czwartek, 28 marca 2013

Zajączki

Nie poprzestałam na jednym, pokazanym tu, ale wydziergałam sobie jeszcze trzy. Jednego zrobiłam z kwadratu wykonanego na drutach (hmm, miałam mały problem z zaczęciem robótki, bo zapomniałam jak się zaczyna ;-), a resztę z kwadratów wykonanych na szydełku i ta wersja przypadła mi bardziej do gustu.



Wszystkie zające z niecierpliwością wypatrują bazi na wierzbowych witkach... Ale na razie mogą dojrzeć tylko jajka.

A TU instrukcja, z której korzystałam robiąc zajączki.

piątek, 22 marca 2013

Szaraczek

Pozazdrościłam pięknych ozdób wiekanocnych. Z braku innych materiałów wydziergałam zająca. Wyszedł całkiem konkretnych rozmiarów ;-) Nieśmiało myślę o wykonaniu kolejnego do pary...


czwartek, 21 marca 2013

Bo nie trzeba wierzyć we wszystko, co ludzie mówią.

W radiu Pan Ekspert oznajmił, że klimat się zmienia i trzeba się spodziewać długich zim, mrozów i śniegu w marcu, za to w lecie nadejdą upały, a zaraz potem burze i ulewy. Lato będzie krótkie, a zima długa i mroźna... Ale generalnie klimat się ociepla. Chyba jednak nie w naszej strefie klimatycznej.

Pierwszy dzień wiosny czyli zima w pełni

Nie zrażając się jednak wiadomościami radiowymi nabyłam* sukienkę. Letnią. Bo nie trzeba wierzyć we wszystko, co ludzie mówią. Co innego jeśli się wierzy w słowo pisane**.  Aby uświetnić ten pierwszy dzień wiosny tej zimy po mieszkaniu paradowałam w sukience i ... spodniach. Jaka wiosna taki strój ;-)

*oczywiście okazyjnie
** zupełnie jak Duńczycy wg Joanny Chmielewskiej czemu dała wyraz w "Całym zdaniu nieboszczyka"

Na poprawę humoru tym zmęczonym zimą polecam pomarańcze. Ale odkrycie! powiecie oburzeni. Wiadomo, i kolor energetyczny i witaminy. Każdy to wie. Ale ja polecam pomarańcze pod prysznic. Moja nowa kosmetyczna miłość***.


*** to nie jest post sponsorowany, rzeczony specyfik kupiłam "za swoje" w Biedronce ;-)

środa, 20 marca 2013

Historie o życiu


Lubię zagłębiać się historie opowiadane na kartach książek. Takich, które opisują życie na przestrzeni lat, życie prawdziwe lub wymyślone.

Z historii prawdziwych najbardziej ostatnio spodobały mi się te opowiedziane przez Romę Ligocką ("Dziewczynka w czerwonym płaszczyku") i Li Cunxin ("Ostatni tancerz Mao") .


źródło
I wymyślona: "Wrześniowe dziewczynki" Maureen Lee.




poniedziałek, 18 marca 2013

Dobrana para

Tak jak wszyscy czekam na wiosnę. Ale nie z założonymi rękoma! Już szykuję odzież i obuwie.


Buty manifestują moją potrzebę "dodania nieco szaleństwa do mojego stylu" (zdanie z filmu "Baby blues"). Ćwieki to u mnie nowość, ale podobne podeszwy nosiły moje nogi już 1998!

niedziela, 17 marca 2013

Jaźni rozdwojenie czyli jak złapać kilka srok za ogon naraz


Drodzy czytelnicy. Jeśli jesteście ciekawi odpowiedzi na pytanie postawione w tytule, od razu wyjaśniam, że nie wiem. I od teraz wszyscy, którzy zaczęli czytać by zaspokoić swoją ciekawość na ten temat – mogą już odserfować w odmęty internetu. Tak jak to często robię ja skacząc od strony do strony. Od blogów o szyciu i haftowaniu, przez strony o dekoracji wnętrz (o! jak tu pięknie! może też sobie tak zrobię jak tylko oderwę się od klawiatury), o ubraniach (zaraz nabieram ochoty na zakupy), pielęgnacji włosów (zaraz nabieram ochoty na zakupy), kosmetykach (zaraz nabieram ochoty na zakupy), książkach, gotowaniu (zaraz nabieram ochoty na jedzenie) i życiu. Kiedyś miałam marzenia. Chciałam szyć ubrania*. Chciałam zostać domową boginią**. Książki chciałam pisać. Intensywne życie rodzinne prowadzić. I zawodowe. I piękne zdjęcia robić. I co? Blogerką zostałam. Samozwańczo. Dużo oglądam, czytam, sama coś tam wyszyję,  zdjęcie jakieś zrobię, napiszę ze trzy zdania… I  cały czas chcę czegoś więcej lub czegoś innego. Tylko nie wiem czego.
Wiem za to, co mam. Jaźni rozdwojenie. Potrzebę bycia w czymś ekspertem***. I świadomość, że się nie da. Tak jak się nie da złapać kilku srok za ogon. Naraz.

*Nawet kilka sobie uszyłam, ** jak Nigela Lawson, ***nie tylko streetcomu  






sobota, 16 marca 2013

Nitką las maluję

pomału i marzę o spacerze po wiosennym lesie....

To największe drzewo w lesie i nic dziwnego, że tak wolno rośnie (bo już od 01.03). Jak wyglądają hafty innych pań biorących udział w tym SAL'u możecie zobaczyć TU Wyszywania kubeczków chwilowo zaniechałam, bo zaczęły mnie denerwować ciągłe zmiany koloru nici.

niedziela, 10 marca 2013

Miłe niespodzianki

Ostatnio spotkały mnie dwie bardzo miłe niespodzianki: wygrałam candy u Ani na blogu w małym domku, a Yolcia autorka bloga a rączkami tak poTworzę obdarowała mnie upominkami za zostawienie 1000 komentarza.

Wszystkie prezenty sprawiły mi dużą radość i bardzo za nie Wam dziewczyny dziękuję!

Upominki od Ani:

I od Yolci:

Jeśli jeszcze nie znacie blogów tych utalentowanych kobiet to szybko klikajcie w linki i biegnijcie pooglądać piękne rzeczy, jakie one tworzą.

Cytat - wyzwanie foto

Kiedyś zbierałam cytaty. Najbardziej lubiłam te o szczęściu.




Wczoraj wieczorem się spostrzegłam, że pomyliłam kolejność dwóch ostatnich tematów wyzwania fotograficznego. Ale dzięki temu miałam trochę więcej czasu na przygotowanie posta ;-)

Bardzo Wam dziękuję za wszystkie komentarze pod postami wyzwaniowymi! Dodajecie skrzydeł!

piątek, 8 marca 2013

Rutyna - wyzwanie foto

RUTYNA


Muszę przyznać, że nie za bardzo miałam pomysł na rutynę na zdjęciu... Zaczęłam się zastanawiać, co robię z konieczności... i teraz już wiecie... najczęściej gotowanie mnie po prostu męczy, a jeść trzeba!
Lubicie gotować codzienne obiady?

czwartek, 7 marca 2013

Kolekcja - wyzwanie foto

W bardzo wczesnej młodości uwielbiałam kolekcjonować różne rzeczy. Trzymałam każdą pocztówkę, jaką dostaliśmy pocztą, historyjki od gum do żucia donaldów, opakowania po czekoladach. Miałam kolekcję maluśkich wazoników, świętych obrazków, ubrań dla lalek, wycinków z modelkami z gazet... Bardzo długo trzymałam wszystkie listy. Później zaczęłam zbierać ręczne młynki - do kawy, pieprzu. A potem mi przeszło. Nagle zrobiło mi się za dużo rzeczy, a za mało miejsca na ich przechowywanie. Przestałam je gromadzić. Z niektórymi się rozstałam na zawsze, a inne czekają na swoje miejsce przy mnie.

Ostatnio mam bzika na punkcie wzorów haftu krzyżykowego. I choć wiem, że nie ma szans na wyszycie nawet połowy z nich, z uporem maniaka je gromadzę. Poniżej to co z tych wzorów może powstać... 


środa, 6 marca 2013

wtorek, 5 marca 2013

Niebieski - wyzwanie foto


To kolor jednej z moich sukienek. Chociaż lubię niebieski to w mojej szafie nie ma go zbyt wiele. Ostatnio kupuję ubrania w brązach i beżach (tak, wiem... nuda ;-)

poniedziałek, 4 marca 2013

Ulubiona pora dnia - wyzwanie foto

Czas na kolejne wyzwanie fotograficzne na blogu Uli. Oto tematy na najbliższe dni:

Moja interpretacja ulubionej pory dnia:


Lubię wieczory. I te zimowe i (nawet bardziej) te letnie. Wieczorami czytam z Chłopcem książki. Poniżej ostatnie z naszych lektur.

"Śmierdzący ser" to książka ucząca dzieci i rodziców jak bronić się przed przemocą w szkole. Pokazuje, że szkolni dręczyciele nie są wcale groźni i można łatwo sobie z nimi poradzić. Moim zdaniem pieniądze z kampanii społecznych powinny być wykorzystywane na propagowanie takich właśnie książek.
Książka jest napisana zrozumiałym nawet dla 5-latka językiem i opatrzona pięknymi ilustracjami. Szczególnie do gustu przypadła mi postać mamy :-)
Książka wypożyczona z biblioteki miejskiej.


Od czasu do czasu Chłopiec życzy sobie posłuchać książki Beara Gryllsa. Jego ulubiony rozdział to "Pierwsza pomoc w warunkach polowych". Na pewno lektura jest pouczająca i dla Chłopca i dla mnie, chociaż ostatnio miałam po niej koszmar z rozcinaniem powłok ciała (nie mojego, uff) jako motywu przewodniego.


Dla przeciwwagi Chłopiec chce też słuchać historii o Mikołajku. Ostatnio jego ulubiona jest o tym jak Mikołajek robił porządek w swoim pokoju i podczas tego zajęcia udało mu się zepsuć elektryczną maszynkę do golenia, zbić wazon, wazę, 2 talerze i szklany daszek, zepsuć odkurzacz, zrobić błoto przed wejściem do domu i zalać kuchnię. Bardzo pouczające. Chyba jeszcze długo nie zostawię Chłopca samego w domu...
   



piątek, 1 marca 2013

SALE

Ale nie o wyprzedażach będzie, bo te chyba już zakończyły swój żywot, ale o zabawach blogowych w wyszywanie tego samego obrazka.

Na początek - pierwsza odsłona SALa sosnowego - zabawy na blogu w Pracowni Agnieszki.  Materiał i mulina zakupione, można zaczynać!

 
A to SAL, który trwa (hehehe, przynajmniej w moim wykonaniu) już od roku. Jak widzicie idę jak burza ;-)