Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2013

Dwa torty urodzinowe

dla Chłopca. Jeden na imprezę w salonie zabaw dla dzieci, wykonany przez moją zdolną koleżankę, jako prezent urodzinowy


i drugi, mój pierwszy tort, na imprezę w domu.


Pewnie zdziwi was fakt, że dopiero na szóste urodziny mojego dziecka zrobiłam dla niego sama tort... Zawsze ten dzień spędzaliśmy w gościach, i gospodynie, Mama moja lub mojego męża, robiły tort dla wnuka. W tym roku ja byłam gospodynią :-)


Niby zdążyłam, choć nie do końca

z moim świątecznym obrazkiem z Mikołajem. Gotowy był 23.12 o 22-iej. Niestety w ferworze przygotowań do wigilii i działań około świątecznych wyprasowanie kanwy i oprawienie obrazka zeszło na dalszy plan. A konkretnie na 27.12.



I na koniec kulinarnie. Mój świąteczny piernik.


Dziękuję Wam za odwiedziny mojego miejsca w sieci i Wasze komentarze, które dodają mi skrzydeł!

Spełnione marzenia

Ach, marzyło mi się kilka rzeczy: gałązki modrzewiowe z szyszkami, renifery, wianek i książka z Lidla. Gałązki nieoczekiwanie podarował mi los, gdy szłam do przychodni stomatologicznej z Chłopcem. Leżały sobie na środku drogi i świadczyły o silnym wietrze w nocy ;-)


Wianek i reniferki to prezenty od mojej utalentowanej Rodzicielki (dziękuję!).





Wiem, że o książce za naklejki nie powinnam myśleć jak o niedoścignionym marzeniu, ale kiedy dwukrotnie usłyszałam od pani kasjerki w Lidlu "już książek nie ma, będą jutro" zakiełkowała we mnie wątpliwość czy uda mi się ją dostać. Ale się udało, niespodziewanie dziś kiedy już bez nadziei, i bez sensu, zagadnęłam panią kasjerkę podając jej kartę płatniczą  "a książek to pewnie nie ma..." ;-) pani wyjęła i podała mi książkę. Tak, uwielbiam książki kucharskie. Gotowanie, cóż, jakby odrobinę mniej ;-)


Obrus, na którym leży książka to rękodzieło mojej Babci, która zrobiła go zanim jeszcze wyszła za mąż :-).

A to moja tajemnicza ro…

Obrazek na nowy sezon - po raz pierwszy

W tym roku po raz pierwszy zrobiłam obrazek na konkretny sezon, a dokładniej na święta. Na dodatek po raz pierwszy naszyłam na obrazek koraliki, a żeby było ciekawiej oprawiony został bez szybki i z wypełnieniem nadającym mu miękkości. Oprawienia podjęła się moja Mama (bardzo Ci Mamo dziękuję!) i wyszło jej to naprawdę wspaniale.




 Z efektu końcowego byłam bardzo zadowolona, więc podarowałam obrazek w prezencie przyjaciółce. Następny tematyczny obrazek, który już niedługo skończę, planuję dla odmiany zostawić sobie, a raczej Chłopcu, bo już go "zamówił".