Przejdź do głównej zawartości

Przeciwniczka anegdoty

Moim oknem na świat mody i urody jest internet. Gazet modowych, shoppingowych i lifestylowych nie kupuję. Ale ostatnio zrobiłam wyjątek, pewnie pod wpływem faktu, że doliczona do ceny paliwa kwota za gazetę nie zrobi mi już większej różnicy. W myśl zasady jak szaleć to szaleć (bo tankowanie "do pełna było") zakupiłam ELLE. 


Najpierw obejrzałam wszystkie zdjęcia, zapoznałam się z jesiennymi trendami i stwierdziłam, że nie dla mnie ubrania z gąbki, spódnice ala syrena  i topy odkrywające pępek. Potem zaczęłam czytać artykuły i odkryłam podobieństwo do Doroty Masłowskiej - przeciwniczki anegdoty i opowiadania o sobie w tonie super pozytywnym. Mam znajomych, którzy godzinami mogą opowiadać historie, jaki się im przytrafiły, takie niby proste, ale generalnie super ekscytujące (i nie zrozumcie mnie źle - bardzo lubię tego słuchać i cieszę się, że mam takich znajomych). Zawsze po takich spotkaniach zastanawiałam się, czy moje życie takie ponure, pozbawione śmiesznych historii, że nie mam o czym opowiadać? No przecież nie! Ja mam tak jak Masłowska - moja narracja nie jest super pozytywna i nie mam potrzeby snucia opowieści z życia w towarzystwie. Co innego jeśli wspomnienia snuje się w gronie osób z którymi zdarzenie miało miejsce - wtedy jestem jak najbardziej za!

Komentarze

  1. Hihi :) Prawdopodobnie Twoi znajomi są towarzyskimi sangwinikami - urodzeni opowiadacze, ze zwykłej historii robią niesamowitą wprost przygodę :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Zawsze po publikacji posta z niecierpliwością czekam na Wasze komentarze. Daj mi proszę znać, co sądzisz o tym, o czym piszę...

Popularne posty z tego bloga

Wyzwanie KTM "Pod gruszą? Pod palmą?"

Irlandia - 14 dni zwykłego życia

Jak zmniejszyć dekolt bluzki i dopasować spodnie w pasie