Przejdź do głównej zawartości

Irlandia - 14 dni zwykłego życia

Jeszcze trochę żyję urlopem i moim pomieszkiwaniem u siostry w Irlandii. Wiodłam tam spokojne życie*, wyznaczone rytmem aktywności dzieci i porami posiłków.

 
Jak przystało na osobę dążącą do minimalizmu, podróżowałam z walizką cabin size (ha! nie bez znaczenia był fakt podróżowania Ryanairem) i miałam do dyspozycji 2 pary spodni (granatowe i czarne), 2 podkoszulki (biała i w paski), 2 sukienki/tuniki (niebieska i ze wzorem) i legginsy, ciemnoniebieski sweter zakładany przez głowę i sweter rozpinany, oraz kurtkę. To, czego nie zabrałam ze sobą, a bardzo mi brakowało, to chustka na szyję! Przy wietrznej pogodzie (czyli przez jakąś połowę czasu) korzystałam z pożyczonej od siostry. A także z jej swetra, bo był cieplejszy niż mój :-) Generalnie, to były też wakacje od myślenia o ubraniach, stylu i tym podobnych sprawach. Było wygodnie, przyzwoicie i ciepło.

tu w swojej koszulce i spodniach i w pożyczonym swetrze
dopasowanie do tła, we własnym swetrze
Miejscowość, w której mieszka moja siostra to Castleconnell, bardzo urokliwe miasteczko.
Najstarszy pub w miasteczku z zewnątrz
i pub w środku, z niezwykle bogatą kolekcją różności poustawianych na każdej dostępnej powierzchni. I tak, to są oficerki stojące na parapecie!


Ja też uwielbiam symetrię!

To co lubię bardzo, podobnie jak symetrię, to przyozdabianie elewacji takimi malunkami jak np. te.



 Generalnie nie jestem bardzo skłonna do próbowania nowości, zwłaszcza kupowanych za euro, ale tym razem zrobiłam wyjątek. Rok temu byłam jurorem na Seminarium kół naukowych i jeden z uczestników, student, opowiadał o swoim doświadczeniu z produkcją kombuczy (napój uzyskiwany przez fermentację herbaty czarnej, zielonej, ale także mleka czy melasy). Produkt dla mnie był nieznany. Więc kiedy zobaczyłam w małym bistro kombuczę w butelce musiałam jej spróbować. No i spróbowałam. Fanką tej konkretnej raczej nie zostanę, ale i tak mój napój był smaczniejszy niż wybrany przez Chłopca - lemoniada z 16% dodatkiem soku z cytryny. Ten był dla miłośników cytryny :-) i kwaśnego smaku!
Ale fanką tych koników, stojących przed Hunt Museum w Limerick stałam się od pierwszego wejrzenia!

* w odróżnieniu od tego, jakim żyję od wznowienia edukacji mego syna w czwartej klasie s.p.

Komentarze

  1. Gratuluję wspaniałej podróży i nowych doznań! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. uwielbiam podróże , a oficerki robią wrazenie w moim mieście też zostały postawione na parapecir to taka cafe muzeum

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! Lubię takie miejsca z historią :-)

      Usuń
  3. Bardzo dobry pomysł by na wakacyjny wyjazd brać minimum rzeczy. Dzięki za możliwość "podróżowania" razem z Tobą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miejsce zawsze może się przydać na jakieś zakupy :-) dzięki za miłe słowa!

      Usuń
  4. Podziwiam minimalizm ubraniowy! Ja przy pakowaniu się zawsze staram się wpierw dać rzeczy niezbędne czyli bazę, a potem upycham ile się zmieści to co się może przydać:D Chociaż i tak często okazuje się, że przydałaby się jakaś konkretna rzecz, typu właśnie szalik, albo cieplejsza kurtka zamiast lżejszej, ech;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy miałam dużo więcej ubrań pakowanie było super trudne. Teraznjest trochę łatwiej, ale zawsze rozważam różne opcje i nie zawsze dobrze trafiam ;-)

      Usuń
  5. Dobrze, że byłaś u siostry, to w razie czego mogłaś brakujące ubranie pożyczyć :))
    Ale taka jest prawda, że najczęściej na urlopy pakujemy za dużo rzeczy, z których w ogóle nie korzystamy.
    Mnie też podobają się te konie.
    Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś brałam do walizki różniste rzeczy, na zasadzie, może sobie pochodzę. Ale już nie lubię dźwigać ciężarów ;-) dziękuje za komentarz i także pozdrawiam!

      Usuń
  6. Fajnie, że mogłaś spędzić takie dni bez pośpiechu i prawie jak w domu, skoro byłaś u siostry :) Urokliwe miejsca odwiedziliście :))) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To był fajny czas! Pozdrawiam Cię także!

      Usuń
  7. Jeszcze nie byłam w Irlandii, ale mam nadzieję, że to się zmieni - mam wielką słabość do Irlandii i Irlandczyków - choć tych drugich poznałam dopiero w tym roku i byli dokładnie tacy jak się spodziewałam, zabawni, głośni i pełni uroku, choć zdecydowanie nie przystojni - mimo, to patrzyłam na nich jak w obrazek :D
    Patrząc na te zdjęcia potwierdzam jedno - Irlandia = urok :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę Ci zatem rychłej podróży do Irlandii :-) Pozdrawiam!

      Usuń
  8. mieszkałam przez chwilę w Irlandii. niestety w Dublinie, a dużo bardziej wolałabym w jakimś małym miasteczku. jest tam - w Irlandii - niezwykły klimat i czasem za nim tęsknię mimo wiatrów, deszczów i chłodu jaki tam panuje niemal bez przerwy...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Zawsze po publikacji posta z niecierpliwością czekam na Wasze komentarze. Daj mi proszę znać, co sądzisz o tym, o czym piszę...

Popularne posty z tego bloga

Jak zmniejszyć dekolt bluzki i dopasować spodnie w pasie

Podsumowanie wyzwania 10 x 10 jesień

Eksperymenty z garderobą - 7 ubrań / 7 dni