piątek, 26 lutego 2016

Wymianka z Anią

Ostatnio mało mnie w wirtualnym świecie, ale dzięki temu mam więcej czasu na inne sprawy. Udało mi się na przykład wydziergać dwie poszewki dla Ani z bloga W szczerym polu. Poszewki szczęśliwie dotarły do Ani, więc nie psując niespodzianki mogę je u mnie pokazać. 

Tak prezentowały się przed naszyciem na poszewki:


A tak po naszyciu, z wypełnieniem (niestety zdjęcia zrobione po zmroku)




 W zamian na poszewki Ania wykonała dla mnie piękny wianek, który prezentuje się tak:




Pasuje idealnie do zasłon i kolorów w moim salonie :-) Aniu dziękuję!

Aktualnie u Ani jest candy, w którym możecie wygrać równie piękny wianek  <<< KLIK>>>.





Oprócz dziergania poszewek czas umilałam sobie lekturą książki Tomasza Jacykowa. I powiem Wam, że z początku chichotałam przy niej jak głupi do sera. A teraz się zastanawiam czy ja przypadkiem nie puściłam wioseł i czy nie pora na wymianę kilku znoszonych elementów garderoby. Realizację projektu eksperymenty z garderobą chwilowo zawiesiłam z powodu złych warunków oświetleniowych panujących, gdy wracam do domu (oraz silnego uczucia głodu, który sprawia, że zaraz po powrocie do domu, pędzę do kuchni robić obiad). Lektura spowodowała u mnie także nagły napad radości (ale skrzętniej ukrytej), gdy zobaczyłam dziś eleganckiego pana w butach z wydłużonym, ściętym na końcu czubkiem czyli w borsukach :-) Nie każdemu jednak poleciłabym tę książkę, ze względu na język (hmm, autor w słowach nie przebiera i nie stosuje tylko tych parlamentarnych). 

A w bibliotece czeka już na mnie Co nas nie zabije  Davida Lagercrantza. Ktoś czytał?

poniedziałek, 8 lutego 2016

TUSAL 2016 luty

Czas mi mija super szybko, dopiero co zaczęły się ferie Chłopca, i nim się obejrzałam znów powrócił do szkoły.... co gorsza powróciły też prace domowe i poprawianie zapisków robionych w szkole, przy akompaniamencie lamentów i zawodzenia. Okazało się znienacka, że już kolejny nów, więc zamieszczam zdjęcie słoiczka. Ponieważ ozdoba nasłoikowa zasłania cały widok zawartości, obok zdjęcie ścinek z lotu ptaka...



Moim ostatnim odkryciem czytelniczym jest "Przepowiednia" Deana Koontza. Już dawno tak dobrze się nie bawiłam przy żadnej lekturze :-) Polecam!
źródło obrazka: http://ecsmedia.pl/c/przepowiednia-b-iext2571914.jpg

sobota, 6 lutego 2016

Czapa

To już chyba u mnie tradycja, że w okolicach lutego nachodzą mnie myśli o wydzierganiu sobie czapki. Zeszłoroczna << KLIK>>  nie do końca się sprawdziła i muszę ją jeszcze dopracować przez podszycie dzianiną lub polarem. 

Teraz poczułam potrzebę posiadania czapki przypominającej czapę krasnala i pasującą do turkusowej kurtki. Że akurat robiłam zakupy w sklepie z włóczkami w oczy rzucił mi się Drops Delight (80% wełna, 20% poliamid).



Oczywiście miałam kilka problemów technicznych, robiłam bez wzoru i tak jak umiałam :-) Z efektu jestem bardzo zadowolona. Po podszyciu trykotem czapka jest cieplutka i niegryząca.


czwartek, 4 lutego 2016

Podsumowanie wyzwania minimalistki

Wyzwanie Minimalistki zakończyłam 24.01 i już czas najwyższy je podsumować. Czas, jaki minął od jego zakończenia, pozwolił mi zweryfikować czy nawyki, nad którymi pracowałam udało mi się wprowadzić do codziennej rutyny. Lista moich zadań << TU>>




Jeśli chodzi o nawyki, nad którymi pracowałam, to Wyzwanie Minimalistki pozwoliło mi:  


1. na wprowadzenie nawyku wypijania na czczo szklanki wody z cytryną. Teraz budzę się rano i pierwszą rzeczą, jaką robię jest przygotowanie tego napoju, bo odczuwam duże pragnienie. Świadomość, że już od rana dbam o zdrowie jest bardzo miła i motywująca. 


2. wypracowanie nawyku powstrzymywania się od korzystania z internetu (i tym samym komputera) po 20-stej. Czas ten wykorzystywałam na czytanie książek, oglądanie filmów, czytanie Chłopcu i robótki.


3. dostrzec, że największym wrogiem pracy nad nawykami jest zmiana codziennej rutyny, wyjazd czy inne nieprzewidziane okoliczności. Nie miałam w sobie tyle samozaparcia, żeby jadąc w odwiedziny zabierać ze sobą dodatkową parę kolczyków lub dres, żeby poćwiczyć. A skoro, już przy ćwiczeniach jesteśmy - to na tym zadaniu poległam. Porażka może nie jest całkowita, bo jednak 3 razy ćwiczyłam z Chodakowską i odbyłam 2 długie spacery. Nad tym nawykiem zdecydowanie będę pracować nadal i to też jest wynik Wyzwania.    


4. wiadomienie sobie, że mam bardzo dużo kolczyków, których już dawno nie nosiłam. W większości są to prezenty i mają dla mnie wartość sentymentalną. Pozbycie się ich więc nie wchodzi w grę. Mimo, że w czasie wyzwania nie sprawiało mi większych trudności wybieranie codziennie innych kolczyków to po jego zakończeniu nawet nie próbowałam tego nawyku zachować. 


5. zaoszczędzić pieniądze i nie poddać się szaleństwu wyprzedaży. Punkt z niekupowaniem ubrań i obuwia był najłatwiejszy do wykonania, bo taki "post" praktykowałam już wcześniej.    

                                                     


Najtrudniejsze w Wyzwaniu Minimalistki okazało się wywiązanie się z zadania 4, czyli ćwiczenia 3 razy w tygodniu. Tak, niestety, mało sportowy ze mnie typ. Wiem już, że muszę motywować się bardziej, może nawet wymyślić sobie jakieś małe "nagrody" za systematyczne ćwiczenie.   



Podsumowując, trzy z nawyków, nad którymi pracowałam, wydają mi się bardzo wartościowe (off-line po 20-stej, woda na czczo i ćwiczenia) i będę dokładać starań, aby je zachować, lub na dobre wprowadzić (ćwiczenia).