20/52 i 21/52

"projekt 52"

Prawdziwy wintydż. Składak "Pelikan". Ileż to kilometrów na nim przejechałam za moim Tatą w drodze do Pracowniczego Ogrodu Działkowego. Teraz używa go Chłopiec. I już planujemy prawdziwe rajdy.

21/52
Najważniejszym argumentem przemawiającym za kupnem pewnego deseru mlecznego jest dołączony do niego "tatuaż". Najlepszym miejscem dla "tatuażu" jest zaś nadgarstek :-) 


Komentarze

  1. Och, ja miałam tak samo, z tatą na rowerach przemierzaliśmy kilometry! :) Ja też na składaku :))) On nadal przemierza długie trasy :)) Ja czekam, aż młodszy będzie dobrze siedział to też ruszymy w teren :))
    Hehe, tatuaż oczywiście musi być w widocznym miejscu ;)))
    Pozdrawiam jeszcze niedzielnie :)))

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz