Przejdź do głównej zawartości

Urok rzeczy robionych ręcznie

Kiedyś swetrów robionych ręcznie, wtedy przez moją Babcię, miałam dużo. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że stanowiły większość posiadanych przeze mnie.  Ostatni raz Babcia zrobiła dla mnie sweter jak byłam na II czy III roku studiów i mam go do dzisiaj. Chociaż go nie noszę, bo zrobił się jakiś przykrótki (inna teoria - wydłużyły mi się od roboty ręce ;-), to nie mogę się z nim rozstać i leży na półce. Sweter, który mam na sobie na zdjęciu dosłałam od Babci, ale mojego męża, jako półprodukt. Wszystkie części były zrobione, ale brakowało kawałka przodu i wykończenia. Nie jestem biegła w robieniu na drutach, więc samodzielne dokończenie swetra nie wchodziło w grę.... Na szczęście mam obeznaną w robótkach wszelakich dobrą koleżankę, która dokończyła dla mnie sweter Babci. Najczęściej noszę go na biały t-shirt z długim rękawem lub bluzkę z kołnierzykiem, bo włóczka jest trochę gryząca. Na blogu sweter pojawił się już kiedyś <<< KLIK >>>. W zestawie z tą spódnicą zadebiutował; wsadzony za pasek celowo, żeby nie tworzył ze mnie kobiety-kloca.
 
 Doceniam ten sweter, bo jest robiony ręcznie, jedyny taki. I nie kosztował majątku. Dla porównania oferta sklepu z ręcznie robionymi swetrami <<< KLIK >>> I jak tu nie docenić takiego prezentu? (Babcia! Dziękuję!)

 To co mam na szyi to ręcznie robiony wisiorek od Ani z Pracowni na Zapiecku , który wygrałam w candy. Może jestem infantylna, ale zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia i noszę nawet do pracy.

Zostawiając ten słoiczek po kawie nie miałam jeszcze sprecyzowanych planów, co z nim zrobię. Ale gdy raz po raz natykałam się w internetach na "las w słoiku", nabrałam olbrzymiej ochoty, żeby coś takiego zmajstrować. W środku jest trochę kamieni, ziemi ogrodowej, mech z podwórka i paprotka z irlandzkiego parkanu


Pochwale się Wam też moją pileą, której tak poszukiwałam w zeszłym roku i nowym nabytkiem - skrzydłokwiatem od koleżanki, zafiksowanej na punkcie roślin doniczkowych.

Ponieważ zrobiła się ładna pogodna, zmykam na podwórko poczytać książkę. Teraz na czytniku mam Futu.re (D. Glukhovsky) o tym co czeka ludzkość za 500 lat. Powiem Wam na razie tyle , że no, cóż, w przyszłości nie będzie zbyt wielu przedmiotów robionych ręcznie. 

Komentarze

  1. Piękny las w słoiczku.
    Sweterek super - wygląda na bardzo delikatny. Śliczny kolor.
    Jeśli nasze ręcznie robione przedmioty przetrwają te 500 lat, to w przyszłości będą kosztować miliony :))
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za miłe słowa! Hehehe, może tak będzie :-)

      Usuń
  2. swetry recznej roboty a zwłaszcza babci to coś nieocenionego , lasek w słoiku mam i ja nawet dwa ;) wisorek słodki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za odwiedziny i komentarz. Twoje słoiki (śliczne!) wyglądają na dużo większe od mojego mikro-lasu :-)

      Usuń
  3. Piękny sweter i w dodatku ma wartość sentymentalną:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś trafiłam na bloga, na którym autorka przytaczała historie swoich ubrań i bardzo mi się to spodobało. A potem pomyślałam, że też mam ubrania "z historią" :-)

      Usuń
  4. Piękny sweter, delikatny wzorek. Las w słoiku extra :) też przymierzam się taki zrobić :)) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa! Ciekawa jestem jak będzie wyglądał mój las w słoiku za jakiś czas. Ciekawa jestem też Twojego. Mam nadzieję, że się pochwalisz. Pa!

      Usuń
    2. Jak go tylko zrobię, to na pewno się pochwalę! :)

      Usuń
  5. Kiedyś dużo robiłam na drutach i do dziś mam taki jeden udzierg schowany w czeluściach szafy. Trochę na pamiątkę... bo uwielbiam rzeczy robione ręcznie. Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A kto wie, może jeszcze wróci do obiegu :-) dziękuję za odwiedziny i też pozdrawiam!

      Usuń
  6. Kiedyś swetry robione ręcznie były oczywistą oczywistością, po prostu trezba było sobie jakos radzic w czasach, kiedy niczego w sklepach nie było. Moja mam jest była i jest (choć juz niepraktykującą) mistrzynią w robiniu na drutach, swetrów, sukienek, spódniczek, pelerynek miałam mnóstwo. Moim zdaniem wyrób sklepowy nigdy nie dorówna ręcznej robocie, pod wieloma względami i, jesli tylko mamy kogos, kto jest w stanie poświęcic swój czas i zrobić dla nas coś dzierganego jest to bezcenne! pozdrawaim cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś chyba też bardziej przywiązywaliśmy się do rzeczy, zwłaszcza tych zrobionych ręcznie. I na dodatek były one często „ nie do zdarcia”. Prawda?

      Usuń

Prześlij komentarz

Zawsze po publikacji posta z niecierpliwością czekam na Wasze komentarze. Daj mi proszę znać, co sądzisz o tym, o czym piszę...

Popularne posty z tego bloga

Jak zmniejszyć dekolt bluzki i dopasować spodnie w pasie

Wyzwanie kameralna szafa 10x10 wiosna

Poszewka c2c