Przejdź do głównej zawartości

Tylko nie to...

"O nie! Tylko nie to!" słyszę po kilka razy dziennie od Chłopca. W różnych okolicznościach: jak mówię mu, że zjemy zupę, idziemy się kąpać, albo jak coś idzie nie po jego myśli, rozsypią się klocki czy zagubi zabawkę. W głosie czysta rozpacz...

Od jakiegoś czasu Chłopiec też ma zwyczaj przedstawiania się z imienia i nazwiska przypadkowo spotykanym osobom: paniom na kasie w supermarkecie, ludziom w kolejkach. Dzisiaj przedstawił się dziewczynie, która przyniosła mi do domu zawiadomienie z Urzędu Miasta o wysokości podatku od nieruchomości. I ona, chyba jako pierwsza ze wszystkich osób, którym przy mnie się Chłopiec przedstawił,  powiedziała: "A ja mam na imię Ania". Chłopiec był wniebowzięty i korzystając z zainteresowania zaprezentował jej swoje gumiaki, wygłaszając niemal prelekcję na temat ich zalet.  Dziewczyna pożegnała się z nami z uśmiecham na twarzy od ucha do ucha i mogę się założyć, że uśmiechała się jeszcze długo ;-)

Chłopiec jako jeleń. Wymyślił sam!


Komentarze

  1. Fajne jest w dzieciach to, że są bezpośrednie i spontaniczne...:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Zawsze po publikacji posta z niecierpliwością czekam na Wasze komentarze. Daj mi proszę znać, co sądzisz o tym, o czym piszę...

Popularne posty z tego bloga

Jak zmniejszyć dekolt bluzki i dopasować spodnie w pasie

Podsumowanie wyzwania 10 x 10 jesień

Eksperymenty z garderobą - 7 ubrań / 7 dni