sobota, 31 października 2015

Serce po raz trzeci i mięta z popielatym po raz drugi

Kończę rozpoczęte projekty hand made. Serduszko nr 3 - tym razem ciemnoróżowe doczekało się oprawienia (dwa poprzednie pokazałam tu). Tak mi się te serca podobają, że kto wie, może w końcu wyszyję je dla siebie :-)




 Trochę trwało, ale udało mi się w końcu połączyć wszystkie wydziergane wcześniej kółeczka w poszewkę będącą powtórką "mięty z popielatym". Nie jest idealnie taka sama jak poprzednia (tu  i tu możecie ją obejrzeć), ale myślę, że tak będzie ciekawiej. Trafi oczywiście na szarą kanapę pani J. Poprzednia poszewka tak przypadła do gustu 3 letniej panience, że została zabrana do przedszkola jako poduszka na leżakowanie. Jestem ciekawa reakcji pań przedszkolanek :-)


A to rękodzieło Chłopca ;-) Wykonał je będąc pod opieką taty i babci i nie mam pojęcia dlaczego jeden z koników leży z nogami do góry.... Koniki stacjonują na szafce w salonie. 


Mój nowy, zapowiadany wcześniej projekt. Mam pewne obawy czy nie wycięłam zbyt małego kawałka kanwy i czy wystarczy mi taki mały zapas muliny... Na zdjęciu efekt pierwszego wieczoru wyszywania. 

Pozdrawiam Was jesiennie i idę zrobić porządek z kwiatkami na podwórku :-)

niedziela, 11 października 2015

Eksperymenty z garderobą - mini capsule wardrobe (październik/1)

Ze zdziwieniem spostrzegłam, że według statystyk posty dotyczące ubrań są najczęściej odwiedzanymi u mnie na blogu, mimo, że stanowią mały procent blogowych treści. To mnie zachęciło, że podzielić się z Wami moimi przemyśleniami na temat garderoby. 

Gdy w wakacje w czasie "tygodnia detoksu" dyskutowałam z koleżankami na temat "Slow fashion" Joasi Glogazy, miałam trudności z wymienieniem moich ulubionych ubrań i doszłam do wniosku, że tak naprawdę lubię tylko jedną bluzkę... Przemyślałam motywy, jakimi kierowałam się kupując ubrania i doszłam do wniosku, że często ubrania kupowałam dla rozrywki, na zasadzie "może bym sobie coś kupiła", bo zawsze coś nowego się przyda. Zgodnie z sugestią Joasi, sporządziłam listę rzeczywiście potrzebnych rzeczy i się jej trzymam. Nie jest to trudne, bo nie włóczę się po galeriach handlowych i nie oglądam ofert sklepów internetowych. Moja lista zakupowa sporządzona w lipcu nie była długa i zawierała 3 punkty: elegancką sukienkę w jednolitym kolorze, buty na jesień i sweter wełniany (zakładałam, że mogę go kupić lub wydziergać). Obecnie na liście pozostał już tylko sweter, bo sukienkę spełniającą dostałam od kuzynki, a buty kupiłam. 

Cały czas dążę do spójnej, dobrze zorganizowanej garderoby, o czym pisałam << tu>> i dlatego postanowiłam pójść za przykładem Kasi z simplicite i przygotowywać sobie zestawy ubrań na dany tydzień. To rozwiązanie wydaje się dla mnie lepsze niż przygotowanie garderoby w kapsułce (capsule wardrobe) na cały sezon, bo znacznie ułatwia wybór zestawu na dany dzień i nie powoduje eliminacji na sezon ubrań, których mogłabym używać. 

Na pierwszy pełny tydzień października wybrałam 2 koszule, 2 sweterki, 2 pary spodni, sukienkę i spódnicę - razem 8 sztuk odzieży. 





Poniedziałek i piątek - sukienka
wtorek - spódnica, koszula jeansowa, czarny sweter
środa - czarne spodnie, koszula w kropki, czerwony sweter
czwartek - jeansy, koszula w kropki i czarny sweter (poniżej)


sobota - jeansy, koszula jeansowa i czarny sweter.

Eksperyment z mini capsule wardrobe uważam za bardzo udany, bo miałam możliwość noszenia różnych kombinacji, a jednocześnie wybór był łatwy. I każdą z wybranych rzeczy użyłam przynajmniej raz.

Jakiś czas temu przez blogosferę przeszła fala recenzji książki Jennifer L. Scott "Lekcje Madame Chic" i "W domu Madame Chic". Generalnie bardzo przyjemnie czyta się te poradniki, jednak miejscami wydawały mi się w jakiś sposób naiwne. Z każdej jednak lektury można wyciągnąć coś dla siebie :-) ja postanowiłam wykorzystywać każdą sposobność do ruchu i nie traktować tego jak karę :-) A okazja się nadarza do praktykowania tego podejścia, bo niedługo już nie będę mogła parkować na parkingu pod samą pracą i czekają mnie ok. 5 minutowe spacery. Na początku bardzo mnie to zirytowało, ale teraz się na nie właściwie ... hm.... cieszę!


Moje dziecko po mojej uwadze na temat dzielenia się obowiązkami domowymi (o czym już nie raz mojej rodzince sygnalizowałam, a o czym pisze Jennifer "W domu...") sporządziło listę zadań dla każdego:


Ciekawa jestem jak długo będzie obowiązywać, ale bez względu na to cieszę się, że Chłopiec dostrzega potrzebę włączenia się w prace domowe :-)




czwartek, 8 października 2015

Planowanie a realizacja

Plany były ambitne, a realizacja taka całkiem moja :-) Z zaplanowanych 3-4 serduszek wyszyłam 2. Oprawiłam. Wręczyłam jedno. Drugie jeszcze czeka. Termin wręczenia pozostałych 2 (tak, tych nie zrobionych jeszcze) - nieznany. W związku z czym motywacja siadła. Ale mam nadzieję, że niebawem powstanie.


Rozważam też możliwość wyszycia 1 serduszka i jakiegoś innego motywu. Może korony?

Dziękuję za to, że do mnie zaglądacie i zostawiacie ślad w postaci komentarzy!