czwartek, 16 marca 2017

Wiosenny przypływ sił

Po długim okresie marazmu i zniechęcenia do blogowania, poczyniłam kilka działań w moim otoczeniu wartych odnotowania i uwiecznienia. Wzorem blogerek wnętrzarskich, książki poukładałam kolorami na półkach, nie bacząc prawie na ich tematykę, zdjęłam z gałązek modrzewiowych gwiazdki i inne ozdoby świąteczne, a zawiesiłam ptaszki i motylka. Na fali przypływu energii, uporządkowałam też kilka szuflad, w tym jedną ze wszystkimi rzeczami, z którymi nigdy nie wiadomo co zrobić. Część z nich wylądowała w koszu. Wiosna w domu pełną gębą. 



Drzewko w doniczce to dzieło Ivalii tworzącej teraz piękne wianki << klik>>. Chustecznik na maszynie to z kolei prezent od Dory, a żółciutkie żonkile dostałam od moich panów z okazji Dnia Kobiet.
 

Wreszcie, zachciało mi się zabrać na spacer aparat i poszukać wiosny. Pierwsze zwiastuny znalazłam...


oraz rowerzystę :-)



Nic tak nie uszczęśliwia dziecka, jak proste przyjemności, na przykład huśtawka ze starego węża strażackiego, zawieszona na wielkim drzewie na stacji kolejowej. W tle ja, w jeszcze mało wiosennym odzieniu. 


Chociaż dnie są coraz dłuższe, poza domem zastał nas zmierzch.


Bardzo dziękuję Wam za przemiłe komentarze pod poprzednim postem!

4 komentarze:

  1. Ja na razie mam odpływ sił :( Ciągle zapraszam na Candy ;)
    http://grandmothermartha.blogspot.com/2017/03/zapraszam-na-wiosenne-candy.html
    Pozdrowionka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To minie, bądź dobrej myśli! Ja już na cukiereczka do Ciebie się zapisałam i teraz czekam na losowanie! Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Chłopak, bo już nie chłopiec, rośnie jak na drożdżach. Kawał mężczyzny!
    Sił życzę w nieustannym dążeniu do doskonałości :)

    OdpowiedzUsuń