Przejdź do głównej zawartości

W kratkę

Po kilku słonecznych dniach przyszły deszcze czyli pogoda w kratkę... Ale nie tylko pogoda, bo i rzecz, o której dziś opowiem. 
A było to tak. Dawno temu, pewnie jakieś cztery miesiące nazad, zajrzałam do second handu, szybciutko, tak w przelocie,  i szybko też zakupiłam, jak mi się wtedy wydawało, sukienkę w kratkę. Spojrzałam na rozmiar na metce, przyłożyłam do siebie i stwierdziłam, że pasuje. Nie zniszczona, nie zmechacona, bez dziur, właściwie nowa. Po nałożeniu w domu, refleksja, że może jednak trochę przykrótka... No, ale przecież są sposoby! Ruszyłam więc na poszukiwanie taśmy, koronki, czegoś (?) do doszycia,  żeby ją wydłużyć. Wybór padł na bawełnianą koronkę, w kolorze żółtym, której kupiłam tyle, żeby wystarczyło na doszycie na dole i przy rękawach. Panie w pasmanterii poradziły, żeby przed przyszyciem koronkę wyprać. Wyprałam. Wyprasowałam. I przy prasowaniu, które nie jest moim ulubionym zajęciem, kolejna refleksja, że tą doszytą koronkę po każdym praniu trzeba będzie prasować.... słabo. Koronkę zwinęłam, schowałam do szuflady, a sukienkę do szafy. Nadejszła jesień. Sukienkę wyjęłam z postanowieniem, że coś z nią zrobię i się zdziwiłam, że ma duże odbarwienie na kratce .... idea wydłużenia sukienki upadła. Ale co, wyrzucić. Tak po prostu? A może jakiś upcykling (ostatnio moje ulubione hobby :-) przez obcięcie ..... Nie miałam dotychczas żadnej bluzki ani kiecki z baskinką to może w tą stronę...

Wyszło tak, jak się spodziewałam.  Teraz zostało tylko zgrać tą bluzkę z jakimś dołem. Na przykład takim:

Myślę, że dobrze się stało, że nie doszyłam tej żółtej koronki, bo  takie koronki to chyba jednak nie koniecznie są w moim stylu. 
Ostatni tydzień obfitował w triumfy i porażki kulinarne. Średniej wielkości dyńka posłużyła jako surowiec do przygotowania ciasta dyniowego i zupy. Ciasto porażka! Drugi raz w życiu udało mi się uzyskać zakalca, o nieciekawym smaku na dodatek. Zupa za to przypadła do gustu nie tylko mi, ale i małżowi i Chłopcu (choć Chłopiec był dość skrajny w swoim opiniach: zupa na kolację dostała kategorię "najlepsza zupa, jaką w życiu jadłem", a na drugi dzień na obiad została oceniona jako "zbyt pikantna", ale jednak zjedzona). Zupę zrobiłam z przepisu z bloga Kwesta Smaku. Polecam!

Żeby podnieść się po porażce z ciastem dyniowym, zrobiłam murzynka (tak, wiem, nazwa niepoprawna politycznie, to co mam udawać, że to kakaowiec?), według sprawdzonego przepisu mojej Mamy. Przepis jest następujący:

Ciasto murzynek

Składniki:
1 kostka margaryny
4 jajka
2 szklanki mąki
2 szklanki cukru
3 łyżki kakao
3 łyżeczki proszku do pieczenia
zapach (odrobinę lub zamiast trochę cukru waniliowego). Można dać rodzynki, orzechy, ja włożyłam jeszcze kawałki gorzkiej czekolady. 

Wykonanie:
1. Rozpuścić margarynę z cukrem i 0,5 szklanki wody. Wsypać kakao, wymieszać do jego połączenia ze składnikami. Odlać 0,5 szklanki - będzie polewą na gotowe ciasto. 
2. Lekko przestudzić. Dodać mąkę, proszek do pieczenia, jajka i inne dodatki (rodzynki, orzechy, zapach itp.).
3. Piec w temperaturze ok. 220 stopni lub niższej, jeśli z termoobiegiem, przez ok. 40 minut lub tyle ile trzeba do upieczenia (mi się dziś piekło ok. godziny). 
4. Po przestudzeniu ciasto polać polewą, która czeka w szklance. 
Gotowe ciasto

W takie dni jak dziś, kiedy mam czas na oddech i robienie rzeczy sprawiających mi frajdę, doświadczam swoistego ADHD. Jednocześnie miałam ochotę na czytanie blogów, obejrzenie na TVN playerze Kuchennych Rewolucji z Olsztyna i Kobiety na Krańcu Świata oraz czytanie Małego życia. Jeśli chodzi o książkę, to jestem na 300 stronie, ale żyję w stresie czy zdążę ją przeczytać do końca, a mam na to jeszcze tylko dwa tygodnie, a potem zwrot do biblioteki. W rezultacie wygrały blogi i Rewolucje, gra w bierki i Double oraz pisanie tego posta. 
Tak, życie to sztuka wyboru. Dzisiejszych wyborów nie żałuję.
Do następnego!

Komentarze

  1. Pięknie wyglądasz w tej baskince!
    Zupa wygląda bardzo apetycznie i coś mi mówi, że mnie też bardzo by smakowała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję! I zupę polecam szczerze :-) Myślę, że jak znowu będę mieć dynię to ją powtórzę.

      Usuń
  2. Fajny pomysł na przeróbkę i udane wcielenie w praktykę!:D Ja nie mam za grosz talentu do szycia i przerabiania, choć bardzo by się taki przydał:D Zupa dyniowa.. mmm wygląda pysznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lilu, ty masz taki talent w rękach, że nie chce mi się wierzyć że do szycia to nic. Ja jestem mało precyzyjna, więc może uszytki nie są idealne, ale na szczęście mi to nie przeszkadza (no, nie bardzo w każdym razie). A zupkę polecam :-)

      Usuń
  3. Super przeróbka. Ten krój pasuje Ci do figury :)

    OdpowiedzUsuń
  4. fajna metamorfoza sukienki, choć mnie zauroczyły kieszenie i chyba bym bardziej dążyła do pozostawienia jej w takim kształcie ;) a to ciasto uwielbiam! u nas funkcjonuje wersja pieczona w kwadratowej blaszce i przełożone bitą śmietaną. palce lizać! bomba kaloryczna, ale raz nie zawsze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci za miłe słowa, ja też długo byłam zauroczona tą sukienką, ale po tym jak przejrzałam na oczy (to odbarwienie!) sentyment minął ;-) Bita śmietana, dlaczego wcześniej o tym nie pomyślałam!? Musi być nieziemskie!

      Usuń
  5. Fantastyczna metamorfoza! Przepięknie się prezentujesz w tej bluzeczce, bardzo modny krój.
    Dziękuje za zaproszenie. Pozdrawiam serdecznie DT DIY MAGDALENA

    OdpowiedzUsuń
  6. Podziwiam Twoje zdolność ! Efekt spektakularny ! Bardzo podoba mi się ten krój bluzek - pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Zawsze po publikacji posta z niecierpliwością czekam na Wasze komentarze. Daj mi proszę znać, co sądzisz o tym, o czym piszę...

Popularne posty z tego bloga

Spódnica z sukienki

Jak zmniejszyć dekolt bluzki i dopasować spodnie w pasie