niedziela, 27 maja 2012

Coś się ruszyło

w moich robótkach. Postawiłam kilka nowych xxx (i nie zamierzam na nich poprzestać) oraz wydziergałam kwiatki i już mam pomysł na ich zagospodarowanie.



Robótek przybywa powoli, bo dużo czasu spędzamy teraz na tzw. "świeżym powietrzu". W mieście o takie nie tak łatwo, ale na szczęście mieszkamy nieopodal parku (im. Kusocińskiego lub jak mówią mieszkańcy Olsztyna pamiętający PRL - Parku Czynu Partyjnego). Park ten był miejscem, który odwiedzałam codziennie z wózkiem, gdy Chłopiec był oseskiem, przemierzając alejki parku, a potem dochodząc do ulicy Leonharda, z której widać zakład Michelin'a (czyli dawny OZOS, a później Stomil). Gdy mój Chłopiec podrósł i zrezygnował z jazdy wózkiem, zaczęliśmy popołudniami (bo wtedy już wróciłam do pracy i Chłopcem opiekowała się Niania) okupować plac zabaw w parku. I nadal to robimy.






Na tym zdjęciu widok na zakład Michelina. Jak słyszałam od rodowitych Olsztyniaków, był budowany za miastem.

poniedziałek, 21 maja 2012

TUSAL - cz. 5



Z obowiązku zamieszczam zdjęcie mojego słoika, i z lekkim zażenowaniem, bo tam wciąż tylko trochę odpadków na dnie (a to całkiem nieduży słoiczek). Na robótce też za bardzo postępów nie widać... poprawię się w deszczowy dzień ;-) Aby odwrócić od tego przykrego faktu Waszą uwagę, położyłam na zdjęciu kwiatka. Oprócz tego, że to piękna róża jest bardzo wytrzymała. Uwierzycie, że dostałam ją, w bukiecie razem z innymi różami, 2 tygodnie temu?


A dzień wcześniej dostałam od Mamy te szydełkowe motylki i kwiatka. Taki prezent. Ja bardzo lubię ręcznie przygotowane prezenty. Od jakiegoś czasu też najczęściej takie daję paniom w mojej rodzinie i przyjaciółkom.  

wtorek, 15 maja 2012

Wymianka naszyjnikowa - co ja dostałam

Pierwszy raz brałam udział w wieloosobowej wymiance i muszę przyznać, że doświadczenie to było bardzo miłe. Głównie za sprawą Mgiełki Rosy, piszącej bloga Anielskie tchnienie. Dech mi zaparło tuż po otwarciu koperty, bo wszytko było tak pięknie zapakowane:



Po rozpakowaniu torebeczek okazało się, że zostałam obdarowana pięknymi rzeczami:


A najpiękniejszy oczywiście naszyjnik. Bardzo oryginalny, super starannie wykonany i przeuroczy. Jeszcze raz serdecznie dziękuję!

piątek, 11 maja 2012

Wymianka naszyjnikowa - co zrobiłam ja

Na wymiankę naszyjnikową zorganizowaną przez Reni przygotowałam naszyjnik z filcu. Dwa kwiatki są na stałe zamocowane do dreda, a jeden jest broszką, która służy do spinania naszyjnika wedle gustu użytkowniczki. Mam nadzieję, że się spodoba Gosi, dla której go zrobiłam.




niedziela, 6 maja 2012

Nie mogłam się oderwać

od szydełka. A zainspirowała mnie moja Mama, która na nowo odkryła uroki szydełkowania. Mama się zdziwiła, że ja umiem posługiwać się szydełkiem, a ja że ona o tym nie wie ;)) W przypływie chęci na szydełkowanie w ciągu dwóch dni powstały dwie broszki. O takie:



Najśmieszniejsze było to, że z Mamą miałyśmy jedno szydełko, które cały czas było w ruchu. Albo jedna albo druga coś dłubała!


Jestem bardzo szczęśliwa z powodu nadejścia wiosny. Wiem, że to głupie, ale zimą przestaję wierzyć w lato, a latem w zimę i śnieg. I chyba tym mocniej się cieszę jak wokół wszystko zaczyna się zielenić!



Post właściwie wyszedł monotematyczny - na wszystkich zdjęciach kwiaty ;-)

wtorek, 1 maja 2012

Z okna samochodu

Każda okazja jest dobra, by zrobić kikla zdjeć... nawet jeśli robi się je przez szybę samochodu. Oczywiście, to nie ja prowadziłam :-)


No proszę jakie to ciekawe rzeczy ludzie trzymają przy domach.



 
 



Niestety, wizyta w Gdańsku była bardzo krótka, bo zaledwie dwugodzinna. I program nie przewidywał zwiedzania, ani odwiedzin u rodziny i znajonych królika.....