czwartek, 30 czerwca 2016

Poszewka c2c

czyli  corner to corner (od narożnika do narożnika)

Jak tylko zobaczyłam na blogu Majaleny cudną poszewkę z wizerunkiem szopa zakochałam się bez pamięci i powzięłam zamiar opanowania nowego wzoru.  I jaka była moja radość, gdy Majalena opisała krok po kroku sposób wykonania tejże na blogu DIY << o tu >>> !

Kolejna poszewka miała być prezentem dla pewnej bardzo miłej osóbki, której na dodatek jestem wielkim dłużnikiem, bo zawsze kiedy zwracam się do niej o pomoc to pomaga mi zupełnie bezinteresownie. Ponieważ dotychczas nie udało mi się zdobyć od niej informacji jaka poszewka ucieszyłaby ją najbardziej, postanowiłam ograniczyć wybór i pokazałam kilka wzorów c2c. Wybór został dokonany, a tak wygląda realizacja:



C2C robi się bardzo przyjemnie, chociaż nie obyło się bez kilku potknięć i prucia. Błędy na szczęście szybko się ujawniają i prucie dotyczy tylko 1 - 2 rzędów. 


Tradycyjnie zdjęcie na sofie w towarzystwie innych szydełkowych poszewek
 Wzór c2c daje całe mnóstwo możliwości. I oprócz poszewki z szopem, mam już w głowie listę wzorów na poszewki wykonane wzorem c2c. 

Wzór wykonany w ramach zajęć cyklicznego szydełka



Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny i komentarze!

czwartek, 16 czerwca 2016

Czarna torebka

Scena 1
Miejsce: kuchnia
Czas: 7:45, czwartek

Miki (z nad talerza ze śniadaniem): Mamo, jaką torebkę miałaś wczoraj?
Ja: Czerwoną, a dlaczego pytasz?
Miki: Bo wczoraj włożyłem Ci do torebki butelkę z wodą i chciałbym ją zabrać.  

Scena 2
Miejsce: nadal kuchnia
Czas: 7:50, czwartek  

Miki (z nad talerza ze śniadaniem): Mamo, jaką torebkę bierzesz dzisiaj?
Ja (myśląc, że Miki chce do niej coś włożyć, żebym mu to wydała jak go odbiorę ze szkoły): Czerwoną.
Miki: Nie, nie będzie Ci pasować. Weź czarną. 

Przeglądam się w lustrze i maszeruję do szafy po czarną torebkę. Przepakowuję rzeczy. O 8:00 wychodzimy z domu, ja trzymając w ręku czarną torebkę. 

Koniec.

Co będzie dalej? Jak żyć? Czy rośnie mi mały dyktator .... mody? Trudno chłopakowi nie przyznać racji :-)



Nowa poszewka szydełkowa powstaje ..... powoli. Wolny czas dzielę niesprawiedliwie na szydełko i książki. 



Polecam wszystkie. Tą z psem na okładce czytam razem z Chłopcem lub Chłopcu przed snem. Trzecie czwarte opowiadanie jest tak wzruszające, że zalałam się łzami. Książki czytam na zmianę, by przyjemność trwała trochę dłużej :-)

poniedziałek, 6 czerwca 2016

TUSAL 2016 - czerwiec

Słoik mi się zapełnia :-)



TUSALowe zdjęcie z leciutkim poślizgiem, bo weekend był pełen atrakcji. 


Czy takie pole maków nie wygląda wyjątkowo malowniczo?

piątek, 3 czerwca 2016

Granny squares połączone i wygrana w candy

Z połączenia kwadratów babuni wyszła taka oto poszewka:



Tradycyjnie jest jednostronna, naszyta na bawełnianą poszewkę w kolorze białym. Sposoby jak połączyć kwadraty możecie zobaczyć na blogu D.I.Y w zamach zajęć z cyklicznego szydełka.





Jak łączę kwadraty babuni?

Czasem kwadraty babuni ze sobą zszywam lub łączę oczkami ścisłymi (wtedy otrzymuję wyraźnie zaznaczoną granicę pomiędzy nimi), ale najczęściej stosuję sposób opisany na blogu KOT BURY, polegający na wrabianiu ostatniego okrążenia danego kwadratu w już gotowy. Tak, wiem zapis słowny jest mało zrozumiały, dlatego jeśli jesteście ciekawe jak to wygląda w praktyce, koniecznie odwiedźcie blog Kota ;-) 

***

Bardzo dużą radość sprawiła mi  niespodzianka od Aliny z bloga Aliwero, która nagrodziła w swojej zabawie mój komentarz. Jeśli nie znacie jej bloga to zachęcam Was gorąco do jego odwiedzenia!
Alina sprezentowała mi cudnego kotka (będzie idealnym prezentem dla małego chłopca) i piękną bransoletkę (która pasuje mi do wszystkiego!). Bardzo Ci Alino dziękuję!


Hmmm, tak sobie myślę, że czas nauczyć się szydełkować coś innego niż kwadraty w kwadratach, koła w kwadratach i "kwadratowe" serca. Tym bardziej, że umówiłam się z pewną miłą osóbką na wymiankę, w której przygotuję wzór, którego dotychczas nie robiłam. Mam nadzieję, że podołam :-)
Miłego weekendu!

środa, 1 czerwca 2016

Zrobione z mamą - majówka

czyli wyzwanie na blogu Klub Twórczych Mam, w którym chodziło o odbycie podróży małej lub większej, odkrywanie świata, zabawy w terenie i twórcze przygody.




W takie atrakcje obfitował nam cały maj. W drugi weekend maja we wsi, w której mieszkamy (Jonkowo, powiat Olsztyn) odbyła się inscenizacja bitwy napoleońskiej. Oczywiście poszliśmy z Chłopcem obejrzeć, mimo siąpiącego deszczu. Dużą atrakcją okazała się też "wystawa" pojazdów wojskowych z nowo otwartego muzeum znajdującego się w sąsiedniej miejscowości. 





Dużym wydarzeniem w naszej rodzinie było przyjęcie weselne. Chłopiec bardzo zaangażował się w udział w sesji zdjęciowej. Poniższe zdjęcie sam zrobił i zmodyfikował korzystając z oprogramowania w komórce. Mi to przerobione zdjęcie kojarzy się z obrazami impresjonistów :-)  


dzieło Chłopca, lat 8


Długi weekend też spędzaliśmy aktywnie :-) Chłopiec po raz pierwszy skorzystał z atrakcji parku linowego i muszę powiedzieć, że było to dla niego dużym przeżyciem!



A na koniec perełka :-) Praca w 100% samodzielna Chłopca. Tekturowe kapcie



Maj przeżyliśmy bardzo intensywnie i radośnie!


****
Miło mi się pochwalić, że nasze poczynania majówkowe zostały przez Klub Twórczych Mam docenione! Oboje z Chłopcem bardzo się cieszymy!