wtorek, 28 stycznia 2014

Kubeczki cd. i rogacz

Ostatnio tak mnie pochłonęły różne codzienne sprawy, że xxx zeszło na dalszy plan. Jednak czegoś mi brakowało. Poniżej efekt kilku wieczorów oddzielonych od siebie wieloma dniami bez igły w ręku. Trzy kubeczki ukończone w 90%.

Tak kubeczki wyglądały tydzień temu

a tak wyglądają dziś.

Rogacz jako odskocznia od ciągłego zmieniania kolorów na obrazku kubeczkowym. Naprawdę lubię monochromatyczne wzory.







niedziela, 26 stycznia 2014

Projekt 52: 2/52, 3/52, 4/52

Projekt "a portrait of my child, once a week, every week, in 2014". Podpatrzony na blogu bleubird, potem u mamy jagody. Dołączam. Chociaż wiem, że o ile robienie portretów będzie wykonalne, o tyle ich regularne zamieszczanie na blogu to już pewnie będzie spore wyzwanie. Dzisiaj portrety z trzech kolejnych tygodni 2014, które już za nami.

2/52 finał wielkiej orkiestry - wielkie szczęście w kolorze czerwonym

3/52      Białe szaleństwo. Na sankach zjeżdżamy we dwójkę ;-) A kilka godzin później notujemy gorączkę.

4/52 "A tu jest taki statek, który służy do gaszenia pożaru. A ten niżej pojazd do ratowania ludzi i kota z drzewa". Fascynacja strażą pożarną trwa nadal. Poniżej pojazdy w pełnej krasie.


środa, 1 stycznia 2014

Moje postanowienie na Nowy Rok

jest takie, aby skończyć obrazek z kubeczkami. Bardzo się zdziwiłam, jak się zorientowałam, że zaczęłam go na początku 2012 roku, czyli aż 2 lata temu! A ostatni postęp z pracy nad kubeczkami pokazałam w marcu 2013 roku << KLIK>> i od tej pory do przedwczoraj sobie leżał odłogiem. A to co udało mi się wyszyć.


 Oczywiście, nie wykluczam innych prac w tzn. międzyczasie ;-)

Oprócz xxx postanowienia mam tez trochę innych. M.in. takie, że patrzeć uważnie, być tu i teraz. Z i dla moich bliskich. Dziś był dobry dzień na to by spędzić trochę czasu inaczej niż ostatnio i wybrać się na Stare Miasto. Choć wstyd się przyznać, ale dopiero dziś zobaczyłam świąteczne dekoracje. Szczególnie podobały mi się zawieszki na choince przed ratuszem, bo przypominały te od mojej Mamy.





Ale mam jedną wątpliwość - czy baba (pruska)-anioł  nie powinna trzymać w dłoni raczej szydełka zamiast tych drutów? A może takie cuda na drutach tez wychodzą?