sobota, 30 czerwca 2012

Kierownik budowy

- Mamo zbuduj mi sklep spożywczy! - tonem nie znoszącym sprzeciwu ordynuje mi znad klocków Chłopiec.
- Jaki sklep?
- Spożywczy. Taki z parkingiem podziemnym.
- ?
- Zbuduj mi Alfę!
- Synu, to trudne - próbuję się wykręcić.
- To pójdziemy do Alfy i obejrzymy jak jest zbudowana! 

Jasne, obejrzymy i zbudujemy sobie własną  ;-)



czwartek, 28 czerwca 2012

Nie sądziłam, że

zrobienie samochodu z rolki po papierze toaletowym jest takie trudne... A takie zadanie wyznaczył mi Chłopiec w sobotni poranek. Od czasu zamiany rolki w kota, Chłopiec stał się niemalże nałogowym zbieraczem pustych rolek po papierze toaletowym. Nauczył się (sam!) zdejmować pustą rolkę z uchwytów i co wcale dla mężczyzn nie jest takie oczywiste, montować na tychże uchwytach nową rolkę papieru toaletowego. Sztuka tym większa, że uchwyty są starego typu i pewnej sprawności manualnej wymagają. 



Żeby nie było wątpliwości co do marki ;-)



Rury wydechowe są dwie, bo jak stwierdził Chłopiec "samochód z dwiema rurami jeździ szybciej". Na ulicy widuję auta, których właściciele najwyraźniej też tak myślą.

Zrobienie kwiatka to przy samochodzie łatwizna ;-) Tym bardziej, że na wzór mieliśmy "żonkila", którego Chłopiec dostał od miłej pani w sklepie obuwniczym (?!).


A skoro już jesteśmy przy florze, to zobaczcie co ostatnio dostałam:

Zwykle nie nadaję imion kwiatom doniczkowym, ale ten nazwałam "Kolejna szansa"


Te od Chłopca, zawsze pamięta o mnie ;-)

Serdecznie witam nowych obserwatorów i amatorów lektury. Już niebawem okaże się, do kogo wyślę "Smażone zielone pomidory" i inne drobiazgi w zielonym kolorze.

środa, 27 czerwca 2012

Lubię

zdjęcia. I robić i oglądać. Na te, zrobione ok. rok temu,  patrzę z przyjemnością. Podobają mi się po prostu...

Od tamtej pory cukierniczka stoi w bezpiecznej odległości od małych rączek

"Czy dobrze mi w różu?"
Zdjęcia przechowujemy na zewnętrznym dysku. Nasze ślubne zdjęcia z sesji od fotografa, których nie mieliśmy wywołanych, przepadły, bo płyta CD po 5 latach przestała działać. Na szczęście zostały te w albumie ;-)

poniedziałek, 25 czerwca 2012

Jakie miasto taki ...

Gaudi! Gaudi w Barcelonie:

Casa Batlló, Barcelona


Casa Milà (La Pedrera), Barcelona


La Sagrada Familia, Barcelona

Zdjęcia z 2004 roku, to tak na wypadek jakby ktoś chciał zaprotestować, że taraz już rusztowania nie stoją w tym miejscu 
A w Olsztynie, tzw. "Gaudi"



Jak się Wam podoba? Blok wzbudził kontrowersje. Według mnie, po prostu nie pasuje do otoczenia.

A co pasuje? Zamek Biskupów Warmińskich,


Amfiteatr pod Zamkiem,


i koncert gosspel też mi pasuje

klimatowe kamienice w bocznych uliczkach starówki,
ciekawe dla kogo te drzwi?
kogutek na dachu hali sportowej,




niedziela, 24 czerwca 2012

Kwiat we włosach




Maczek to oczywiście prezent od Chłopca "Dla Ciebie Mamo". Nosiłam go we włosach do czasu kąpieli, kiedy to płatki zaczęły opadać do wody ;-)
Po 2 dniach Chłopiec pyta: "A gdzie masz kwiatka ode mnie, którego nosiłaś?"


Wszystko synu przemija... a ja nie umiem tego jeszcze do końca zaakceptować. Ach! wiem, powiecie, że trzeba żyć "tu i teraz". Zwykle się tego trzymam. Pewnie nie uwierzycie, ale przychodzą mi do głowy obrazy   końca lata...  Chłopiec ma coś po mnie, bo o 8 rano (a on zaczyna dzień o 6-stej), pyta czy dzień już się kończy. Skąd! On się dopiero zaczyna (tak jak lato)! A dla wielu się nawet nie zaczął! Miłego dnia! 

środa, 20 czerwca 2012

Baby

pruskie, chociaż właściwie te na zdjęciach to już olsztyńskie. Rozpanoszyły się pod magistratem i wokół Starego Ratusza. A jedna zawędrowała nawet do przedszkola Chłopca, które na starówce wcale nie jest. W zeszłym roku jedną babę uprowadzono i uwięziono w piwnicy przerobionej na siłownię. I to wcale nie jest miejska legenda, tylko najświętsza prawda. Sama widziałam! W tvp (Olsztyn) ma się rozumieć!
W zeszłym roku baby prezentowały różne style, ta w przedszkolu jest zeszłoroczna i jest ośmiornicą, a w tym roku są baby "piłkarskie" i "classic".







Oczywiście bab piłkarskich jest o wiele, wiele więcej. Wybór modelek subiektywny ;-) Czas fotografowania ograniczony ruchliwością Chłopca.

wtorek, 19 czerwca 2012

niedziela, 17 czerwca 2012

Ostatnio szczęście mi dopisywało

w losowaniach candy. Na blogu Akademii Rękodzieła wygrałam "motek" Zpagetti, a u Wiedźminki książkę. Tak prezentują się wygrane:

Oba moteczki były tak samo ładnie nawinięte, ale szarego dopadł Chłopiec robiąc z niego w pokoju istne zasieki ;-) Podstępnie pod osłoną nocy oba motki ukryłam przed dzieckiem, żeby mi nie poplątało...


Drugi "motek" dokupiłam z pasmanterii Bocian korzystając z darmowej dostawy candy ;-) Jak widzicie "motki" są okazałe, każdy waży 0,8 kg! Pierwszy raz mam do czynienia z tym produktem i byłam nieco zdziwiona, że są to tak jakby paski dzianiny, a nie przędza.W niczym to jednak nie przeszkadza, ba!, daje nawet więcej możliwości wykorzystania produktu. Szydło odpowiedniej wielkości też już nabyłam i niebawem rozpocznę dzianie ;-)



A to prezent od Wiedźminki.

Książka zapowiada się ciekawie, ale raczej nie skuszę się na kolejne 11 części, żeby się dowiedzieć jak się ta historia skończy... Pozostając w klimacie książki przypomniał mi się film o podobnej tematyce. "Goonies". Znacie? Uwielbiałam go, miałam przegrany na VHS i z siostrą tak go oglądałyśmy, że dokładnie znałyśmy dialogi. Nawet jak ktoś nie widział tego filmu, to z pewnością kojarzy hit Cindy Lauper "Girl just wanna have fun".
I tak myśląc sobie, że szczęście mi sprzyja w grach liczbowych i korzystając z pokaźnej kumulacji lotto oraz poddając się namowom Chłopca (no tak, macie rację, ja sama nie wiem, skąd u 4-latka ciągoty do hazardu) zagrałam, a co! Za 3 złote. I jakoś szczęście sobie mnie opuściło ;-).  Najwyraźniej moje "szczęścia" chodzą parami!

poniedziałek, 11 czerwca 2012

Wachlarze

szydełkiem robione. W formie zakładki. Instrukcja wykonania u Cohenny. Moje nie dorównują precyzji tych, które wykonuje Cohenna, ale robi się je tak przyjemnie, że być może zanim się znudzę ich produkcją, dojdę do wprawy.



niedziela, 10 czerwca 2012

Korzystając z ładnej pogody

poszliśmy z Chłopcem na spacer. Trochę lasem, trochę polem, aż wyszliśmy na najwyższą górę w Elblągu - Górę Chrobrego. Zimą działa tam wyciąg narciarki, a latem służy za doskonały punkt widokowy.







sobota, 9 czerwca 2012

Różyczki trzy

szydełkowe, które wcześniej pokazywałam TU, użyłam do przygotowania naszyjnika. Każdy z kwiatków ma wszyte zapięcie, dzięki czemu może egzystować oddzielnie jako broszka. W pierwotnej wersji projektu miałam zamiar naszyć jeszcze na sznurkowy warkocz małe koraliki, ale ostatecznie z tego zrezygnowałam i postawiłam na prostotę.


Wzdycham z żałości, że moje storczyki tak nie kwitną.... Jeden padł po roku marnej egzystencji w moim domu, a drugi co prawda żyje, ale wypuszcza tylko korzenie powietrzne (być może to coś inaczej się nazywa...).


czwartek, 7 czerwca 2012

kontakt z przyrodą

Na smutki i frustracje najlepszy jest dla mnie pobyt na łonie natury. Tak sobie czasem myślę, że w mieście człowiek nie może być w pełni szczęśliwy wśród wyjących syren karetek pogotowia, szumu silników samochodów i zapachu spalin. Chociaż, pewnie są tacy, którzy kochają metropolie ze wszystkimi ich wadami, tak bezwarunkowo ;-)
 






Witam nowych obserwatorów i dziękuję za wszystkie Wasze komentarze. Zapraszam na candy!