niedziela, 26 października 2014

43 z 52 projekt


Dwa razy w tygodniu odprowadzamy Chłopca do Domu Strażaka. Odbieramy po godzinie, zziajanego i spoconego. W domu ćwiczy z tatą. Aikido.


sobota, 25 października 2014

Powrót i pyszna nowość

czyli o ciastkach :-)

Spojrzałam na kubeczkowy obrazek i postanowiłam go dokończyć. Więcej, obiecałam sobie, że nie zacznę niczego xxx ani szydełkowego zanim go nie skończę. Czy jeszcze ktoś walczy z tym SALem, czy już tylko u mnie został nie dokończony?

Dla przypomnienia w takim stanie był obrazek, gdy go porzuciłam 8 lutego (ups!) <<< KLIK >>>
Po działaniach w tym tygodniu powstało ciasteczko, na którym utknęłam poprzednim razem.



I już wiem, co mnie w tym obrazu tak zniechęca. Mimo, że jest niewielkich rozmiarów wymaga około 20 kolorów muliny. A ja już wiem, po lesie i sercach, że naprawdę uwielbiam obrazki monochromatyczne.

Co było nowością?



Uwielbiam też cynamon. Na słodko. W formie ciastek-ślimaczków najbardziej. Pierwszy raz zachwyciły mnie takie ślimaczki w wykonaniu koleżanki Finki, od której wydębiłam nawet na nie przepis. Gdzieś go mam, po angielsku, nie po fińsku na szczęście, ale nigdy z niego nie skorzystałam, bojąc się chyba użycia niewłaściwych składników. Przepis na te ślimaczki jest po polsku, znaleziony na blogu twoje DIY i tam Was odsyłam po dokładny przepis. Wszystko robiłam zgodnie z przepisem, pominęłam tylko posmarowanie ślimaczków jajkiem bezpośrednio przed pieczeniem.



 Ślimaczki zyskały uznanie Chłopca, który pochłonął znaczną ich część. Dzięki odpowiedniemu gospodarowaniu ślimaczkami dwa razy Chłopiec zabrał je ze sobą do szkoły na drugie śniadanie (do pojemnika na śniadanie mieszczą się trzy ;-). A niestety, tylko słodkie bułki są spożywane w szkole przez Chłopca; kanapki wracają z nim zwykle do domu.
  

sobota, 18 października 2014

African flowers w dwóch wersjach kolorystycznych

Zgodnie z zapowiedzią dziś prezentuję dwustronną poduszkę z motywem african flower. Kolory dobierałam z tego co mam, bo cały czas jeszcze nie wybrałam się na zakupy włóczkowe.

 Wersja szara.....




i niebieska :-)


A tu na swoim miejscu...



 Ciekawa jestem, która strona podoba się Wam bardziej.

piątek, 10 października 2014

Poduszki

Po długim namyśle zdecydowałam nie naszywać na tkaninę szydełkowych poszewek, ale połączyć je po dwie. Poniżej efekty.





Ponieważ nie mam pary do afrykańskich kwiatków,  nie pozostaje mi nic innego jak dodziergać jeszcze jedną.  I koniecznie jedną muszę zrobić mega kolorową :-)

poniedziałek, 6 października 2014

Nowa rzeczywistość

We wrześniu wkroczyliśmy w nową rzeczywistość. W świat szkoły podstawowej.

pierwszy września
Odrabianie lekcji od obiadu do kolacji, pakowanie książek (już raz pomyliłam dni i dziecko, a chyba właściwie to ja, dostałam uwagę, że zabrakło tych do angielskiego), szykowanie rano kanapek do szkoły (nie jedzonych niestety).... Skargi, że koledzy pobili, dziewczynki gonią za nim na przerwie (?!), fascynacja sklepikiem szkolnym i lekka ręka do pieniędzy (na sklepik szkolny bardzo szybko nałożyłam embargo). Treningi aikido, sparingi z tatą i przeczyszczająca moc cukierków orbit. We wrześniu naprawdę działo się wiele. Na bloga nie starczyło więc czasu.

Weekendy też spędzaliśmy aktywnie. Byliśmy na górze Pięknej, chodziliśmy po lasach. Zwiedzaliśmy i rozmawialiśmy dużo.                     

Piękna Góra, Gołdap
mosty w Stańczykach


las w okolicy Mamerek

Rękodzielniczo raczej słabo. Nawet jeśli do tej kategorii zaliczy się uszycie worka na gimnastykę. Na maszynie "Łucznik" unplagged.

worek to drugie życie koszuli malża.
W głowie mam pełno różnych pomysłów, tylko jakby sił do realizacji mniej. Ale ponieważ odrabianie lekcji idzie nam coraz sprawniej, to kto wie, może..... może :-)

Udanego tygodnia!