Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z sierpień, 2012

Kreatywnie z klocków

Czy można być kreatywnym w towarzystwie 4-latka? Bardzo "żywego", szybko nudzącego i szybko przemieszczającego się chłopca? Staram się jak mogę, ale to bardzo trudne. Chyba za dużo elementów nie przybędzie na moim obrazku w czasie mojego urlopu. Moja kreatywność przejawia się natomiast w budowaniu z klocków bez patrzenia na instrukcje (bo dawno już zaginęły*). Na zamówienie zbudowałam karetkę. Później znalazłam super stronę z instrukcjami do zestawów klocków lego (stronkę podlinkowałam na wypadek jakbyście szukali instrukcji). Okazało się jednak, że nie mamy wszystkich klocków, a zestaw wcale nie był do budowania ambulansu tylko przyczepy campingowej...


* klocki należały do cioci Chłopca jak była małą dziewczynką - jakieś 20 lat temu ;-) w tym miejscu pozdrowienia dla Cioci Agi!

Początek jesieni to dobra pora na ....

zmianę fryzury? Dla mnie idealna. Właśnie na początku jesieni najczęściej decydowałam się na radykalne zmiany. I teraz też mi to chodzi po głowie. Znalazłam taką fryzurkę:



pinterest.com
Tak naprawdę to moim ideałem jest:

pinterest.com
Niestety, jest to niedościgniony ideał. Teraz mam włosy do połowy pleców, ale rzadko je noszę rozpuszczone, bo najzwyczajniej mi przeszkadzają. Najczęściej robię z nich kitkę lub splatam z tyłu.



Tak, wiem, nie są to najatrakcyjniejsze fryzury świata. Na swoje usprawiedliwienie powiem tylko tyle, że to wydanie wakacyjne. Jednak patrząc na swoje zdjęcia z krótkimi włosami mam poważne wątpliwości... chyba jednak mi nie pasują...






I dla porównania już z trochę dłuższymi

No i co? Ścinać czy nie? Oto jest pytanie...

Wakacje

Pojechaliśmy nad morze. Po południu, na parę godzin. Plaża w Stegnie przywitała nas chmurami, wiatrem i tabunem wylegujących się wczasowiczów. Parawanik obok kocyka, na szczęście tylko w sąsiedztwie głównego zejścia na plażę. Nieco dalej już trochę luźniej. Nie było mi za gorąco, właściwie nawet trochę chłodno mi było. Chłopiec na widok morza i piachu wpadł w euforię. Twierdził, że mu ciepło. Kąpieli zażywał. Zapomniałam, że dla dzieci nie ma zbyt zimnego morza...






Nigdy wcześniej nie zjadłam tyle bitej śmietany na raz... Tak, to był bardzo miły dzień!

Stosik na urlop

Plan czytelniczy na 2 tygodnie uropu, któy rozpoczęłam w ubiegły czwartek. Ale nie zapominajcie, że jestem na uropie z Chłopcem ;-) A on nawet jak biega po ogrodzie woła: "Pilnuj mnie!"



Paulo Coelho "Zwycięzca jest sam" Monika Szwaja "Zapiski stau poważnego" Helen Fielding "Potęga sławy" Anita Plumińska-Mieloch "Widok na taras" Eduardo Mendoza "Niezwykła podróż Pomponiusza Flatusa"
Książki P. Coehlo i M. Szwaji już przeczytane. Początkowo przeszkadzał mi nieco mały rozmiar czcionki w kieszonkowym formacie książki Coelho, ale akcja tak mnie wciągnęła, że po drugim rozdziale przestałam zwracać na to uwagę. Książka Szwai lekka i zabawna. Teraz zabrałam się za "Potęgę sławy" H. Fielding.
Codziennie czytam (dla chłopca) też tą pozycję: "Cichomir i Walibór" o dwóch sąsiadujących ze sobą rycerzach.



Jak naprawić pasek przy torebce

Noszę ze sobą w torebce ciężkie rzeczy. A tego zwykle torebki nie lubią. I ta też nie lubiła. Pasek się jej wyciągał, nabrał niezbyt fajnego wyglądu i co gorsza zagroził nagłym zerwaniem. Torebki szkoda, bo poza tym w całkiem dobrym stanie. Właściwie jak nowa ;-)
Trochę się zastanawiałam, co z tym fantem zrobić. Może do kaletnika zanieść.... można, ale jak zmieni całą rączkę to może nie pasować.... a może łańcuszek?
Korzystając z inspiracji Joanny z bloga Syledigger na zmianę torebki za pomocą łańcuszka, zakupiłam 60 cm łańcuszka w Praktikerze i przystąpiłam do pracy.

Wyszło tak:


Sam jednak łańcuszek w roli uchwytu średnio mi się podobał, więc dodatkowo wplotłam w niego wstążkę.

 Muszę powiedzieć, że bardzo jestem zadowolona ;-)

TUSAL 2012 - cz. 8

A na tamborku aktualnie przestój. Ale może niebawem praca ruszy.


Inna część miasta

Pięknego, słonecznego dnia zabrałam Chłopca na wycieczkę autobusem MPK do innej niż zamieszkiwana przez nas części miasta.

- Jedziemy na wycieczkę - oznajmiłam chłopcu, co zostało przyjęte z należytym entuzjazmem.

O tym, że jedziemy na wycieczkę chłopiec zdążył przed jej rozpoczęciem poinformować sąsiadkę, panią w sklepie, gdzie kupiliśmy bilety na autobus i panią na przystanku autobusowym.

Najpierw zaserwowałam Chłopcu kontakt z przyrodą,



a potem nadszedł czas na zabawę w strażaka. 


 Druga część wycieczki bardziej odpowiadała Chłopcu od pierwszej. Ale co się dziwić czterolatkowi ;-)

Do czterech razy sztuka

Ciągle coś mi nie pasowało. Ale już jest. Obdarowana powiedziała, że już mi go na dalsze przeróbki nie odda.





Piękne ceramiczne kule, czerwoną i dwie grafitowe, umieszczone po obu jej stronach, dostałam od Ani z pracowni filcer, w ramach naszej prywatnej wymianki.

Siedmiodniowe wyzwanie fotograficzne - dzień 7

Czasami, nie wiedzieć czemu, popadam w melancholię.


Siedmiodniowe wyzwanie fotograficzne - dzień 6

Najbliższy przyjaciel -  mój małż. Oczywiście, jesteśmy nie tylko przyjaciółmi ;-)


Siedmiodniowe wyzwanie fotograficzne - dzień 5

Broszki to coś, co zrobiłam... i w większości rozdałam. Tylko jedna u mnie została.


Siedmiodniowe wyzwanie fotograficzne - dzień 4

Różowy zachód słońca w mieście.


Siedmiodniowe Wyzwanie fotograficzne - dzień 3

8.00 rano. Dzisiaj, dość nietypowo,wychodziłam o tej porze z domu do pracy. Zwykle nasze pielesze opuszczamy we trójkę, ja, Chłopiec i Małż, i odbywa się to trochę wcześniej.


Siedmiodniowe wyzwanie fotograficzne - dzień 2

Nie ma dnia bez czegoś słodkiego... Słodycze to mój nałóg.


Siedmiodniowe wyzwanie fotograficzne - dzień 1

Trochę z nieśmiałością, ale i ekscytacją zdecydowałam się na wzięcie udziału w siedmiodniowym wyzwaniu fotograficznym na blogu Sen Mai:


No to zaczynamy.  Ja.


Sezon burzowy

Może mam słabą pamięć, ale wydaje mi się, że to lato jest wyjątkowo bogate w burze.





Kolacja (prawie)idealna

Gotowanie nie jest moją wielką pasją, a już na pewno nie codzienne przygotowywanie posiłków. Ale lubię od czasu do czasu wypróbować nowy przepis. Moim ostatnim odkryciem kulinarnym jest gotowe ciasto francuskie (ze sklepu na B lub L), które do tej pory służyło mi wyłącznie do przyrządzania słodkości, a teraz umiem z niego wyczarować (ha!) kolację. Wszystko za sprawą przepisu na tuńczyka na francuskim cieście znalezionego na blogu kuchenny bajzel. Po oryginalny przepis odsyłam Was na blog Magdy, gdzie znajdziecie mnóstwo inspirujących przepisów. Przepis oryginalny dostosowałam do moich potrzeb i zawartości lodówki. Zamiast tuńczyka użyłam wędzonej siei, a zamiast zielonego groszku dałam obranego ze skórki i pokrojonego pomidora.  Efekt:

Wykonanie dania jest super proste. Wystarczy:
1. Ciasto francuskie rozłożyć na blaszce, ponakłuwać widelcem i wstawić do nagrzanego do 220 stopni piekarnika i piec 10 minut
2. Przygotować dodatki: w tym przypadku rybę wędzoną, pół puszki kuku…

Lawenda

Wreszcie i ja dorobiłam się pachnącego woreczka z lawendą. I muszę powiedzieć, że jestem mile zaskoczona intensywnością zapachu, jaki się z niego wydziela.



 A te piękne, wiosenne kolczyki są wygraną-niespodzianką w candy u Wieczorynki. Serdecznie dziękuję!


 Przesyłam Wam lawendowe pozdrowienia!