czwartek, 28 kwietnia 2016

Szybciutko, szybciuko

Żyję w jakimś szalonym pędzie. Po pracy, w zaciszu ("MAMOOOOOO to" "MAMOOOOO tamto" ładne mi zacisze) domowym  wieczorami, nadrabiam zaległości pracowe przy komputerze. Wysyłam do ludzi bezsensowne maile "Bardzo żałuję, ale będę obecna na zebraniu, ponieważ...." (ha! miało być nie będę ;-) Ale jeszcze chwila i się ogarnę.

Od początku kwietnia udało mi się jednak poświęcić odrobinę czasu koronie :-) ale jeszcze wieczór czy dwa przede mną. Potem czarna ramka lub srebrna i dołączy do mojej mini galerii :-)



Widok kwiatków na balkonie zdecydowanie zawsze wprawia mnie w dobry nastrój. 





I już nie mogę się doczekać kolejnych włóczkowych projektów. 





Przy okazji, czy któraś z Was ma jakiś niezawodny sposób na przekonanie 8-latka do sprawnego odrabiania lekcji? Tłumaczę codziennie, że lepiej zrobić i mieć czas wolny, ale Chłopiec w ogóle nie bierze tego do głowy. Najgorzej jest jak ma ograniczony czas np. godzinę przed zbiórką - je 30 minut a potem tyle samo czasu spędza w łazience. Po zbiórce ma trening i potem już jest super zmęczony. I tak co tydzień. Help! 

sobota, 9 kwietnia 2016

TUSAL 2016 kwiecień

Mam wrażenie, że już dzieliłam się z Wami moimi odczuciami na temat czasu. Mija on mi w szybkim tempie :-) Może to wina tego, że mam dużo zajęć i nie pamiętam, kiedy się ostatnio nudziłam. A może nudzenie się jest po prostu czymś, co przytrafia się dzieciom (Chłopiec miał takie etap w wieku przedszkolnym :-).
Ale do rzeczy! Tak prezentują się słoik i korona w kwietniu. Chociaż tego nie widać przez ozdobę nasłoikową, poziom wypełnienia jest podobny do tego jaki był w marcu. 




niedziela, 3 kwietnia 2016

Eksperymenty z garderobą - 7 ubrań / 7 dni

Powracam do moich Eksperymentów. Dlaczego? Ostatnimi czasy wybieranie ubrań przestało być ekscytujące, a nawet pojawiły się niepokojące myśli, że zbiór moich ubrań mi nie odpowiada. Szukając więc ukojenia wznawiam wyzwanie :-) którego autorką jest Kasia z bloga simplicite
Na nadchodzący tydzień wybrałam tych 7 ubrań:

 





 Jedyną nowością w tym zestawieniu jest czarna bluzeczka, pozostałe ubrania mam już od dłuższego czasu. Forma bluzki nie do końca mnie zachwyca ale dam jej szansę. Jeśli się nie sprawdzi przerobię ją  usuwając marszczenie do dole i trochę ją zwężając. Ostatnio nadruki ptasie są moimi ulubionymi. 

Ale nie samymi ubraniami człowiek żyje :-) Bawię się doskonale czytając książkę "Merde. W rzeczy samej". Jest to druga z trzech części serii i pełno w niej humoru słownego, wynikającego z posługiwania się językiem obcym. Mój brak znajomości francuskiego nie przeszkadza mi w chichotaniu się z perypetii bohatera (Anglika mieszkającego we Francji).

źródło zdjęcia: www.empik.com
 I nawet przypomniała mi się jedna z moich najgłupszych wypowiedzi w języku angielskim, gdy zamierzałam powiedzieć, że popadam w depresyjne stany gdy mój mózg nie jest niczym konkretnym zajęty, a wyszło, że w depresji jestem gdy nie mam nic wspólnego z moim mózgiem :-) (I have nothing to do with my brain) Mina mojego amerykańskiego rozmówcy - bezcenna!

Dziękuję za Wasze odwiedziny i komentarze i życzę miłej niedzieli!