Przejdź do głównej zawartości

Pożegnanie października

Tegoroczny październik ogłaszam miesiącem podróży dalekich i bliskich :-)

Zaczął się trzydniowym wyjazdem do Poznania, który zauroczył mnie swoimi kamieniczkami na starówce i pięknymi budynkami z piaskowca. Oraz, cóż, dobrze wyposażonym sklepem obuwniczym w małym centrum handlowym :-)


Wystrój w centrum handlowym, bardzo mi się spodobały te kolorowe parasolki :-)

Trzeci tydzień października spędziłam w Berlinie i był to mój pierwszy pobyt w tym mieście. Z powodu ograniczonego czasu (bo wyjazd był służbowy) obejrzałam główne atrakcje miasta, ale też i zaznałam "zwykłego" przemieszczania się po mieście U-bahnem i kolejką S. Traf chciał, że w ostatni dzień został zmieniony rozkład jazdy kolejki z powodu remontu stacji i miałyśmy przygody w dotarciu na miejsce, w którym miałyśmy się znaleźć. Nie wchodząc w szczegóły, powiem Wam, że w stresie i nagłej potrzebie nawiązania kontaktu z miejscową ludnością w osobie kierowcy autobusu i pewnej przemiłej pani, przypomniałam sobie podstawowe zwroty i udało mi się powiedzieć po niemiecku, gdzie chcemy jechać. Była to moja pierwsza publiczna wypowiedź (buahahaha - raptem 1 zdanie) w języku niemieckim od czasu zakończenia lektoratu z tego języka, hmmm w 1996 roku.   Tak, byłam z siebie naprawdę dumna i jednocześnie zdumiona, że otworzyły się jakieś dawno nie używane szufladki w moim mózgu. 





A na koniec spacer po mojej małej ojczyźnie. 




Fajnie mieszkać na Warmii, która ciągle zaskakuje mnie jakimiś perełkami. Te ostatnio odkrywa w czasie swoich długich wypraw rowerowych mój malż. 


Anioł pochodzi z jednej ze stacji drogi krzyżowej znajdujących się w Głotowie, nazywanym warmińską kalwarią (tu link do strony www). Miejsce warte odwiedzenia, historyczne, a wydaje się dziś nieco zapomniane. Razem z małżem nie możemy oprzeć się wrażeniu, że na zachodzie Europy zrobionoby z tego pierwszorzędną atrakcję turystyczną, a u nas, no cóż....   Naszą wizytę odbyliśmy w siąpiącym deszczu, ale nawet taka aura nie pozbawiła tego miejsca uroku. 
Dajcie znać czy lubicie odkrywać perełki w Waszych małych ojczyznach, a może wolicie dalsze wyprawy?

Komentarze

  1. Aaaa te kolorowe parasole też by mnie zachwyciły!
    A ogólnie wydaje mi się, że na wschodzie Polski jest mnóstwo takich perełek - co prawda nie bywam tam, ale może kiedyś się wybiorę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :-) Myślę, że w każdej okolicy można znaleźć perełki :-)

      Usuń
  2. Piękne zdjęcia zrobiłaś! Gratuluję zdolności językowych moja droga! Jak widać, nauka nie poszła w las i nie zabłądziłaś, brawo! A Berlin mam blisko i już dawno chciałam znów tam pojechać i teraz jeszcze bardziej mnie zachęciłaś! Pozdrawiam Dora

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :-) dziękuje! Chociaż z tymi zdolnościami to chyba chwalisz mnie trochę na wyrost :-) Pozdrowionka!

      Usuń

Prześlij komentarz

Zawsze po publikacji posta z niecierpliwością czekam na Wasze komentarze. Daj mi proszę znać, co sądzisz o tym, o czym piszę...

Popularne posty z tego bloga

Jak zmniejszyć dekolt bluzki i dopasować spodnie w pasie

Podsumowanie wyzwania 10 x 10 jesień

Eksperymenty z garderobą - 7 ubrań / 7 dni