Mięta z popielatym w miejscu docelowym

Pamiętacie moją poszewkę "mięta z popielatym"? Poszewka była prezentem i udało mi się ją odwiedzić w jej nowym domu. Tak prezentuje się na swoim miejscu :-)


Nieskromnie powiem, że taki efekt w pełni mnie zadowala :-) A i właścicielce kanapy też się podoba, bo zamówiła drugą do kompletu.

Jutro zapraszam na wyniki mojego candy!

Komentarze

  1. Elegancka i w pięknych, stonowanych kolorach:) Brakuje jej tylko towarzystwa:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Już zamawiam włóczki i biorę się za dzierganie drugiej do pary. A o inne dodatki zatroszczy się z czasem właścicielka kanapy :-)

      Usuń
  2. Piękna podusia:) moja słabość to podusia szydełkowa...nie to chyba choroba, bo jeszcze nie weszłam w posiadanie takiej.Jak mawiają,to kwestia czasu:) pozdrawiam Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, miło mi, że Ci się podoba. Wiesz, są różne sposoby na wejście w posiadanie szydełkowej poszewki :-)

      Usuń
  3. Bardzo ładnie się wpasowała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? A jak ją dziergałam, to nie wiedziałam jaki dokładnie jest kolor kanapy :-)

      Usuń
  4. Zanim doczytałam do końca, też pomyślałam, że towarzystwo by ją ucieszyło ;))))

    OdpowiedzUsuń
  5. Też bardzo podoba mi się ta poduszka :).

    Nic dziwnego, że właścicielka chce drugą :).

    Jak się kiedyś nauczę szydełkować, to też taką sobie zrobię. Tylko w innej kolorystyce pewnie :).

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz