Przejdź do głównej zawartości

Podsumowanie wyzwania 10 x 10 jesień

Kolejny raz wzięłam udział w wyzwaniu zorganizowanym przez Dorotę z bloga KAMERALNA. W zabawie chodzi o to, żeby wybrać ze swojej szafy 10 rzeczy, w tym obuwie, i tworzyć z nich zestawy na kolejne 10 dni. Jak sobie poradziłam w edycji zimowej i wiosennej możecie zobaczyć TU i TU.

Tym razem wybrałam:


Ponieważ wyzwanie wystartowało w poniedziałek, pierwszych pięć zestawów to stroje do pracy.

Ze wszystkich tych zestawów byłam zadowolona i dobrze się w nich czułam. 
Drugą piątkę zaczęłam w sobotę, a skończyłam w środę. I tu zaliczyłam porażkę zestawem 6. To była sobota, a ja wyjeżdżałam do "miasta", ale bez perspektywy zdejmowania płaszcza. Wiem, że to widać. Obiecuję solennie więcej tak tych rzeczy nie zestawiać.


Wyzwanie przypadło na ostatnie ciepłe dni października, więc jako odzieży wierzchniej, nie wliczonej do dziesiątki, używałam swetra (100% wełna) i płaszcza (Mint & Berry). 
 Próbowałam kombinować z dodatkami i o ile używanie naszyjników było proste, to na przypince poległam i przed wyjściem z domu ją zdjęłam. Wisiorek na krótszym łańcuszku to wygrana w candy od Ani z bloga Pracownia na Zapiecku 
Podsumowując, wyzwanie okazało się dla mnie łatwe, pewnie dzięki wyborowi rzeczy, które do siebie pasowały. Super sprawdziła się uszyta przeze mnie czarna plisowana spódnica, w której czułam się dobrze ubrana. Do pracy bardzo często wybieram sukienki i spódnice, ale w weekend "puszczam wiosła" i zależy mi głownie na wygodzie, cieple i możliwości polenienia się na kanapie.

W ogóle ostatnio zastanawiam się nad moim stosunkiem do ubrań - lubię mieć wybór, ale jak pokazują wyzwania takie jak to, wybór nie musi być bardzo duży. Z drugiej strony, skoro mam ubrania, które ubieram rzadko, to czy powinnam je oddać/sprzedać/wrzucić do kontenera, a zostawić tylko te noszone często? Ale skoro rzadko, ale jednak, to może powinny zostać?  Nie zależy mi na trendach i dlatego w tym roku postanowiłam nie kupować ubrań nowych, w "normalnych" sklepach i zrobiłam wyjątek jedynie dla jednego białego t-shirtu. Kupując ubrania z drugiej ręki nie przyczyniam się do zysków sieci odzieżowych i większego zanieczyszczania środowiska. A ile radości mam z przerabiania! Poniżej trzy moje sukienki (r. 36), te właśnie rzadko noszone, może Ty nosiłabyś je częściej? Napisz jeśli jesteś zainteresowana kupnem. 

Do następnego!

Komentarze

  1. Z zestawów do pracy podoba mi się bardzo 2 i 5.
    Ta czarna spódnica pasuje idealnie do wielu Twoich stylizacji.
    Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pełni zgadzam się z Twoim wyborem. Dziękuję za odwiedziny i komentarz :-)

      Usuń
  2. boska jest ta plisowana spódnica! ja od jakiegoś czasu mam 'ograniczoną' szafę - kupuję mało, z rozwagą, w przymierzalni myślę: 'do czego mogę to ubrać...' A ubrania, które noszę rzadko, ale jednak trzymam w pokrowcu. Mam jakiś taki sentyment, że szkoda mi pozbyć się ich nawet, jeśli zakładam je raz w roku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W imieniu spódnicy - dziękuję :-) Ja też zawsze się zastanawiam kupując ubrania, do czego je założę, myśląc też o okolicznościach (praca, impreza itp.). Mam pewne doświadczenia z ubraniami odkładanymi gdzieś w czeluście szafy, bo jeszcze ubiorę - raczej do nich nie wracam (ale kilka takich trzymam np. 2 pary czarnych spodni z prostymi, szerokimi nogawkami. Nawet niedawno je mierzyłam, ale nie jestem na nie gotowa). Więc, tak to wygląda ...

      Usuń
  3. Bardzo wdzięczne są Twoje zestawy, patrząc na liczbę elementów pomyślałam, kurcze, ale mało ich, ale przy połączeniach nie ma nudy, a jest ciekawa różnorodność:)
    Ja już się przekonałam, że jeśli coś jest dobre gatunkowo i nie ma wyjątkowo dziwnego, przykrego dla sylwetki fasonu, to jeśli miejsce na to pozwala (strych czy piwnica;), warto jest zostawić takie ubranie. W innym czasie może się nagle okazać cudownym ulubieńcem;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygląda na to, że każdy musi znaleźć własną drogę jeśli chodzi o pozbywanie się / przechowywanie ubrań. Ja chyba jednak bardziej bym się cieszyła wiedząc, że ktoś się nimi zachwycił i będzie dalej używał. Ale wiadomo, pewności nie ma. Kiedyś wróciłam do butów po 10 latach ich przechowywania. A z ubraniami, no nie wiem jak będzie. Tak jak napisałam Ma Bi, mam dwie pary szerokich, dziesięcioletnich spodni, czy wrócą do użytkowania i staną się ulubionymi? Jeszcze nie, ale w tym wypadku jeszcze trochę poczekam.

      Usuń
  4. To po prostu widać, że dobrze czułaś się w tych zestawach. Moi ulubieńcy to 2 i 9. Widać, że czarna plisowanka to teraz Twoja ulubienica i wcale się nie dziwię, mam podobną spódnicę i pasuje prawie do wszystkiego.
    Z ciuchami u mnie jest tak, że jedne spodnie przeleżały rok nie noszone, a teraz są prawie znoszone (mówię o tych w kratkę z najnowszego posta).
    W "normalnych" sklepach kupuję coś, czego nie znajdę w lumpeksach. Tak było fioletowym płaszczem o męskim kroju - w sh byłby albo za duży w ramionach, zniszczony, lub nie w takim kolorze. No i jednak jakieś detale "trendy" jak kształt rękawa tez mnie odsyłają np. do sieciówki.

    Zawsze jednak pilnuję tego by dana rzecz pasowała do większości moich ciuchów :).

    OdpowiedzUsuń
  5. Podobają mi się te zestawienia z bluzka w paski. :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Zawsze po publikacji posta z niecierpliwością czekam na Wasze komentarze. Daj mi proszę znać, co sądzisz o tym, o czym piszę...

Popularne posty z tego bloga

Jak zmniejszyć dekolt bluzki i dopasować spodnie w pasie

W kratkę