Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2012

Ciężkie noce

Po ponad czteroletnim spaniu z Chłopcem w jednym łóżku - powiedziałam dość i uczę go spać samodzielnie.

Poniedziałek wieczorem:
- Kochanie śpij w swoim łóżeczku i proszę Cię nie przychodź do mnie w nocy, dobrze?
- Ale mamo! Co jeśli się będę bał?
- Nie bój się, nie ma czego, przecież jesteśmy tu obok.

Około 22 telefon. Numer nieznany. Po odebraniu automat informuje mnie, że rozmowa odbędzie się na mój koszt.  Czym prędzej oodrzucam połączenie.  Małż zły, bo telefon go zbudził.

Wtorek rano - Chłopca budzę w jego własnym łóżku. Rozpiera mnie zadowolenie, że się udało.

Wtorek wieczorem:
- Kochanie śpij w swoim łóżeczku i proszę Cię nie przychodź do mnie w nocy, dobrze?
- Ale mamo! Co jeśli się będę bał?
- Masz tu swojego pieska, jak się obudzisz to przytul się się do niego i śpij dalej. Dobranoc.

Po 3 minutach:
- Mamo, nie mogę zasnąć!
- Leż spokojnie to zaśniesz....

Po kolejnych 3 minutach:
- Ale mamo, nie mogę zasnąć
- Nic nie mów to zaśniesz....

Po kolejnych 3 minutach:
- Mamo, nie…

Podróżuję

przez świat odwiedzając blogi. Moje najnowsze "odkrycie" to polecony przez Ulę blog fotografa Therona Humphrey'a Maddie on things . Na uwagę zasługuje niebywała pomysłowość aranżacji zdjęć i super cierpliwy pies.


Więcej na blogu: http://maddieonthings.com.

Sweter de luxe czyli jak ozdobić ubranie

Z kursu cohenny <znajdziecie go TU> nauczyłam się robić wachlarze. Można ten wzór wykorzystać do wykonania zakładki, ale prawdę powiedziawszy dzierga się go tak przyjemnie, że czułam niedosyt po wykonaniu tylko siedmiu segmentów. Pomyślałam, że można by użyć tak wykonanej koronki do ozdobienia odzieży.


Wybór padł na rozpinany sweterek w jasnobeżowym kolorze, a zdecydowała o nim mała plamka na ściągaczu, którą chciałam pod koronką ukryć.


Najmniej wdzięczną pracą było przyszycie koronki do sweterka, bo trzeba było to zrobić w taki sposób, żeby ściągacz nadal był w pewnym stopniu elastyczny.
A oto efekt:


* tytuł posta oczywiście to żart ;-)

W podziękowaniu

blogowej koleżance wysłałam ptaszki.



Nie wiem tylko czy dotarły, czy podróż ich nie zamęczyła i, to chyba najważniejsze, czy wywołały uśmiech na buzi ;-)
*** Dziękuję za odwiedziny i komentarze. Życzę Wam udanego weekendu!

Prawdziwa historia

Nasz wieczorny rytuał wygląda tak, że Chłopiec się kąpie, kładzie do łóżka, ogląda Pingwiny z Madagaskaru (w towarzystwie taty i, często chociaż nie zawsze, mamy), potem słucha bajki czytanej przez rodzica, a na końcu, jeśli tym rodzicem jestem ja - życzy sobie opowiedzenia prawdziwej historii.

W moim repertuarze są następujące historie z życia wzięte:
1. Jak do naszego bloku przyjechała straż pożarna, bo sąsiad wstawił do odgrzania obiad i zasnął
2. Jak  zapomniałam wsypać proszku do prania do pralki i nastawiłam pranie
3. Jak będąc małą dziewczynką rozcięłam sobie brodę uderzając w parkiet
4. Jak odwiedzając przyszywaną ciocię poszłam nie do tej klatki
5. Jak wpadłam do wanny wypełnionej wodą, w której mama płukała pranie
6. Jak hodowałam w słoiku ślimaki i one rozlazły się po całej firance w dużym pokoju
7. Jak ciocia Aga dała dyla z przedszkola (i to dwa razy!)

Ale ostatnio byłam wieczorem tak zmęczona, że na żądanie prawdziwej historii powiedziałam, że nie mam siły. Wtedy Chłopi…

TUSAL - cz. 11

Niespodziewanie okazało się, że już nów.


Podczas gdy...

ja krzyżykuję (na przykład coś takiego:

Chłopiec wytwarza bałagan:


* miałam zamiar wziąć udział w listopadowym wyzwaniu fotograficznym na blogu Sen Mai, i na potrzeby tegoż wyzwania pstryknęłam tą fotkę. Ale jednak nie wzięłam udziału...

*** Bardzo dziękuję Wam za odwiedziny na moim blogu, mimo mojej osłabionej aktywności blogowej!

We wnętrzu

torebki, rano w piątek 26.10. kryły się:
czapka niemowlęca (która trafiła do mnie przypadkiem i teraz ją noszę ze sobą w celu oddania), para rękawiczek, chusta, notes/kalendarz, portfel, telefony, przenośna apteczka, mleko zagęszczone niesłodzone*, faktura za gaz (na szczęście opłacona), chusteczki higieniczne, zestaw długopisów (zawsze mi się gdzieś ukrywają w torebce i podejrzewam, że nie mam żadnego - a tu proszę! jaka kolekcja), płócienna torba na zakupy, napój dla dziecka**, chałwa dla malża*** i wafelek dla mnie****, klucze, papiery różne, w tym awizo na dawno odebraną przesyłkę, dwa ziarna, dokumenty w okładce, błyszczyk, pendrive i gumka do włosów.

W torebce też znajdowały się: pomięte paragony, opakowanie po kinder bueno, gumach rozpuszczalnych, mało używane (ale jednak) stłamszone chusteczki. Wyrzuciłam to wszystko nie uwieczniając na zdjęciu, ze względu na wątpliwą fotogeniczność.

A czemu w ogóle to zbiorowisko sfotografowałam? W odpowiedzi na akcję ogłoszoną na blogu zielo…

Follow by Email