czwartek, 31 października 2013

SAL w toku

To było dość duże drzewo. Ale już jest skończone. I tak x do x...



Już oczyma wyobraźni widzę las oprawiony i powieszony na ścianie :-) a na tamborku nową robótkę.

wtorek, 29 października 2013

Czerwony rower

Jestem posiadaczką czerwonego roweru. Stoi sobie nieużywany już kilka sezonów. Nie wiem, czy to dlatego czy nie, szukając książki w bibliotece wybrałam właśnie "Czerwony rower" Antoniny Kozłowskiej. Może dlatego, że lubię czytać książki rodaków. Chociaż książki autorów innych nacji też lubię.
Książka opowiada historię dorastania trzech koleżanek w latach osiemdziesiątych i chociażby z tego powodu przyjemnie mi było przypomnieć sobie atmosferę tamtych lat, bo jestem tylko trochę młodsza od bohaterek. Tytuły rozdziałów to jednocześnie tytuły hitów tamtych lat, które pamiętam doskonale ;-)   


Jedno tylko baaaaardzo mi się nie spodobało. Mianowicie taki mały fragmencik na temat wieku kobiety. Myślę, że już mocno nieaktualny (trochę to dziwne, bo książka wydana w 2008 roku, czyli całkiem młoda).

"Gośka postanowiła wyprawić urodziny. Pretekstem miała być okrągła liczba. Jeden z tych rytuałów, które pielęgnujemy, żeby odsunąć myśl o przemijaniu. Trzydzieści pięć oznacza zmianę kremu do twarzy na ten "dla cery dojrzałej", oznacza, że firmy reklamowe nie będą już kierować swoich spotów do nas, a studenci przeprowadzający ankiety na ulicy będą mówić do nas "proszę pani". Trzydzieści to zapowiedź. Trzydzieści pięć to ostateczna granica, potem przechodzimy do krainy serum przeciwzmarszczkowego, krótkich, praktycznych fryzur i ubrań o klasycznym kroju"

Przekroczyłam tą granicę i ani mi się śni wkraczać do krainy krótkich fryzur i klasycznych ubrań (chociaż jeśli miałby to być french chic - to czemu nie). Fryzury zmieniać nie zamierzam, chociaż wygląda na to, że od grudnia, kiedy to zaczęłam świadomą pielęgnację włosów, ich długość się nie zmieniła. Efekt kilku podcięć...

Październik 2013                                                                                  Grudzień 2012
 
Chociaż nie widać tego na zdjęciach, poprawiła się kondycja włosów, a ostatecznie to wydaje mi się ważniejsze niż długość ;-) 



sobota, 19 października 2013

Coś na k

Siadłam sobie w fotelu, wzięłam do ręki szydło i motek zpagetti, który wieki temu wygrałam w candy pasmanterii Bocian. I wydziergałam koszyk do włóczek. Może teraz zacznę wreszcie dziergać babcine kwadraty. Mam na nie coraz większą ochotę ;-)




P.S. Małż zachęca mnie do noszenia koszyka jako hipsterskiej torebki :-) Co Wy na to?

Uzupełnienie:
na koszyk o wymiarach 43 x 25 cm zużyłam prawie cały motek (może wystarczyło by na 1 rządek).

poniedziałek, 14 października 2013

Postęp z Sal'a

Na robótce przybywa krzyżyk za krzyżykiem. Najlepsze w tym wyszywaniu jest to, że tak się trzeba na liczeniu i na równym stawianiu krzyżyków skupić, że nie ma jak rozmyślać o problemach i przykrościach. Poza tym naprawdę sprawia mi przyjemność patrzenie jak przybywa obrazka.



 Macie jakieś swoje sposoby na wyciszenie myśli?

sobota, 12 października 2013

Ciasto marchewkowe dla bezglutenowców i nie tylko

Mam przyjaciółkę, która musi stosować dietę bezglutenową i to ona była inspiracją do upieczenia ciasta marchewkowego z użyciem mąki gryczanej. Oczywiście mąka gryczana jest zdrowsza od pszennej, a więcej na jej temat możecie dowiedzieć się TUTAJ.
Ciasto marchewkowe to jedno z moich ulubionych ciast. Zwykle piekłam je w prostokątnej blaszce, ale tym razem użyłam silikonowej formy (z Biedronki) do babki.



Jak widać po minie Chłopca - smakowało ;-)

Przepis na ciasto marchewkowe pozyskałam z internetu, niestety nie zapisałam jego źródła - autora niniejszym przepraszam, ale nie podam, bo nie pamiętam.

Ciasto marchewkowe

1,25 szklanki oleju
4 jaja
2 szklanki drobno startej marchewki (mnie w tarciu wyręcza robot kuchenny)
2 szklanki mąki - u mnie gryczanej
2 szklanki cukru
2 łyżeczki proszku do pieczenia
2 łyżeczki sody
2 łyżeczki cynamonu
orzechy, rodzynki

Jaja utrzeć z cukrem. Dodawać stopniowo mąkę, olej. Wymieszać z marchewką i pozostałymi składnikami. Piec 180 stopni przez ok. 40 minut

Polewa czekoladowa (wg przepisu mojej Mamy)

1 łyżka zimnej wody
1 łyżka kakao
1/3 kostki margaryny do pieczenia
4 łyżki cukru.
Wszystko rozgrzać, dobrze wymieszać.

Smacznego!

środa, 9 października 2013

Mobilne dziewczę - finał

Mobilne dziewczę doczekało się finału. Teraz czeka na wyprasowanie i ramkę. 


A tu dla porównania przed i po backstichach.


 Ona czeka na ramkę, ja na weekend... czuję, że potrzebuję trochę czasu na xxx, a może i na szydełko ;-)

czwartek, 3 października 2013

Postępy z Sal'a i jesień na parapecie

Chociaż ostatnio mało mnie było na blogu coś tam jednak działałam. Podgoniłam nieco las, który powinnam zgodnie z zasadami zabawy, skończyć do końca roku.





To natomiast są owoce (oraz warzywa) prac ogrodowych moich rodziców. Imponujące, nieprawdaż?



Myślę, że pięknie by się prezentowały w roli dekoracji i to na dodatek bardzo okazałych, ale zostały zjedzone. W charakterze dekoracji na parapecie u mnie wrzosy. Bo uwielbiam!





 A Wy?