Przejdź do głównej zawartości

Podsumowanie wyzwania minimalistki

Wyzwanie Minimalistki zakończyłam 24.01 i już czas najwyższy je podsumować. Czas, jaki minął od jego zakończenia, pozwolił mi zweryfikować czy nawyki, nad którymi pracowałam udało mi się wprowadzić do codziennej rutyny. Lista moich zadań << TU>>




Jeśli chodzi o nawyki, nad którymi pracowałam, to Wyzwanie Minimalistki pozwoliło mi:  


1. na wprowadzenie nawyku wypijania na czczo szklanki wody z cytryną. Teraz budzę się rano i pierwszą rzeczą, jaką robię jest przygotowanie tego napoju, bo odczuwam duże pragnienie. Świadomość, że już od rana dbam o zdrowie jest bardzo miła i motywująca. 


2. wypracowanie nawyku powstrzymywania się od korzystania z internetu (i tym samym komputera) po 20-stej. Czas ten wykorzystywałam na czytanie książek, oglądanie filmów, czytanie Chłopcu i robótki.


3. dostrzec, że największym wrogiem pracy nad nawykami jest zmiana codziennej rutyny, wyjazd czy inne nieprzewidziane okoliczności. Nie miałam w sobie tyle samozaparcia, żeby jadąc w odwiedziny zabierać ze sobą dodatkową parę kolczyków lub dres, żeby poćwiczyć. A skoro, już przy ćwiczeniach jesteśmy - to na tym zadaniu poległam. Porażka może nie jest całkowita, bo jednak 3 razy ćwiczyłam z Chodakowską i odbyłam 2 długie spacery. Nad tym nawykiem zdecydowanie będę pracować nadal i to też jest wynik Wyzwania.    


4. wiadomienie sobie, że mam bardzo dużo kolczyków, których już dawno nie nosiłam. W większości są to prezenty i mają dla mnie wartość sentymentalną. Pozbycie się ich więc nie wchodzi w grę. Mimo, że w czasie wyzwania nie sprawiało mi większych trudności wybieranie codziennie innych kolczyków to po jego zakończeniu nawet nie próbowałam tego nawyku zachować. 


5. zaoszczędzić pieniądze i nie poddać się szaleństwu wyprzedaży. Punkt z niekupowaniem ubrań i obuwia był najłatwiejszy do wykonania, bo taki "post" praktykowałam już wcześniej.    

                                                     


Najtrudniejsze w Wyzwaniu Minimalistki okazało się wywiązanie się z zadania 4, czyli ćwiczenia 3 razy w tygodniu. Tak, niestety, mało sportowy ze mnie typ. Wiem już, że muszę motywować się bardziej, może nawet wymyślić sobie jakieś małe "nagrody" za systematyczne ćwiczenie.   



Podsumowując, trzy z nawyków, nad którymi pracowałam, wydają mi się bardzo wartościowe (off-line po 20-stej, woda na czczo i ćwiczenia) i będę dokładać starań, aby je zachować, lub na dobre wprowadzić (ćwiczenia). 

Komentarze

  1. To poważne kroki poczyniłaś Moniko,życzę siły i wytrwałości w dalszym wyzwaniu.Z kolczykami też tak mam:) Monia,pierwszy wianek gotowy, czekam na adres:)Wiedziałam,że nie czytasz meili po 20:) pozdrawiam Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje! To takie wyzwanie długoterminowe :-)

      Usuń
  2. Gratuluję! I też życzę ci dalszej wytrwałości.:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Do picia wody z cytryną na czczo też muszę wrócić. Może zacznę od jutra? :)
    Gratuluję wyniku! Też powinnam takie wyzwanie zrobić, ale boję się, że zaplanuję dużo, a braknie mi czasu i siły na realizację...

    OdpowiedzUsuń
  4. Woda z cytrynką to mój ulubiony sposób na rozpoczęcie dnia :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Follow by Email

Popularne posty z tego bloga

Jak zmniejszyć dekolt bluzki i dopasować spodnie w pasie

Zpagetti

TUSAL październik i moje nowe sukulenty