Włosy (aktualizacja)

Tak wyglądały moje włosy na początku kwietnia. Tydzień wcześniej podcięłam je o ok. 5 cm, żeby zagęścić końcówki. To na pewno nie ostatnie podcięcie w tym celu...
po umyciu, zdjęcie z lampą
Dzień po myciu, zdjęcie bez lampy błyskowej
Od początku grudnia olejowałam włosy przed każdym myciem olejem Himalaya. Opis na butelce: "Dzięki naturalnym proteinom odżywia włosy oraz zapobiega ich wypadaniu. Olejek zawiera tylko naturalne składniki aktywne, które wspaniale poprawiają stan włosów, nadając im zdrowy, piękny wygląd oraz niepowtarzalny blask i połysk. Lekki i pozbawiony lepkiej konsystencji ziołowy olejek do włosów Himalaya wnika głęboko w skórę głowy i odżywia cebulki włosów. Oset i agrest indyjski pobudzają wzrost włosów, a kozieradka i ciecierzyca zawierające naturalne proteiny odżywiają włosy i zapobiegają ich wypadaniu."

Ponieważ to był mój pierwszy olej  na razie nie mogę jego działania porównać z innymi. Na pewno włosy zyskały połysk. Błyszczą się teraz tak, że często jestem pytana czy właśnie farbowałam włosy. Mam wrażenie też, że wypada ich mniej, zwłaszcza podczas mycia. Liczyłam jednak na większe pobudzenie wzrostu włosów i pojawienie się dużej ilości baby hair.

Teraz wypróbuję olejek łopianowy z Green Pharmacy. Może on pobudzi wzrost moich włosów.


Oprócz tego w marcu skończyłam odżywkę Alterra granat i aloes i zaczęłam stosować maskę z tej serii. Przez pewien czas stosowałam ją podczas każdego mycia włosów (czyli ok. 2 x tydzień) i zauważyłam, że włosy  dobrze się układały i nie były "przyklejone" do skóry głowy. Nie stosowałam przy tym żadnych innych odżywek. Zachciało mi się jednak urozmaicenia i skusiłam się na odżywkę Joanny z olejkiem arganowym. Przyjemna w stosowaniu i wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że włosy zaczęły bardziej przylegać do skóry, zwłaszcza w jednym newralgicznym miejscu z niechcianym przedziałkiem. Po lekturze bloga anwen i analizie składu odżywki i maski doszłam do wniosku, że moje włosy wolą dietę bez silikonową, a odżywka Joanny silikon ma w składzie. Produkt w środku to szampon przeciwłupieżowy Green Pharmacy, którego nabawiłam się po szamponie Barwa Rzepa.


W dozowniku po lewej jest mgiełka Radical Farmony, którą zaczęłam stosować jako wcierkę. Po jednej z aplikacji oryginalne opakowanie upadło mi na podłogę i zniszczyło się. Na szczęście udało mi się większą część zawartości uratować. Mimo, że zużyłam prawie całą mgiełkę nie zauważyłam jakiś spektakularnych rezultatów jej stosowania. Teraz wypróbuję eliksir wzmacniający z Green Pharmacy.  


Z innych wynalazków stosowałam płukankę kawową. Jednak nie powtórzę tego zabiegu, bo denerwował mnie zapach włosów, które na dodatek były szorstkie w dotyku. Co prawda bardzo długo były świeże i odstawały od skalpu.
Jak widzicie coraz bardziej wkręcam się we włosomaniactwo ;-) Ba! odkryłam też blogi kosmetyczne i ten temat też wzbudza moje coraz większe zainteresowanie. A Was, interesuje to co robię z włosami? Pisać o tym?

Komentarze

  1. :) mi mąż powiedział ostatnio, że w długich było mi ładniej :/ szkoda, że po fakcie... i póki co od stycznia nie ściachałam ani minimetra. ogólnie moja fryzura zaczyna przybierać formę ugoru i już momentami nie wyrabiam patrząc w lustro dlatego szalej szalej a ja podglądam i słucham opini...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proces zapuszczania jest ciężki, wiem coś o tym ;-) po urodzeniu Chłopca ścięłam włosy na bardzo krótkie - przynajmniej jak na moje standardy... Bądź dzielna - one odrosną ;-) Ale jeśli mogę doradzić to jednak co jakiś czas podetniej końcówki. Ja to robiłam tak co 3-4 (chociaż czasem nawet co 6) miesięcy. Moje krótkie włosy możesz obejrzeć w tym poście http://maneruki.blogspot.com/2012/08/poczatek-jesieni-to-dobra-pora-na.html
      Pozdrawiam i dziękuję za zachętę do dalszego dzielenia się moimi spostrzeżeniami w tym temacie!

      Usuń
  2. ja z długich sciełam na krótkie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przed okresem "włosomaniactwa" często miałam myśli o ścięciu włosów ;-)

      Usuń

Prześlij komentarz