Przejdź do głównej zawartości

L jak len i lektury

U progu lata zdałam sobie sprawę z tego, że moje ulubione ubrania nie nadają się do noszenia, gdy słupek rtęci poszybuje w górę i przekroczy 20 stopni w skali Celsjusza. Powzięłam więc postanowienie uzupełnienia garderoby w odzież z materiałów naturalnych, a najbardziej zafiksowałam się na sukienki (a jakże, w ogóle w tym roku sukienka to najczęściej nabywana przeze mnie część garderoby) z bawełny i lnu. Jedną z takich sukienek pokazałam w tym poście . Mam jednak co do niej pewne wątpliwości, zwłaszcza po tym, jak małż mi powiedział, że w trakcie chodzenia sukienka owa rozdyma mi się na biodrach czyniąc mnie rozłożystą ponad miarę w tym miejscu. Tak to ja nie chcę. Myślę, że ładne będą z niej poszewki na jaśki (pruć i ciąć?).

Druga sukienka zachwyciła mnie swoim kolorem (khaki!) i składem (bawełna + len) oraz dobrym rozmiarem (nie musiałam nic przerabiać). Trochę swoje odwisiała zanim ją ubrałam z powodu chłodu i deszczów, ale udało mi się ją już dwa dni ponosić. Czekam na więcej.   





Na zdjęciach sukienka po jakiejś godzinie noszenia, nie dwóch dniach -  duży udział lnu w składzie uczynił te zagniecenia. Dla mnie ok. 


Okazji do noszenia sukienki nie miałam w zeszłym tygodniu, który spędziłam na corocznym detoxie w domku w lesie w doborowym towarzystwie. Do chłonięcia przyrody ("kąpiel w lesie"), przyglądania się ptakom i nietoperzom i docenienia w pełni tego czasu (mimo marznięcia - w lesie zimniej niż w mieście) przyczyniła się lektura książki  Łukasza Długowskiego. Sama nie mam ochoty na nocowanie pod chmurką, ale przebywanie wśród drzew, patrzenie na jezioro i oglądanie nocnego nieba bardzo do mnie przemawiają. 


 
A tak Łukasz pisze o tym, jak przeżyć coś niesamowitego dzięki kontaktowi z przyrodą "wyjdź poza swoją sferę komfortu, przełam rutynę, zatrzymaj się i przyjrzyj uważnie temu, co dookoła"



Drugą książką, godną polecenia, jaką przeczytałam w czasie wypoczynku były "Lata chude, lata tłuste" Goka Wana. Jeśli lubicie jego programy, powinna spodobać się Wam ta autobiografia. Ostatnio zauważyłam, że mniej mnie ciągnie do powieści, za to z upodobaniem sięgam po wspomnienia ("Nic zwyczajnego" Michała Rusinka) czy książki bazujące na własnych doświadczeniach autora tj. "Mikrowyprawy ...".  

Według prognozy jutro ma być słońce... 


Komentarze

  1. Lubię zagniecenia, lubię len i khaki i wszelkie protesty, także przeciw zwyklakom :)
    Goka Wana też lubię ;) Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozytywna z Ciebie Lumpola! Ja protestuję rzadko i tylko w słusznej sprawie :-) Dziękuję za odwiedziny i komentarz!

      Usuń
  2. Super sukienka i najważniejsze, że pięknie w niej wyglądasz:). Też mam sukienkę khaki z wiskozy i sh;) w stylu safari - jak zauważył ostatnio mój lekarz - i aż mu oko zabłysło, co biorę za komplement.
    Przyrodę mam na wyciągnięcie ręki, nawet kawałek lasu na własność, własną siekierkę;).

    Gok jest super gość! Lubię jego programy, bo wydobywa z dziewczyn kobiecość i pokazuje jak akceptować swoją figurę.
    Wiem, że był kiedyś grubym dzieckiem i to pewnie o tym jest jego książka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musiałaś zrobić wrażenie na swoim lekarzu ;-) a kawałek własnego lasu to jedno z moich marzeń - zawsze uważałam to za coś extra. Książka Goka moim zdaniem szczera, o tym jak wyglądało jego życie z otyłością, potem z anoreksją, o niepowodzeniach i ciemnej stronie sławy. Tak, że ten .... właściwie to tak jakbym opowiedziała całą ;-) dziękuję za miłe słowa odnośnie stroju :-) pa!

      Usuń
  3. Goka bardzo lubię -chętnie sięgnęłabym po jego książkę.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Zawsze po publikacji posta z niecierpliwością czekam na Wasze komentarze. Daj mi proszę znać, co sądzisz o tym, o czym piszę...

Popularne posty z tego bloga

Spódnica z sukienki

W kratkę

Jak zmniejszyć dekolt bluzki i dopasować spodnie w pasie