Przejdź do głównej zawartości

Purezento, Wzgórze Psów i wygrana


Dwie książki. Obie napisane przez polskich autorów. Przeczytane w lutym. Wypożyczone z biblioteki. I na tym podobieństwa między nimi się kończą.

Joanna Bator  "Purezento"
Nieszczęśliwa dziewczyna zostaje zaskoczona ofertą wyjazdu za granicę, a konkretnie do Japonii i wyjeżdża. Mogłoby się wydawać, że będzie to prosta historia, i może rzeczywiście, nie dzieje się tu bardzo dużo, ale jak to wszystko jest opisane! Podczas lektury zakochiwałam się w co drugim zdaniu, w porównaniach i opisach sytuacji. W sposobie opowiadania o rzeczywistości, w dygresjach i balansowaniu między trzema językami (ale spokojnie, książka jest po polsku :-) Miałam ochotę tą książką się delektować, nie czytać jej zbyt szybko, żeby wystarczyła na dłużej. Delikatna, promująca uważne życie, pokazująca, że dobre rzeczy wymagają wysiłku i dająca nadzieję - taka dla mnie jest ta powieść. I nie zdradzę wiele jeśli napiszę, że podobnie jak głównej bohaterce zdarzyło mi się, że patrząc na jakąś osobę widziałam w jej twarzy podobieństwo do zwierzęcia (a Wam?). Przed jednym tylko przestrzegam - gdy sięgniecie po tę książkę, nie czytajcie opisu zamieszczonego na okładce z tyłu. Najpierw przeczytajcie książkę i nie psujcie sobie przyjemności ze stopniowego poznawania historii.

Jakub Żulczyk "Wzgórze Psów"
W porównaniu z Purezento, Wzgórze Psów to książka mocna, ciemna i bardzo gruba (ponad 800 stron). Bohaterowie posługują się językiem potocznym, czyli nie owijając w bawełnę, klną. Nawet jak jest lato, to jest tam jakieś ciężkie. Zima jeszcze cięższa. Bohaterowie - każdy z zagmatwaną przeszłością i teraźniejszością. U bohaterów podziwiałam wolę walki i podejmowanie działania. I chyba tylko to, bo każdy wydał mi się egoistą, i nawet jak robił coś dla innych, to i tak przede wszystkim dla siebie. Książka trochę obyczajowa, trochę kryminał. Podobało mi się w niej, że w kolejnych rozdziałach narratorami były inne osoby. Doczytałam do końca i nie żałuję, ale szybko po inne pozycje tego autora raczej nie sięgnę. Tu możecie przeczytać o odczuciach Sivki po lekturze tej książki <<<< KLIK >>>>>


Obie książki już wróciły do biblioteki, a do mnie dotarła cała paka książek od autorki bloga Zacisze Wyśnione Bardzo dziękuję! Długie wieczory mi nie straszne!



******

Post zgłaszam do zabawy Tworzymy z Klubem Twórczych Mam. Cykl: recenzja książki.




Wyrażam zgodę na publikację posta na blogu Klub Twórczych Mam. 

Komentarze

  1. Zaciekawiła mnieksiazka Żulczyka, poszukam jej w naszej bibliotece

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, chociaż wyrażając moją opinię o tej książce bałam się, że raczej zniechęcę do jej czytania :-)

      Usuń
  2. Wzgórze Psów mam na półce, czeka na troszkę lepszy czas na czytanie. Purezento nie znam ale po Twojej recenzji chyba muszę szybko nadrobić zaległości :)) podobne książki lubimy czytać 🙂 dziękuję za zgłoszenie do zabawy w KTM :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło wiedzieć! A jeśli chodzi o zabawę, to zrobiłam to z przyjemnością :-)

      Usuń
  3. ja w tej mojej ostatniej gonitwie zgubiłam czas na czytanie... :( muszę nadrobić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam czas w moim życiu, że w ogóle zaniechałam czytania książek. Na szczęście teraz jest inaczej :-)

      Usuń
  4. Dziękujemy za zgłoszenie recenzji do naszej zabawy w Klubie Twórczych Mam :) Serdecznie pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cała przyjemność po mojej stronie :-)

      Usuń

Prześlij komentarz

Zawsze po publikacji posta z niecierpliwością czekam na Wasze komentarze. Daj mi proszę znać, co sądzisz o tym, o czym piszę...

Popularne posty z tego bloga

Jak zmniejszyć dekolt bluzki i dopasować spodnie w pasie

Ciasto jogurtowe

Wyzwanie kameralna szafa 10x10 wiosna