Przejdź do głównej zawartości

Owca - dalsze losy

Jestem szczęściarą. Nie jestem chora, samotna, mam rodzinę, w tym syna (zdrowego!), pracę i przyjaciół. Mam wszystko, czego potrzeba mi do życia. Mam hobby i bloga. Mam Was, czytelników. Życie nie zawsze mnie rozpieszcza, ale mam wszystko, czego mi potrzeba. Dziękuję Bogu za to w wieczornej modlitwie. Proszę o zdrowie, bo wiadomo, to najważniejsze.


Nie jestem typem działacza społecznego. Raz, w podstawówce należałam do PCK. Wraz z grupą innych dzieciaków z koła dostaliśmy adres do starszej pani, której mieliśmy pomagać. Poszliśmy pierwszy raz - pani uchyliła drzwi i pogadała z nami przez chwilę. Poszliśmy drugi raz - podgadała trochę dłużej, za trzecim dała pieniądze i poprosiła o zrobienie zakupów (zrobiliśmy, dostarczyliśmy, pieniędzy nie przywłaszczyliśmy sobie - dla jasności dodam). Ze wstydem wyznaję, że czwartego razu nie było. Nie zbierałam do puszek orkiestry, znaczących ilości nakrętek od butelek PET czy kartoników od herbaty Lipton. Dostrzegam jednak potrzebę pomagania i od 6 (?) lat włączam się do akcji Szlachetnej Paczki. Drobnymi kwotami od czasu do czasu wspomagam na insta - aukcjach Gabrysię (@licytacje_dla_gabrysi) i Lenkę. (@licytacje_dla_lenki).

 
Nie piszę tego, żeby pokazać jaka jestem wspaniała, nie, nie jestem. Piszę to po to, żeby Was ośmielić. Bo może też nosicie w sobie potrzebę pomocy i nie wiecie jak, albo co, albo się wstydzicie, bo możecie tak mało.
Dzieci potrzebujących pomocy jest mnóstwo. Sami na pewno spotykacie na facebooku posty z prośbą o pomoc. Przyznaję, na mnie one nie działają. Powodują, że zaczynam się złościć, że ludzie mający chore dzieci muszą prosić o pomoc, bo leczenie nie jest refundowane, a normalny człowiek nie ma możliwości pozyskania takich astronomicznych kwot ot tak po prostu. Złoszczę się na system i oczywiście nic z tego więcej nie wynika. I pewnie w przypadku małej Michasi byłoby tak samo, pokiwałabym głową, że słabo, siedmioletnia dziewczynka z guzem w mózgu i potrzeba zebrania 250 000  na leczenie wspomagające. Ale......... gdy zobaczyłam, że moja koleżanka i sąsiadka (Asiu brawo!) przekazała na licytacje na rzecz Michasi wykonany własnoręcznie komplet biżuterii i jest on licytowany za fajne pieniądze, pomyślałam, że ja też mogę i chcę. I takim to sposobem moja owieczka trafiła na licytację i mam nadzieję, że komuś się spodoba :-)


Może mój przykład Was zainspiruje (bardzo bym chciała!). Dziewczynka jest ze wsi, w której mieszkam, ale że to całkiem duża wieś, nie znam jej osobiście. Nie ma to jednak znaczenia. Dużo ludzi włącza się w zbieranie funduszy na jej leczenie oferując usługi (sesje fotograficzne, usługi pielęgnacji urody, fryzjerskie, mycia aut, treningi fitness itp.), dobra wszelakie (książki, płyty, ubrania, narzędzia) czy wytwory rąk własnych (torty, pączki, obrazki, zabawki, biżu). Poświęcając czas i energię, organizując aukcje, zbiórki, mecze itp. Może dołączysz?

                                                                               ***

 Profil facebookowy nazywa się Licytacje dla Michaliny  <<  LINK  >>      
Historia dziewczynki na profilu Kucyki Michaliny - wyganiamy guza gdzie raki zimują << LINK >>

Komentarze

  1. Super jest to co robisz! Super, że się tym dzielisz... dobro "zaraża" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Zdaję sobie sprawę, że najważniejsze jest działanie, ale pomyślałam, że czasem nie zaszkodzi o tym działaniu opowiedzieć.

      Usuń
  2. Owieczka przeurocza!
    A jeśli chodzi o przekazywanie rękodzieła na takie akcje - piękna sprawa, sama niejednokrotnie włączałam się w takie akcje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! Bardzo się cieszę, że o tym napisałaś. Przesyłam pozdrowienia!

      Usuń
  3. Masz rację: czsem nie potrzeba wiele, żeby pomóc. Powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mega sympatyczna ta owieczka! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Może jeszcze wydziergam podobną :-)

      Usuń
  5. Jakkolwiek to zabrzmi, pomaganie jest fajne :) Nie da się wszystkim, ale warto wybrać sobie fundacje, osoby - chore, czy starsze - potrzebujących jest wiele, a jeśli mamy taka możliwość zawsze warto :) Jeśli możemy przyczynić się do tego, że na kogoś buzi choć przez chwilę pojawi się uśmiech, to jak najbardziej tak! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że mamy podobne podejście :-) Pozdrawiam!

      Usuń

Prześlij komentarz

Zawsze po publikacji posta z niecierpliwością czekam na Wasze komentarze. Daj mi proszę znać, co sądzisz o tym, o czym piszę...

Popularne posty z tego bloga

Jak zmniejszyć dekolt bluzki i dopasować spodnie w pasie

Ciasto jogurtowe

Wyzwanie kameralna szafa 10x10 wiosna