Przejdź do głównej zawartości

Zestaw ubrań na wyjazd służbowy

Czerwiec, początek lipca i wrzesień to w branży "szkolnictwo wyższe" sezon wyjazdów na konferencje, których program, miejsce i długość mogą być naprawdę różne. Czternaście lat temu, jako doktorantka, pierwszy raz pojechałam na konferencję i na dodatek była to konferencja zagraniczna. Miałam tam ustną prezentację (!), na którą wystroiłam się w białą bluzkę z kołnierzem i śliwkowy garnitur. Jakie było moje zdumienie, gdy zobaczyłam innych doktorantów z Belgii, Holandii i innych krajów Europy Zachodniej, głoszących w swetrach i dżinsach. I chociaż od tamtej pory byłam już na wielu podobnych spotkaniach, zawsze przy przygotowaniach do wyjazdu pojawia się w mojej głowie pytanie "co spakować, żeby było dobrze". Dobrze czyli adekwatnie do okoliczności, pogody i mojego stylu. Odkąd zaczęłam się bawić w wyzwania ubraniowe i eksperymenty, dużo łatwiej wybiera mi się ubrania. I zawsze podróżuję z walizką w rozmiarze kabinowym. Jak spakowałam się na konferencję w zeszłym roku pokazałam << TU>>


 Tym razem wyjazd trwał 4 dni, łącznie z dojazdem i powrotem. W programie była cześć oficjalna (prezentacje) i bankiet oraz mniej formalna (grill). Na te mniej oficjalne okazje przygotowałam dwie bawełniane bluzki z krótkim rękawem, bluzkę z długim rękawem (w niej podróżowałam) i wełniany cienki sweterek. Na część oficjalną (referaty) ubierałam bluzkę w kropki i białą "pudełkową". 




Bluzki łączyłam ze spodniami (ha! jaka różnorodność - powiecie! czarne i czarne :-) na oficjalne okazje z tymi z lewej strony (nie widać, ale to spodnie w kant), a na pozostałe z dżinsami (po prawej).

Czułam się dobrze i przede wszystkim nie przebrana (zupełnie inaczej niż wspomnianym na wstępie śliwkowym garniturze). Poniżej moje jedyne zdjęcie z konferencji.
źródło zdjęcia:<<< KLIK>>>>
 W walizce nie zabrakło sukienki na bankiet i drugiej, mniej formalnej, którą ubrałam na spacer po miejscowości, w której odbywało się spotkanie.

Nauczona doświadczeniem, że paradoksalnie, najłatwiej zmarznąć w pomieszczeniach latem, z powodu klimatyzacji, dorzuciłam do bagażu też żakiet (przydał się!). Buty i torebka w neutralnych kolorach. 


Zasady, jakimi się kieruję kompletując garderobę na wyjazd, znajdziecie <<< TU>>>. Jedyne nad czym boleję, to mało szlachetne materiały z jakich uszyte są moje ulubione ubrania (poliester), ale teraz podejmując decyzje o zakupach zwracam większą uwagę na skład materiału. 

I bonus - moja sukienka w kropki na mnie na zupełnie innej okazji (tydzień przed wyjazdem na konferencję).


Będzie mi miło jeśli podzielicie się ze mną swoimi uwagami w komentarzach!
 

Komentarze

  1. Na zdjęciach wyglądasz jak kobieta z klasą! Bardzo mi się podoba dobór ubrań - widać spójność.
    W sukience wyglądasz pięknie:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci serdecznie! Sukienka kupiona ze 4 lata temu, w pośpiechu :-) to ostatnio mój uniform na święta rodzinne. I na blogu też się pojawiła w poście z tortem na 6 urodziny Chłopca. W zeszłym roku zastanawiałam się, czy się jej nie pozbyć albo przerobić, ale jestem zadowolona, że ten pomysł porzuciłam. Pa!

      Usuń

Prześlij komentarz

Zawsze po publikacji posta z niecierpliwością czekam na Wasze komentarze. Daj mi proszę znać, co sądzisz o tym, o czym piszę...

Popularne posty z tego bloga

Urok rzeczy robionych ręcznie

Wyzwanie KTM "Pod gruszą? Pod palmą?"

Jak zmniejszyć dekolt bluzki i dopasować spodnie w pasie