piątek, 23 września 2016

Tablica motywacyjna czyli jak zmienić nastawienie dziecka do odrabiania lekcji

Wakacje obfitujące w wyjazdy i inne atrakcje jak zwykle skończyły się znienacka i znaleźliśmy się ponownie w szkolnej rzeczywistości. Chłopiec poszedł do III klasy. Zdawać by się mogło, że przez pierwsze dwa lata pogodził się z nieuchronnością obowiązku szkolnego i codzienną porcją pracy domowej, jednak pierwszy tydzień szkoły dobitnie pokazał, że nie. Już od wtorku na moje radosne zawołanie o poranku: "Dzień dobry, wstawaj do szkoły!" odpowiedziało mi mało entuzjastyczne "Co????!!! Znowu??!!" Popołudniami zaś było jeszcze mniej przyjemnie, jak okazywało się, że trzeba wypełnić 2-3 strony w zeszycie ćwiczeń i przepisać do zeszytu 5 długich zdań o wybuchu II wojny światowej oraz nauczyć się nazw miesięcy po angielsku. Istny dramat, pot i łzy.... tak, tych ostatnich całe morze. I to poczucie niesprawiedliwości, i to pytanie świdrujące w głowie (głowach): dlaczego ja? 
Po tygodniu (o przepraszam, 5 długich dniach) walki, Małż wyszedł z propozycją przygotowania tablicy motywacyjnej. Chłopiec dostał kartkę, ołówek, kredki i inne materiały papiernicze.  

Krok 1: ustalenie stanu
Najpierw zapytaliśmy Chłopca, czy lubi odrabiać lekcje i się uczyć (wg naszych obserwacji powinna paść negatywna odpowiedź i ... padła). Pytanie 2 "Czemu chodzisz do szkoły i uczysz się" i odpowiedź (ha! znowu taka jakiej oczekiwaliśmy) "bo muszę". 
Po ustaleniu tych faktów poprosiliśmy Chłopca o napisanie ołówkiem na kartce czasownika "Muszę" i wypisanie aktywności związanych ze szkołą. 

Krok 2: zmiana nastawienia
Na przykładach z naszego życia tłumaczymy, że rzeczy, które robimy bo musimy nie przynoszą nam radości i satysfakcji, w odróżnieniu od tych, które lubimy i które robimy z chęcią. Tłumaczymy, tłumaczymy, rozmawiamy długo, żeby się upewnić, że Chłopiec rozumie, że pozytywne nastawienie to klucz do sukcesu. Gdy wszystko jest wyjaśnione, prosimy, by Chłopiec starł gumką napisane wcześniej słowo "muszę" i zamienił je na "Chcę i lubię" nawet jeśli nie do końca się teraz z tym zgadza. Po tym jest czas na najprzyjemniejszą część zadania czyli ozdobienie tablicy. Chłopiec używając dmuchanych mazaków ozdabia pieczołowicie swoją tablicę motywacji (format A4), nakleja uśmiechnięte buźki. I gotowe!

Tablica Chłopca



Dla towarzystwa ja też zrobiłam swoją tablicę motywacyjną :)

Moja tablica


Tablice wieszamy w widocznym miejscu - na lodówce i czekamy na efekty. 


Po dwóch tygodniach od zrobienia tablicy problemy z odrabianiem lekcji są ....  dużo mniejsze. Są dni, że ich w ogóle nie ma (ha! dziwnym trafem, to są te dni, gdy zdarza mi się wyjechać służbowo lub dłużej zostać w pracy). Chłopiec przychodzi ze szkoły, siada i odrabia lekcje :-) Czyli działa :-) 

 ***
Chłopiec wykonał też inne prace w związku z rozpoczęciem roku szkolnego, chociaż te miały służyć mi. Szmaragdowa kosmetyczka (mogąca też być piórnikiem albo etui na okulary) z ozdobnymi przeszyciami oraz dwukolorowe filcowe serce wykonane w 99,9% przez Chłopca (mój udział 0,1% to nawlekanie igły i robienie na niej supełka :)  




Szczerze mówiąc, byłam nieco zdziwiona tą chęcią Chłopca do szycia, bo nigdy w ten sposób nie spędzałam z nim czasu :-) choć na pewno nie raz widział mnie szyjącą :-)

***
Tablicę motywacyjną oraz przedmioty z filcu zgłaszam na wyzwanie "Zrobione z Mamą - witaj szkoło, witaj przedszkole" na blogu Klub Twórczych Mam 



http://klub-tworczych-mam.blogspot.com/2016/09/wyzwanie-zrobione-z-mama-witaj-szkoo.html

sobota, 10 września 2016

Uszyłam sama czyli jak pozyskać odzież za darmo

Spódnicę uszyłam sama. Uszyłam ją w weekend majowy, ale biedaczka 3 miesiące czekała na wykończenie. Do jej wykończenia zmobilizowało mnie kończące się lato. Trochę głupio włożyć pracę i wysiłek w uszycie czegoś, czego by się ani razu nie użyło w danym sezonie, prawda?



Wykrój burda (ale zmodyfikowany - spódnica krótsza i miej marszczona), materiał - prezent, guzik i zamek błyskawiczny - z zasobów własnych i maminych. Koszt zero złotych :-)


Spódnicę zabrałam na wieczorny spacer wokół Jeziora Długiego (Olsztyn). I oczywiście, nie mogłam się oprzeć widokom. Lubię, zdecydowanie :-)







Miłej soboty i niedzieli! Nie siedźcie w domu :-)

czwartek, 1 września 2016

TUSAL 2016 wrzesień

Chyba po raz pierwszy nie zaskoczyła mnie data nowiu i termin pokazania słoika. 



1 września to dzień powrotów: do szydełkowania, gotowania z użyciem warzyw wyhodowanych w ogródku, szkoły, wzmożonej pielęgnacji włosów (olej :-)


Po powrocie z urlopu do domu odczułam potrzebę zmian w mieszkaniu, polegających na pozbywaniu się nadmiaru przedmiotów. Oddałam nieużywane ubrania, wystawiłam książki na allegro. Ku mojemu zdziwieniu sprzedałam 3 książki małża (i to tom 3 i 4 pewnej opowieści) i tylko jedną moją. Po 20 września wystawię niesprzedane książki ponownie, a gdy nadal nie będzie zainteresowania oddam do biblioteki. Z komody w salonie usunęłam połowę bibelotów i jestem zadowolona z jej wyglądu.


"Eksperymentuję" z instagramem :-) Jeśli jesteście ciekawi zdjęć, jakie tam zamieszczam to zapraszam na profil @maneruki