Przejdź do głównej zawartości

Mikrowyprawy



Z terminem "mikrowyprawa" spotkałam się po raz pierwszy w książce Łukasza Długowskiego. Mikrowyprawa to oderwanie się od rutyny, spakowanie najpotrzebniejszych rzeczy i wyruszenie z domu w plener. Do lasu zażyć "kąpieli", nad rzekę, jezioro, w pole. Żeby pobyć z naturą. Oczyścić umysł ze wszystkich myśli o tym, co muszę. Odpocząć do miasta, obowiązków, codziennej gonitwy.


Moje mikrowyprawy

O tym, że od lat praktykuję mikrowyprawy dowiedziałam się z książki Łukasza Długowskiego. Robiłam to, ale tak o nich nie myślałam. Mało tego - jestem przekonana, że na pierwszej mikrowyprawie byłam z moim Tatą w wieku przedszkolnym! Oczywista sprawa, że tego nie pamiętam, ale są zdjęcia. Ja w lesie, ja na kocyku na polanie oglądająca biedronkę siedzącą na moim ręku (czysty trening uważności!), stojąca na morskim brzegu. I chociaż te mikrowyprawy, zatarły się w mojej pamięci, do dzisiaj pamiętam smak słodkiej herbaty z termosu!
 


W liceum zdarzały się jakieś wyprawy do lasu, głównie w wakacje, spędzane u Dziadków w małej wiosce pośród pól, ale tak naprawdę dopiero w dorosłym życiu świadomie wróciłam do relaksu na łonie przyrody.
Kiedy mieszkałam w Średnim Mieście i nie było na świecie naszego syna (czyli ponad dziesięć lat temu), po pracy z mężem wskakiwaliśmy na rowery i pędziliśmy do lasu. Był to co prawda las miejski, ale w wielu jego zakątkach czuliśmy się jak w całkowitej głuszy, bo nie było tam innych ludzi. Tylko zieleń, ptaki, a nad nami błękit nieba. W dni wolne od pracy wyprawy były dłuższe i sprawiały nam dużo przyjemności. 




Gdy przyszedł na świat nasz syn, wybieraliśmy się do lasu z wózkiem, ale ich częstotliwość znacznie zmalała. Jakiś czas później wyprowadziliśmy się pod miasto. Naszym sposobem od oderwania się od rutyny są wycieczki po okolicy – czasem dłuższe, a czasem takie godzinne. Na ostatniej z nich, gdy pędziłam na moim miejskim rowerze na cienkich oponach drogą gruntową, po mojej prawej stronie na łące zobaczyłam stado 5 saren, w tym jednego kozła. Dech mi zaparło w piersi, bo chociaż sarny widuję często, nigdy nie widziałam ich całego stada z rogaczem! A sarny, gdy nas zobaczyły, zerwały się i pobiegły przed siebie, kryjąc się przed moim wzrokiem za pagórkiem (tak! tereny u nas na Warmii, pagórkowate wielce). „Szybciej, chcę je jeszcze zobaczyć!” rozkrzyczało się w mojej głowie, a nogi nacisnęły na pedały z większą siłą. Wyjechałam zza pagórka i udało mi się je zobaczyć! Byłam szczęśliwa patrząc jak te cudne, pełne gracji, dzikie zwierzęta znikają w lesie. Na pewno byłoby wspaniale uwiecznić sarny na zdjęciu, ale ja wybrałam życie „tu i teraz” i nie próbowałam nawet tego zrobić. I myślę, że o to chodzi w tych mikrowyprawach. O naturę. O spontaniczność. O zachwyt.  
  



Wyprawy ekstremalne - dla każdego?
W swojej książce Łukasz przedstawia różnorodne propozycje mikrowypraw, ale dość dużo z nich zakłada nocowanie w terenie. I to nawet nie w namiocie, ale "pod chmurką". To zdecydowanie nie dla mnie, chociaż może kiedyś do tego dorosnę. A póki co, pójdę do lasu lub nad jezioro (bo patrzenie na wodę odpręża i pozytywnie wpływa na zdrowie - jak przekonuje Łukasz). Nie zdecyduję się też na spacer rzeką ani na nocowanie przypięta do skał, ale jeśli ktoś lubi, to może skorzystać i z takich ekstremalnych propozycji.


Książkę Łukasza Długowskiego polecam, bo wspaniale pokazuje, jak można oderwać się małym kosztem i wysiłkiem od kieratu codzienności. Zamienić komputer na buty i plecak. Zmartwienia na spokój. Chociaż na godzinę. Albo na dwie doby. 


Post nie jest sponsorowany, a książka wypożyczona z Biblioteki Miejskiej w Olsztynie. 
 

Komentarze

  1. Kierat codzienności... zmartwienia na spokój. Namówiłaś mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię mikrowyprawy :) Dzięki nim można poznać ciekawe miejsca które są tuż za rogiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak! I nie trzeba daleko wyjeżdżać, więc można się nimi cieszyć kiedy tylko przyjdzie chęć :-)

      Usuń

Prześlij komentarz

Zawsze po publikacji posta z niecierpliwością czekam na Wasze komentarze. Daj mi proszę znać, co sądzisz o tym, o czym piszę...

Popularne posty z tego bloga

Jak zmniejszyć dekolt bluzki i dopasować spodnie w pasie

Spódnica z sukienki

L jak len i lektury