Przejdź do głównej zawartości

Chwalipięta ja

Och, jak się dzisiaj pochwalę: i wygranym candy na blogu Home by Dora , i nowym wytworem szydełkowym i "sławą" w internetach.
W początkach blogowania zapisywanie się na candy i rozdania było prawie moim nałogiem :-) potem, gdy moja aktywność w blogowaniu nieco osłabła, osłabł też zapał do tych blogowych zabaw. Zwłaszcza gdy, jak to często bywa na blogach kosmetycznych (a i takie w moim szale zdobywania wiedzy wszelakiej odwiedzałam), trzeba było wypełnić mnóstwo warunków. Ale kiedy na jednym z odwiedzanych blogów zobaczyłam link do candy Dory - zapisałam się bez wahania. Dora robi piękne rzeczy w technice decoupae, która jest ciągle dla mnie dość komplikowana. Możecie sobie wyobrazić moją wielką radość, gdy okazało się, że miałam szczęście w losowaniu, a potem gdy trzymałam w rękach wielką pakę z pięknymi rzeczami wykonanymi przez Dorę.


Kochana jeszcze raz Ci dziękuję za piękne prezenty, które sprawiły mi mnóstwo radości :-)


Ponieważ i u mnie baardzo dawno nie było żadnego candy, już się zastanawiam co mogłoby być prezentem.
A póki co, mój najnowszy wytwór szydełkowy.
Najpierw układanie kółeczek:


A tu już połączone:

Oczywiście zostało jeszcze przyszycie do poszewki.....


I ostatnia sprawa, którą się dziś chwalę. Właściwie nigdy dotąd nie łączyłam mojej działalności zawodowej z blogiem, i nadal nie zamierzam. Ale gdyby ktoś był ciekaw czym się też zajmuję, to tu uchylam rąbka tajemnicy <<<<KLIK>>>>.

Witam nowych obserwatorów (jaka ładna gromadka się uzbierała :-) i dziękuję za wszystkie komentarze!

 

Komentarze

  1. Gratuluję!!! Fajnie, ze wygralaś, bo cieszyć się potrafisz. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakże piękne rzeczy wygrałaś - gratuluję Ci.
    Mnie niedawno przyniosła szczęście Ania z zielonego domku, cieszyłam się z wygranej tak, jak Ty.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Cieszę się, że do mnie zajrzałaś!

      Usuń
  3. Gratuluję:)
    Kliknęłam i jestem pod wrażeniem, bo to naprawdę ciekawa gałąź nauki (albo taka się wydaje;) Temat żywienia jakże na czasie, no i jakże życiowy. Sama już od dłuższego czasu patrzę w składy i szukam lepszych miejsc na zakupy niż markety. Ciekawostka parówkowa: w Budapeszcie hitem były parówki Kometa o zawartości mięsa 70% aczkolwiek nigdzie nie udało mi się ich dostać, królowała zawartość od 40-60%. Byłam w szoku, bo u nas 93% można znaleźć nawet w małych sklepach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! To bardzo ciekawe co piszesz o parówkach węgierskich. A składy trzeba czytać koniecznie, żeby być świadomym co się zjada. Wszystkich tego uczę :-) Co ciekawe, naprawdę mało studentów - a mam zajęcia na Wydziale Nauki o Żywności - czyta składy i interesuje się tym co je. Bardzo mnie to dziwi :-)

      Usuń
  4. Chwalic sie trzeba, a co! ;) Fajna sprawa takie wykłady i prowadzenie i wysłuchanie..Ech te parówki.. u nas też lubiane choc na szczescie nie przesadnie ;)
    A decu prezenty swietne! I ta poszewka kolorowa obledna! Caly czas mam taka w planie... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję! Kochana, ja taką poszewkę miałam w planach od kiedy tylko zobaczyłam babcine kwadraty czyli od jakiś 3 lat :-) I Twoja doczeka się realizacji :-)

      Usuń
    2. Hihi, no kiedys na pewno! :)

      Usuń
  5. I bardzo dobrze, że chwalisz się tym co robisz - nie każdy ma take zdolności, zapał i chęć :)
    Śliczne, delikatne ... takie kobiece... :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Witaj! Cieszę się, że moje prezenty sprawiły Ci radość! I że potrafisz o tym napisać! A Twoje poduszki śliczne Ci wychodzą! :) Pozdrowionka! Dora

    OdpowiedzUsuń
  7. Sukcesami trzeba się chwalić! Gratuluję! :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Zawsze po publikacji posta z niecierpliwością czekam na Wasze komentarze. Daj mi proszę znać, co sądzisz o tym, o czym piszę...

Popularne posty z tego bloga

Wyzwanie KTM "Pod gruszą? Pod palmą?"

Irlandia - 14 dni zwykłego życia

Jak zmniejszyć dekolt bluzki i dopasować spodnie w pasie