piątek, 31 lipca 2015

Od kiedy mam ogódek

nie złoszczę się już tak bardzo, gdy pada deszcz (chociaż wolę, gdy pada nocą). Byle nie za dynamicznie. Ostatnia ulewa zdewastowała nieco malwy. Dam im trochę czasu na regenerację, a jak nie to ...wyrwę. Na wiosnę posieję w innym miejscu. Na razie jedną ułamaną łodyżkę wzięłam do domu.




Patrząc na mój ogródek warzywny od razu widać brak doświadczenia. Pół grządek jest puste, a na drugiej części zagęszczenie jak w autobusie, gdy wszyscy wracają z pracy. Widzę, że na udane zbiory mogę liczyć jedynie w przypadku buraków i cebuli. Może jakaś dynia urośnie? Póki co cieszę się symbolicznymi zbiorami poziomek i pietruszką naciową. 




Dużo radości daje mi przygotowywanie jedzenia z dodatkiem warzyw z ogródka. Tu smoothie z "moją" pietruszką :-) 


Tylko trzy składniki. Wystarczy wszystko zblendować i rozcieńczyć wodą. 
                                                     ***
Wasze komentarze to miód na moje serce! Serdecznie Wam za nie dziękuję :-) I przypominam o candy <<< KLIK >>> zapisy wciąż zbieram.

 

poniedziałek, 27 lipca 2015

Ekperymenty z garderobą - spódnica jeansowa Bon'a Parte

Ogłaszam rozpoczęcie nowego cyklu na blogu pt.: Eksperymenty z garderobą (opatrzone etykietą szafa). Nie jestem minimalistką ubraniową (jeszcze), ale ciągnie mnie bardzo w tym kierunku, by mieć spójną, dobrze dopasowaną do mnie i moich potrzeb garderobę. Chcę mieć każdego dnia pewność, że dobrze wybrałam i dobrze dobrałam ubrania, a nie siedzieć w pracy z poczuciem, że źle wyglądam.

Ale samo się nie zrobi. Zainspirowana blogami The Style Digger, Ubieraj się klasycznie i Simplicite postanowiłam od czasu do czasu podejmować wyzwania ubraniowe. 

Wyzwanie 1: Jeansowa spódnica Bon'a Parte.

Kupiona ze cztery lata temu, jako wynik inspiracji zdjęciem, gdzie podobna spódnica była zestawiona z białą, rozpinaną bluzką z kołnierzykiem. Spódnicę nosiłam sporadycznie (bo po pierwszym zachwycie okazało się, że jest za luźna w pasie) do białego golfiku z krótkim rękawem (już dawno go nie mam, bo się zużył - i dobrze). Po wiosennym przeglądzie szafy, postanowiłam "rewitalizować" spódnicę. Zaniosłam ją do krawcowej, która dopasowała mi ją w pasie. Zostało tylko zestawić ją z czymś, z czym będzie wyglądać dobrze. Eksperyment przeprowadziłam w dość chłodnym ostatnim tygodniu czerwca. Od poniedziałku do piątku chodziłam do pracy w tej spódnicy, zmieniając inne części garderoby.

I po tym przydługim wstępie - efekt eksperymentu:

1                                   2                                    3                                  4                             5                            6
       
                                     Od lewej: poniedziałek, wtorek, środa, czwartek, 2 x piątek

W odzieży wierzchniej:

Wnioski z eksperymentu:
1. Można przez tydzień chodzić w tej samej rzeczy. Nikt mi nie zwrócił uwagi, że to ta sama spódnica. Naprawdę większość ludzi ma w nosie, co nakładasz nakładam do pracy. Ubieram się dla siebie.
2.  Fajnie czułam się w zestawach 2,3,5. Niestety, jak widzę na zdjęciach zestawu nr 2 nie należy powtarzać. A przynajmniej nie wyciągać tak sweterka.
3. Ze zdjęć najbardziej podoba mi się zestaw 1. Zmieniłabym tylko jeszcze buty na czarne, żeby było jeszcze prościej. I może dodałabym wisiorek srebrny na długim, grubym łańcuszku.
4. Zestawów 4 i 6 nie zamierzam praktykować. Jeśli chodzi o sweterek z 4-ki to albo znajdę dla niego idealny dół, albo się z nim rozstanę. Bluzeczka z 6-tki już odłożona na kupkę "oddaję".  

Ciekawa jestem Waszej opinii, na temat mojego eksperymentu :-)

niedziela, 26 lipca 2015

Tydzień detoksu

od internetu, komputera, myślenia o tym, co ugotować na obiad. O tym, co trzeba zrobić w pracy i w domu.
 

 Czas wypełniony leniwym patrzeniem na chmury, bawiące się w wodzie dzieci, czytaniem książek i dyskusjami o byciu świadomym konsumentem. 


Wystarczy las, jezioro i, co najważniejsze, wspaniałe towarzystwo. Żadem luksusowy hotel tego nie zastąpi. 


Mimo zmiennej pogody, to był wspaniały tydzień. 


piątek, 17 lipca 2015

Kwiatki w kolorze lawendy



Wydziergałam i teraz się zastanawiam co z nimi dalej? Początkowo chciałam je wykorzystać do zrobienia poszewki (jakby inaczej ;-) na poduszkę, ale nawet po blokowaniu są .......... hmmmm ......... jakkolwiek dziwnie to zabrzmi: trójwymiarowe. Nie wiem czy takie powinny być, czy mi się takie stworzyły.... Wzorek zaczerpnięty z pinterest << klik >>

Kwiatek przyszpilony na gąbce

 Wczoraj przez chwilę służyły jako podkładki pod kubki, ale na dłuższą metę chyba się do tego nie nadają, właśnie przez to pofałdowanie. 



 
 Na komputerze otwarta strona bloga ubieraj się klasycznie i bardzo przydatny post o ustaleniu swojego standardu ubraniowego, poniżej którego się nie schodzi :-) Niby intuicyjnie coś takiego próbowałam wprowadzić, ale teraz mogę to zrobić zupełnie świadomie. Przy okazji, na allegro << O tu! >> sprzedaję kilka ubrań. Może coś Wam wpadnie w oko?


A wracając do kwiatków - myślę i myślę..... może wianek? Tylko jakie kolory do tych dobrać (jasny fiolet, biel, granat), żeby było ładnie? Pomożecie?
 
A na koniec migawka z wycieczki rowerowej po okolicy :-) w sumie wyszło 30 km! 

  Miłego weekendu!

środa, 15 lipca 2015

Gdy pada deszcz....

podobno dzieci się nudzą ;-) Poniżej dwa pomysły, które mogą rozerwać dziecko w wieku wczesnoszkolnym :-) 

Piramida z jednorazowych kubeczków



Chłopiec podejrzał to na youtube, i bardzo mu się spodobało. Budował piramidę za piramidą. Co prawda kubeczki nie nadają się już do kontaktu z żywnością, ale za cenę zajętego popołudnia, naprawdę warto :-) Mam nadzieję, że wykorzysta te kubeczki wielokrotnie (ekologia). 

Wycinanki




Szablony znalazłam na pinterest, który przekierował mnie do bloga << klik>>>. Niektóre motywy były trudne do wycięcia i tym zajęłam się ja, ale Chłopiec z dużą przyjemnością tworzył z nich kompozycje i obrazki. 





Powiem Wam w sekrecie, że i ja świetnie się bawiłam wycinając te girlandy :-)

Przypominam i zapraszam na moje candy! <<< klik >>>

piątek, 10 lipca 2015

Na candy zapraszam!

 
 Zgodnie z zapowiedzią - niespodzianka dla moich drogich czytelników! Candy! 

Upominkiem będzie ta szydełkowa poszewka (bez wypełnienia) na poduszkę o wymiarach 40 x 40 cm.



 Możecie ją obejrzeć też tu i tu :-). Mam nadzieję, że upominek przypadnie Wam do gustu :-)


Zasady:

1. Wyraź chęć wzięcia udziału w zabawie - w komentarzu pod tym postem. Do zabawy zapraszam osoby prowadzące blogi i nie posiadające blogów. Anonimowych czytelników chcących wziąć udział w losowaniu proszę o podpis (w celu identyfikacji) i pozostawienie adresu e-mail do korespondencji. W komentarzu napisz też jakie jest Twoje ulubione połączenie kolorów :-)  - warunek konieczny.

2. Jeśli prowadzisz bloga - poinformuj swoich czytelników o moim candy zamieszczając na swoim blogu podlinkowaną do tego posta poniższą grafikę - warunek konieczny.



3. Na zapisy czekam do 31.08.2015. W ciągu kolejnego tygodnia poinformuję Was o wyniku rozdawajki. 

4. Dołączenie do obserwatorów nie jest konieczne. Będzie mi bardzo miło, jeśli zechcecie do mnie zaglądać i dlatego połączycie do obserwatorów. Czułam się trochę niefajnie, kiedy po ostatnim candy kilka osób zaraz po ogłoszeniu wyników zrezygnowało z obserwowania bloga. 

5. Poszewkę wyślę na adres w Polsce. Ostatnio mam złe doświadczenia z wysyłaniem poszewek za granicę (list z prezentem dla mojej siostry niestety do niej nie dotarł). Więc jeśli mieszkasz za zagranicą, a wygrasz moje candy, będę Cię prosiła o podanie adresu rodziny/przyjaciół w Polsce i na ten adres prześlę Ci wygraną. 

Czy ktoś chętny? Zapraszam!


środa, 8 lipca 2015

Recycling sukienki

czyli jak porażkę przekuć w sukces


A konkretnie taką zbyt obcisłą i zbyt krótką sukienkę, z niekoniecznie fajnymi rękawkami, w spódnicę idealną na lato.  


 Sukienkę obcięłam pod samymi rękawkami, do dolnego brzegu przyszyłam gumę, a drugi brzeg podłożyłam.




 Spódnica wyszła aż za kolano. Chyba niekoniecznie chodziło mi o aż tak długą. Nie szkodzi, zawsze można zawinąć u góry na gumie :-) albo obciąć.

Moja pierwsza spódnica z własnoręcznie wszytą gumą, wszytą na maszynie po Babci.



I bonus - sukienka dla Diany



Pozdrawiam pasiasto!

wtorek, 7 lipca 2015

Plakat!

Rysunek chłopca << KLIK >> został doceniony i umieszczony w centralnym miejscu plakatu zapowiadającego przedstawienie będące zwieńczeniem projektu Lato w Teatrze 2015 w Jonkowie. 
 


Oczywiście ZAPRASZAMY!

niedziela, 5 lipca 2015

Pierwszy tydzień wakacji

za nami czyli Dziki Anda i poszukiwacze COSIA. 
Idąc któregoś dnia na pocztę znalazłam okazałe pióro w całkiem niezłym stanie (nie licząc małego złamania) i zaciekawiona tym, jaki ptak mógł je zgubić, zabrałam je do domu. Nieoceniony w tym zakresie małż, zrobił dochodzenie i okazało się, że to pióro pustułki. Chłopiec natomiast dobrze od początku wiedział jak je wykorzystać. Cały ubiegły weekend bawił się w Indian. A żeby dopełnić wizerunku namówił Dziadka do zrobienia łuku. I nauczył się z niego strzelać, co było naprawdę niesamowite i wzbudzało zainteresowanie :-) hmmm nawet całkiem dorosłych "chłopców" (jeden taki w wieku dziadka Chłopca miał chyba ochotę przyłączyć się do zabawy).


Tytuł posta nawiązuje do książki, którą dostałam w nagrodę po skończeniu VII klasy. Mimo, że książka wygląda na używaną, nigdy jej nie przeczytałam, bo w wieku 15-16 lat Indianie nie interesowali mnie ani trochę. Powiedzcie mi, czy dziś ktoś wpadłby na to by dziewczynie dać w nagrodę książkę o Indianach? Gdyby nie dedykacja już dawno bym się jej pozbyła. Teraz jest jednak szansa, że przeczytam ją Chłopcu lub że wspólnymi siłami ją przeczytamy. 


 Tydzień Chłopcu upłynął też pod znakiem zajęć teatralnych zorganizowanych przez Teatr Węgajty. Jestem pod wielkim wrażeniem wspaniałej pracy z dziećmi pedagogów i aktorów. Chłopiec wraca z różnymi historiami, widać że wyobraźnia pracuje na najwyższych obrotach. O przebiegu zajęć można przeczytać na blogu projektu LATO W TEATRZE 2015 <<<< KLIK >>>>

Jednym z pierwszych zadań było poszukiwanie COSIA. Chyba, jeszcze dzieci go nie znalazły, ale Chłopiec wyobraża go sobie tak:


Pozdrawiam słonecznie!

sobota, 4 lipca 2015

Różowy, różowa, różowi....

Właściwie nie jestem fanką koloru różowego, mam niewiele ubrań w tym kolorze, ale lubię go w akcentach w moim mieszkaniu. 


Te dwie ślicznotki to wygrane candy na początku mojego blogowania





Tak prezentuje się nowa poduszka w różach, której zapowiedź widzieliście w tym poście.


Tak w towarzystwie serduszkowej poduszki od anuk_pl


A tu z moją wielobarwną:



 Szydełkowe są przody poduszek, a plecki stanowią bawełniane poszewki. 


I na koniec, muszę się pochwalić wygranym candy u blogu Mój świat i moje pasje. Zostałam obdarowana mnóstwem przydasiów hafcierskich, inspirującą lekturą i słodkim conieco, zapakowanym w piękną retro skrzyneczkę. Już obmyślam zastosowanie kanwy. 






W związku z moim zamiłowaniem do poszewek szydełkowym i towarzyszącym mi ostatnio szczęściu w losowaniach candy niebawem będę miała dla Was niespodziankę.