Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z 2017

Pasy bieli i błękitu

Gdy tylko zobaczyłam tą sukienkę na wieszaku, w mojej wyobraźni pojawiły się parasolki i leżaki w  nadmorskich kurortach, pełnia lata i wakacje. Oraz pościel, o jaką toczyłyśmy boje z siostrą, gdy byłyśmy w podstawówce. Obie uwielbiałyśmy jej wzór, więc trudno, trzeba było się nią dzielić.


Sukienka zadebiutowała nie w kurorcie a nad jeziorem i w lesie. Uwielbiam ją nie tylko za wzór, ale i za 100% bawełny, minimalistyczną formę i długie rozporki po bokach. Przetestowałam ją w związaną w pasie z przodu i z tyłu, i pierwsza z tych wersji podoba mi się bardziej.

 Mam wrażenie, że ta sukienka to jeden z ever greenów, nigdy nie będzie ani krzykiem mody, ani ewidentnie niemodna. Modne za to, jest wszystko, co można zobaczyć w filmie Hardkor Disko (Tu znajdziecie super recenzję Ewy Kitlińskiej). Film wizualnie bardzo ładny, z ciekawą ścieżką muzyczną, i taki, że nie umiem powiedzieć czy polecam. Na pewno inny niż te, które widziałam wcześniej.
Kolorystyka mojej sukienki nawiązuje do okładki …

Mikrowyprawy

L jak len i lektury

U progu lata zdałam sobie sprawę z tego, że moje ulubione ubrania nie nadają się do noszenia, gdy słupek rtęci poszybuje w górę i przekroczy 20 stopni w skali Celsjusza. Powzięłam więc postanowienie uzupełnienia garderoby w odzież z materiałów naturalnych, a najbardziej zafiksowałam się na sukienki (a jakże, w ogóle w tym roku sukienka to najczęściej nabywana przeze mnie część garderoby) z bawełny i lnu. Jedną z takich sukienek pokazałam w tym poście . Mam jednak co do niej pewne wątpliwości, zwłaszcza po tym, jak małż mi powiedział, że w trakcie chodzenia sukienka owa rozdyma mi się na biodrach czyniąc mnie rozłożystą ponad miarę w tym miejscu. Tak to ja nie chcę. Myślę, że ładne będą z niej poszewki na jaśki (pruć i ciąć?).

Druga sukienka zachwyciła mnie swoim kolorem (khaki!) i składem (bawełna + len) oraz dobrym rozmiarem (nie musiałam nic przerabiać). Trochę swoje odwisiała zanim ją ubrałam z powodu chłodu i deszczów, ale udało mi się ją już dwa dni ponosić. Czekam na więcej.   





N…

Ucieszyłam się jak dziecko

i to własne! A wszystko to za sprawą  Ani z Zapiecka, która przygotowała dla mnie i Chłopca, pakę pełną niespodzianek z okazji wygranego candy na blogu Klub Twórczych Mam 
Aniu! serdecznie dziękujemy! Zobaczcie jakie wspaniałości dostaliśmy!



Mój syn tych pięknych ozdób nosić nie będzie, ale mam w bliskiej rodzinie małą księżniczkę, której je podaruję. Chociaż, myślę, że wisiorek z anielicą zostanie u mnie. Jest przeuroczy!

Wszystkie prezenty zostały rozpakowane i zaczęło się wielkie próbowanie. Radości było na całe popołudnie (i mam dzieję, że będzie jeszcze w kolejne dni!). 


Kilka tygodni temu (o rany, jak ten czas pędzi!) powiedziałam Chłopcu o kolejnym wyzwaniu w Klubie Twórczych Mam pt. Zrobione z mamą - tęcza. Chłopiec wydawał się zainteresowany umiarkowanie i nic nie zrobiliśmy. Dzisiaj doznał olśnienia i zrobił dla mnie, z własnej inicjatywy i według własnego projektu, tęczową bransoletkę, wykorzystując do tego gumki, które dostaliśmy od Ani. Zobaczcie jaka piękna!





Mój wkład w to wy…

Zestaw ubrań na wyjazd służbowy

Czerwiec, początek lipca i wrzesień to w branży "szkolnictwo wyższe" sezon wyjazdów na konferencje, których program, miejsce i długość mogą być naprawdę różne. Czternaście lat temu, jako doktorantka, pierwszy raz pojechałam na konferencję i na dodatek była to konferencja zagraniczna. Miałam tam ustną prezentację (!), na którą wystroiłam się w białą bluzkę z kołnierzem i śliwkowy garnitur. Jakie było moje zdumienie, gdy zobaczyłam innych doktorantów z Belgii, Holandii i innych krajów Europy Zachodniej, głoszących w swetrach i dżinsach. I chociaż od tamtej pory byłam już na wielu podobnych spotkaniach, zawsze przy przygotowaniach do wyjazdu pojawia się w mojej głowie pytanie "co spakować, żeby było dobrze". Dobrze czyli adekwatnie do okoliczności, pogody i mojego stylu. Odkąd zaczęłam się bawić w wyzwania ubraniowe i eksperymenty, dużo łatwiej wybiera mi się ubrania. I zawsze podróżuję z walizką w rozmiarze kabinowym. Jak spakowałam się na konferencję w zeszłym roku …

Skończyłam to w czerwcu: przeróbki bluzek

W szafie trzymałam dwie bluzki, których nie używałam, bo były za duże i źle się w nich czułam, choć bardzo mi się, na przysłowiowym wieszaku, podobały. Miałam pomysł jak je udoskonalić, czekały, czekały i wreszcie, dzięki akcji "skończyłam to w czerwcu" się doczekały.   


Bluzka 1.
Post, w którym opisałam jak zmniejszyłam dekolt bluzki i dopasowałam spodnie w pasie, jest jednym z najczęściej odwiedzanych na moim blogu. W sposób opisany w tym poście poradziłam sobie z obszernym dekoltem w białej bluzce. Dodatkowo z obu stron, po bokach, wycięłam około 1 cm, żeby zmniejszyć jej objętość. 




Bluzka 2.
Pamiętacie tą bluzkę?


 Pokazałam ją w tym poście <<< KLIK>>>. Niestety okazało się, że nie do końca pasuje mi jej forma i rozmiar*. Zaczęłam od wyprucia gumek, a potem zabrałam się za dekolt, który odsłaniał więcej niż chciałam. Sposób z wciągnięciem w dekolt gumki, który zastosowałam w białej bluzce, tu się nie sprawdził, więc pozostało zrobienie zakładek. Z przodu za…

Skończyłam to w czerwcu: łapacz snów

Początek tej robótki sięga Wigilii Bożego Narodzenia, gdy moja Mama dostała od Św. Mikołaja motek srebrzystej włóczki. Szybko wypróbowała prezent i już w połowie stycznia dostałam od niej taką piękną serwetkę. I od razu wiedziałam, że funkcji serwetki u mnie na pewno nie będzie pełnić. 


Wiele tygodni później kupiłam obręcz i wstążki i znowu sprawę odłożyłam na "potem". Na szczęście "potem" nadeszło. I oto jest. 



Ponieważ obfotografowanie łapacza we wnętrzu okazało się problematyczne, poszłam z nim w plener.   





Sukienkę, w której jestem, też mogłabym podciągnąć pod mój projekt "Skończyłam to w czerwcu", ale ona w odróżnieniu od innych rzeczy wcale nie czekała aż się ją zajmę. Doświadczenie mnie nauczyło kupować rzeczy we właściwym rozmiarze, bo dopasowanie tych za dużych (lub co gorsza, za małych) zawsze zajmowało mi dużo czasu i zwykle zlecałam to krawcowej, u której wiadomo, kolejka. Ale tym razem, w pewien czerwcowy dzień, złamałam tą zasadę i kupiłam w sh…

Skończyłam to w czerwcu: owca

Ilość projektów zaczętych i porzuconych tuż przed skończeniem rośnie: tu hafcik, na którym brakuje kilku elementów, tu maskotka szydełkowa, którą trzeba tylko wypchać i zeszyć, a tam jeszcze coś innego, a Ty pełna ekscytacji zaczynasz coś nowego. Brzmi znajomo? Hmm, jeśli tak, to nie jesteś sama, bo ja też tak mam. Ale powiedziałam sobie "Basta! W czerwcu dokończę wszystkie zaczęte i porzucone projekty". I dopiero potem zacznę coś następnego. 
Będę z Wami szczera. Takie postanowienie zakiełkowało we mnie już w maju, ale nie sformułowałam go wyraźnie i maj, który według mnie jest najkrótszym miesiącem w całym roku, bo mija mi zawsze najszybciej, i ani się obejrzę jest czerwiec, przeminął (a jakże!) a ja skończyłam tylko poszewkę z trójkątów, którą zaczęłam w marcu. Plan na czerwiec jest taki, żeby skończyć wszystkie zaczęte projekty! Będzie mi miło jeśli będziecie mi kibicować!

Projekt 1 - szara owca
Historia owieczki sięga Świąt Wielkanocnych. W ciągu trzech dni wydziergałam ws…

Wyzwanie kameralna szafa 10x10 wiosna

Pamiętacie wyzwanie Doroty z bloga KAMERALNA 10x10 zima, polegające na stworzeniu 10 zestawów z 10 rzeczy wyjętych z szafy, w tym 8 ubrań i 2 par butów? (moje podsumowanie <<< TU>>>) W maju Dorota zorganizowała jego wiosenną edycję (zasady <<< KLIK >>>>, podsumowanie pierwszych 5 dni <<<KLIK>>>>), do którego dołączyłam i ja, chociaż przyznaję, że z dużym poślizgiem. 

Do mojej mikroszafy (#kameralna szafa) wybrałam:
1. spódnicę niebieską hand made
2. spodnie czarne
3. spodnie khaki
4. koszulę w czarne kropki
5. białą bluzkę z czarną lamówką
6. koszulkę białą z nadrukiem*
7. koszulkę brązową z cekinami
8. sweterek niebieski
9. tenisówki
10. buty na małym koturnie

* biała koszulka z nadrukiem dołączyła do mikroszafy drugiego dnia, gdy zastąpiła czerwony sweterek, który wybrałam pierwotnie. Znienacka napłynęły nad Warmię masy gorącego powietrza i bardziej potrzebna okazała się dodatkowa koszulka niż dodatkowy sweterek. 

Do dziesiątki rzeczy…