieliśmy wilki, biegające nerwowo wzdłuż ogrodzenia i szczerzące zęby ... zdecydowanie wolałabym ich nie spotkać na spacerze w lesie.  

sobota, 21 kwietnia 2012

TUSAL 2012 - cz. 4

Moja niemoc twórcza niebezpiecznie się przedłuża. To niemożliwe, żeby przesilenie wiosenne trwało aż tak długo. W słoiku prawie nic nie przybyło, chociaż haft posunął się odrobinę do przodu. Haftowałam poza domem i nie zbierałam odpadków....








Z niezbyt wielką radością powitałam zmiany w wyglądzie bloggera. No nie lubię jak mi się zmienia coś co już dobrze znałam - sposób logowania do banku, wygląd poczty, wygląd bloggera.... Ale czy kogoś to obchodzi?!

wtorek, 17 kwietnia 2012

Tylko nie to...

"O nie! Tylko nie to!" słyszę po kilka razy dziennie od Chłopca. W różnych okolicznościach: jak mówię mu, że zjemy zupę, idziemy się kąpać, albo jak coś idzie nie po jego myśli, rozsypią się klocki czy zagubi zabawkę. W głosie czysta rozpacz...

Od jakiegoś czasu Chłopiec też ma zwyczaj przedstawiania się z imienia i nazwiska przypadkowo spotykanym osobom: paniom na kasie w supermarkecie, ludziom w kolejkach. Dzisiaj przedstawił się dziewczynie, która przyniosła mi do domu zawiadomienie z Urzędu Miasta o wysokości podatku od nieruchomości. I ona, chyba jako pierwsza ze wszystkich osób, którym przy mnie się Chłopiec przedstawił,  powiedziała: "A ja mam na imię Ania". Chłopiec był wniebowzięty i korzystając z zainteresowania zaprezentował jej swoje gumiaki, wygłaszając niemal prelekcję na temat ich zalet.  Dziewczyna pożegnała się z nami z uśmiecham na twarzy od ucha do ucha i mogę się założyć, że uśmiechała się jeszcze długo ;-)

Chłopiec jako jeleń. Wymyślił sam!


sobota, 14 kwietnia 2012

Migawki

Prawdziwy artysta to nawet nie musi patrzeć na to, co tworzy... Chłopiec i pisanka.

Jednak robienie ciasta to już zupełnie co innego - nie tylko patrzeć przeba, ale i mieszać....

... i ugniatać ......

...... a nawet obsługiwać sprzęty elektryczne.
Szukaliśmy też wiosny w lesie.








I znaleźliśmy!

czwartek, 5 kwietnia 2012

Baba Jaga na hulajnodze i Świąteczny weekend

Najpierw zapowiedziana w tytule Pani na hulajnodze i niezapowiedziany Pan w aucie. Prace wykonane przez Chłopca. Jakoś szczególnie mnie ujęły...




A skoro Święta już niebawem - Życzę, aby upłynęły Wam one w zdrowiu, spokoju ducha i radosnej atmosferze!

poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Róże i fiolety

Fioletowy lubię bardziej niż różowy, chociaż w mojej szafie coraz więcej ubrań w kolorze różu, ale brudnego albo ciemnego. Krzyżykowanie tymi kolorami to przyjemność, a i na różowe kwiatki popatrzeć lubię. Cieszę się z renesansu goździków, będących długi czas w zapomnieniu i niesławie. I jak długo stoją! Te na zdjęciu wykosiły wszystkie inne z bukietu, który pokazałam TU .



Jakoś ostatnio nie mam weny do robienia biżuterii. Wszystkie elementy i te wygrane i kupione leżą i czekają... A ja siedzę i oglądam Wasze poczynania blogowe.

niedziela, 1 kwietnia 2012

dylemat

Ufilcowałam kwiatkach w kolorach wybranych przez Karolkę.



Ale potem pomyślałam, że może zbyt prosty. I ufilcowałam dodatkowy element. Ale wcale nie jestem przekonana, że jest ciekawiej.






Jak myślicie?